Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

I

Nazwisko Tusk osoba języka angielskiego odczyta jako ‚task’. Task to nic innego jak zadanie. Zadaniowość premiera jest zatem niejako mu przypisana. Istota rzeczy polega jednak na  tym jakiego typu zadań premier Polski się podejmuje, bądź je inspiruje? Okazują się one takie m.in. jak: dorżnięcie, zastrzelenie, wypatroszenie, przymusowe odebranie władzy, odwołanie z funkcji, pozbawienie  możliwości skorzystania z samolotu służbowego, przymusowe zdiagnozowanie stanu zdrowia pod kątem rzekomego alkoholizmu i braku wątroby, odsunięcie od udziału w zagranicznych konferencjach, nadanie przydomka ‚mały człowiek’, odczytanie na rocznicę Solidarności w Zamku Królewskim,  przez przyszłego, jak się okazało prezydenta, rymowanych paszkwili własnego autorstwa o dwóch bliźniakach (gratulacje poeto prezydencie), itp. Oto co znaczy zadaniowa percepcja sytuacji w ujęciu premiera. Teraz czas na wytyczenie szerzej zakrojonych zadań, nie zapominając jednak o intensywniejszym zajęciu się, niejako przy okazji, największą opozycyjną partią – Prawem i Sprawiedliwością. ‚Tas(a)kiem’ ich teraz pardon jednak tylko Tuskiem. To w zupełności wystarczy. A jak realizacji zadań doglądają jeszcze Bond z SOWĄ, a tym nikt nie podskoczy, to „gniotsa nie łamiotsa”, tak powinno być towarzysze – diamatycznie. Czyż nie? W najbliższym czasie ów postęp będzie widoczny w stosunkach z Ruso-Sowietami. To podstawowe zadanie jakie ma do wykonania Donald Franciszek osłaniany przez „Jezus” Maria poetę Bronisława. Boże coś Polskę…!

II

Międzynarodowy komunista Bolesław Biernacki pseudonim Bierut ilekroć składał wizytę w Moskwie zwykł  był do pewnego momentu zadawać Iosifowi Wissarionowiczowi  Stalinowi pytanie o tzw. zaginionych polskich komunistów członków KPP. Wtedy nie wiedział, że z rozkazu swego mocodawcy od dłuższego już czasu przebywali oni w ‚krainie wiecznych łowów’. Stalin nieodmiennie odpowiadał, że władze Sowietów czynią ogromne wysiłki aby onych odnaleźć, ale kraj jest tak wielki, iż to musi potrwać. Któregoś razu Bolesław konsekwentnie pytanie ponowił i oczywiście otrzymał od Stalina znaną już odpowiedź, czyli żadną. Uzyskał natomiast swoistą odpowiedź od odprowadzającej go znakomitości Ławrentija Berii w postaci „otiebities’ ot towariszcza Iosifa Wissarionowicza”*. Bierut podobno to odchorował i w następstwie tego, czy też ze strachu przestał pytać. Podobno do końca życia nie przyjął do wiadomości, iż jego idol mordował także ludzi, którzy byli wyznawcami tej samej ideologii.

10 kwietnia ubiegłego roku wielu naszych rodaków odeszło w gwałtowny sposób z tego świata i stało się to w tym samym kraju, w którym rządy sprawuje następca premiera Stalina premier Putin. Psi obowiązek polskiego z kolei premiera Donalda Franciszka Tuska polegał i polega na zrobieniu wszystkiego co w ludzkiej mocy, aby doprowadzić do udzielenia przez Ruso-Sowiety wiarygodnej odpowiedzi na pytanie – jak mogło dojść do tak kolosalnej tragedii.

Skoro zbrodniarza Bieruta stać było na wykazanie się w ‚stalinowskim czasie’ ryzykowną aktywnością, niby nakierowaną na pomoc pewnej wąskiej grupie osób, ale jednak obywateli polskich, a więc pochodzących z kraju, którego bądź co bądź był prezydentem – to tym bardziej osobę premiera państwa, dziś tj. w 2011 r.  jak mówią suwerennego, winno być stać na coś przynajmniej jak na dzisiejsze czasy adekwatnego.

———-

* Aleksander Wat, „Mój wiek”.

Reklamy