Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

‚Platforma Obywatelska’ czyli „Przetwórnia Obywatelów” funkcjonuje znakomicie. Z jej inicjatywy zmodyfikowano nawet przepisy dotyczące elitarnej gry – w tenisa, m.in. na takiej zasadzie, że wszystkie rozegrane piłki, a przez to gemy i sety mają wymiar polityczny. Szczególnie cenione jest doprowadzenie do swoistej dogrywki tie-break’u (krawat-przerwa), w której przegrany, jak wskazuje nazwa zostaje „powieszony”. W ten sposób gra się kończy natychmiast niezależnie od jej wcześniejszego przebiegu. Powstała zatem nowa dyscyplina – tenis polityczny ziemny, przy czym określenie ziemny ma tu znaczenie zupełnie zasadnicze bo empiryczne. Dla zapewnienia „równości szans”, a więc tego aby nie zostać „powieszonym” PO przeforsowała przepis o przyznaniu sobie stałego serwisu* (na mocy największej liczby posłów i senatorów w parlamencie) oraz zagarnęła ‚wespół w zespół’** z neokomunistami z SLD oraz z ZSL zwanym PSL m.in. newralgiczną część infrastruktury informacyjnej kraju. Za ten stan rzeczy obarczono odpowiedzialnością przeciwnika politycznego jakim jest Prawo i Sprawiedliwość. Zmieniono także przepis o liczbie uczestników meczu. Strona posiadająca serwis może być zatem w dowolnym momencie reprezentowana przez jednego (singiel), dwóch (debel) lub trzech (tripel) graczy, przy czym kapitanem i podmiotem stale przebywającym na korcie jest PO.  Po stronie przeciwnej natomiast może występować tylko jeden zawodnik. Aktualnie rozważany jest również, pomysł aby serwujący miał możliwość wprowadzenia do gry kolejnego uczestnika (PJN), ale może być brana pod uwagę tylko koncepcja gracza rezerwowego, tj. takiego, który wchodzi do gry na tzw. zmiany. Wynika to z doświadczeń, które wykazały jednoznacznie, że zbyt duża liczba podmiotów raczej przeszkadza w osiąganiu celów niż im służy (los AWS).

My obywatele jeszcze niedorżnięci i niepowieszeni, jako fani sportu, w tym tenisa ziemnego oraz interesujący się polityką, serdecznie gratulujemy rzekomo bezideowej, co okazało się „wierutną bzdurą”, Platformie Obywatelskiej, tak pryncypialnie bolszewickiego pomysłu. Wyrażamy również nadzieję, że dzięki jej nieodgadnionej wspaniałomyślności może jeszcze trochę pociągniemy. Jak długo? W Sowietach Stalin dał trochę czasu Mandelstamowi. A może lepiej „morda w Kublik”*** ?

———-

* Podobno pomysłem PO Ruso-Sowiety są zachwycone a po raporcie MAK-u nieco skruszone, rozważają możliwość rekompensaty. Chodzi o rozegranie z Polską meczu tenisa politycznego bez ziemnego  czyli w wariancie zubożonym bo bez krawata i przerwy (tie-break rezerwują sobie na mecz z Chinami). Trwają negocjacje, która strona będzie posiadała stały serwis. W grę wchodzi losowanie, przy czym ustalono już, że złotą monetę do przeprowadzenia losowania ma dostarczyć Donald Franciszek, gdyż na Kremlu wszystko ginie. Jeżeli wygramy, w ramach rekompensaty za sknocony raport Ruso-Sowiety będą przepuszczać przez swoją granicę tiry z polskimi jabłkami. Do rządu wpłynęły wnioski z całego świata o sprzedaż licencji na tenis polityczny ziemny. Złożyły je kraje, które chcą się pozbyć szczególnie uciążliwych partii  opozycyjnych, a także te, które planują pokojowe podboje terytorialne. Dzięki zyskom ze sprzedaży licencji Polska zrównoważy budżet i spłaci długi. Kto to mówił, że premier (t)raci (w)igor?

** Pomysł zaczerpnięty z tekstu Jeremiego Przybory do utworu skomponowanego przez Jerzego Wasowskiego, a wykonanego przez Wiesława Michnikowskiego.

*** Pomysł śp. Macieja Rybińskiego dziennikarza wybornego.

Reklamy