Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

My Polacy, z wyjątkiem wyborców PO, na skutek rzekomo destrukcyjnej działalności zarówno śp. Prezydenta jak i Prawa i Sprawiedliwości jesteśmy we wszystkich aspektach życia społecznego tak „niedowartościowani”, że wręcz „chorzy”. Dotyczy to szczególnie stosunków międzynarodowych. Rząd Donalda Franciszka, postanowił temu stanowi rzeczy zaradzić i zastosował działania terapeutyczne w postaci nad wyraz „realistycznie” pomyślanej polityki w stosunku do Ruso-Sowietów – licząc na jej ozdrawiający sukces. Na pewno pojawią się liczne owoce tego posunięcia. Doczekali się ich wcześniej biedni Japończycy, którzy uprawiali właśnie taką „realistyczną” politykę. Zaowocowała ona gospodarską wizytą prezydenta Miedwiediewa na Kurylach, które Sowiety bezprawnie zajęły jeszcze w 1945 r., tuż po wojnie i okupują do dziś. Japonia zaprotestowała, a minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow oświadczył, że reakcja Japonii była bezpodstawna bo to są ziemie rosyjskie i ‚basta’. Taki sposób postępowania jest dla Moskwy typowy od wieków i dobrze Rzplitej znany. We wrześniu 1939 r. np. wschodnią Rzeczpospolitą m.in. z Lwowem, Wilnem, Białymstokiem Sowiety najechały zbrojnie mimo obowiązujących w latach 1921-1939, co najmniej 4 umów politycznych podpisanych z Polską w tym konwencji londyńskiej „o definicji agresora” z 1933 r., w której Wielki Marszałek umieścił zapis, że – opuszczenie przez rząd terytorium własnego państwa nie może być pretekstem do zajęcia tego państwa przez inne państwo (tym samym Sowiety de facto same uznały się za agresora, bo owo opuszczenie było oficjalnym i bezpośrednim podanym przez nich powodem najechania Polski). Tym samym i z tego przede wszystkim względu, ambasador Wacław Grzybowski odmówił przyjęcia noty Sowietów, w której uzasadniali swój najazd na Polskę (z Niemcami uzgodniły w sierpniu 1939 r., że po linię Wisły). Tak właśnie wywiązują się oni z umów, o czym trzeba zawsze pamiętać, szczególnie wchodząc z nimi w jakiekolwiek relacje polityczne. Po prostu, sposobami sprawdzonymi przez wieki realizują oni „testamenty” swoich przywódców: Piotra I, Katarzyny II, Lenina czy Stalina, żeby tylko o tych postaciach wspomnieć. Ostatnio odczuliśmy to boleśnie w związku z raportem MAK.

Polityk znający się na rzeczy o ‚abecadle’ nigdy nie zapomina, bo jeśli tak to takiemu „kury szczać prowadzać, a nie politykę robić”, jak o działaniach pewnego zasłużonego wojskowego wchodzącego w skład tzw. rządu lubelskiego, późniejszego Marszałka Polski, wypowiedział się w listopadzie 1918 r. Wielki Marszałek. Co ciekawe, mimo swej groteskowej formy, w kontekście polityki owej osoby od połowy 1935 do września 1939 r., były to słowa prorocze. Mają one również zastosowanie w stosunku do rządu Donalda Franciszka i jego samego.

Reklamy