Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

I

Stało się. Rząd polski kooperując głupio z Ruso-Sowietami w sprawie katastrofy z 10.04.’10, „klapnął w trotuar”. Teraz zakładając, że sam premier i „tuskowi geniusze” chcą coś ugrać, to jedyna nadzieja w umiędzynarodowieniu sprawy. Na początek i chyba koniec zarówno Donald Franciszek, jak i „Jezus” Maria poeta Bronisław się „skichali i skichają” się jeszcze bardziej. Teraz D.F. „Task” rozegra następny wygrany mecz w piłkę nożną, a skantowany hrabia napisze kolejny wiersz i sprawa ich zdaniem będzie na dobrej drodze. Do dzieła TVN-nie, Superstacjo, Polsacie i diabli wiedzą, co i kto jeszcze – trzeba agitować za władzą, bo się wykopyrtnie i co wtedy z wami biednymi, „brutalnie sekowanymi” za rządów Prawa i Sprawiedliwości będzie? Jak wam się to uda – Narodowi  pozostanie jeno płacz i zgrzytanie zębów. W zaświatach zafrasowanemu Naczelnikowi Kościuszce spłynęła po policzku jedna łza.

II

Wielkiemu Marszałkowi Stalin przysyłał systematycznie w prezencie tytoń krymski, bo tylko taki Komendant palił. Po jego śmierci w Sowietach ogłoszono Żałobę Narodową, a flagi zostały opuszczone do połowy masztu. Wielu ludziom trudno pojąć, że tak było. Jak mówią, taki wróg Rosji – to niemożliwe. Wprawdzie starsi bracia Marszałka i  Lenina współpracowali w organizowaniu zamachu na cara Aleksandra III, ale to nie tłumaczy pełnego szacunku zachowania następcy wodza rewolucji bolszewickiej, wobec swojego adwersarza. I pomyśleć, że w wyniku ofensywy znad Wieprza w sierpniu 1920 r. politruk Stalin zmuszony był w niekompletnym stroju zmykać w podskokach, aby nie dostać się do naszej niewoli. Mimo to ten niezwykle pamiętliwy komunista, który wymordował m.in. wszystkich,  jacy mu ów epizod wypominali i przypominali – faktycznego sprawcę i „odpowiedzialnego” za swój blamaż szanował. Powinno to dać do myślenia naszym politykom. Ludzie kręgu kulturowego charakteryzującego Ruso-Sowiety cenią stanowczość i twardość w postępowaniu. Trzeba ich raczej traktować tak, jak robił to de Gaulle w trakcie II wojny w stosunkach z 3 wielkimi aliantami tj. im mniej atutów miała Francja tym, stawał się on bardziej nieustępliwy w domaganiu się respektowania interesów swojego kraju. Niestety, jeżeli widziało się zdjęcia ministra Bogdana Adama Klicha (mowa ciała) negocjującego w Moskwie, to trudno mieć nadzieję, że nasz rząd będzie w stanie coś dla Polski osiągnąć. Nieco lepiej  w rozmowach z Rosjanami, prezentował się minister Jerzy Miller. Podobnie „Jezus” Maria poeta Bronisław. Trzeba przyznać, że zdecydowanie najlepiej wypadał Donald Franciszek. Generalnie rzecz biorąc w relacjach rządu z jego odpowiednikiem w Ruso-Sowietach, zapowiada się przypisana Polsce rola ubogiego krewnego, chyba że do akcji wkroczy skłamany bez magisterium profesor, równocześnie  specjalista od dyplomatołków i zafunduje Polsce jako nieatrakcyjnej pannie posag. Może wtedy łasi i pazerni na wszystko Rosjanie, skuszą się i nieco ustąpią. Zdaje się, że nic innego w sprawie katastrofy smoleńskiej, nie da się już ze strony rządu osiągnąć. Ładnie nas panowie urządziliście, nie ma co.

Reklamy