Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Zadziwiającą rzeczą jest, że choć państwo nasze ma swoje imponderabilia* dawno określone, to zamiast postępować zgodnie z nimi, i stosować sprawdzone w praktyce sposoby ich realizacji (tak robią i to bezwzględnie od wieków np. Rosjanie czy Anglicy), ciągle coś się przy nich kombinuje, wymyśla nowe, rzekomo bardziej dopasowane do tzw. realiów, dezorientując tym własne społeczeństwo, i wystawiając na szwank interesy ojczystego kraju (dzieje się tak zapewne nie bez udziału sąsiada ze wschodu, sens czego wyraziła niegdyś tak dobitnie caryca Katarzyna II).  W tym m.in. celu urządza się dyskuty,** gdyż nie można tego nazwać dyskusjami, pisze się niby poważne artykuły, udziela pseudo wywiadów, itp., w których proponowane są nierzadko rozwiązania prawie jawnie sprzeczne z polską racją stanu. Ponieważ autorami tych propozycji są często osoby utytułowane oraz ustosunkowane, istnieje poważna groźba, wyprowadzenia polityki Rzplitej na manowce. Po 10 kwietnia 2010 r. przybrało to już realne kształty. Działania wspomaganiowo-autorskie podejmowane w triadzie: rząd (PO i „PSL”) – SOWA (neokomuniści) – urząd prezydenta – (PO i kwakwarakwa), idą właśnie w tym kierunku. Chcąc w przyszłości uchronić się przed taką ewentualnością, warto może wdrożyć pomysł socjologa Michała G., który w swoim czasie wysunął ideę, aby myślącym niczym ‚asinus asinorum’,  proponować sponsorowane pobyty w Domach Aktywności Twórczej.*** Spisywaliby oni w nich swoje przemyślenia, a obecni na miejscu redaktorzy merytoryczni i techniczni doprowadzali je do formy wydawniczej i również na miejscu byłoby to drukowane. Po podpisaniu umowy o zrzeczeniu się do dzieła wszelkich praw, wręczeniu egzemplarza sygnalnego i honorarium, wszystko co pozostało po tym procesie twórczym byłoby palone, a uzyskane ciepło, w odpowiedniej instalacji spożytkowywane do podgrzewania bieżącej wody. W ten sposób „wilk byłby syty i owca cała”.  Państwo co prawda poniosłoby pewne koszty, ale i tak mniejsze, niż szkody wynikające z oficjalnego upublicznienia się, lub co gorsza prób wprowadzenia w życie tych pomysłów. Oczywiście koncepcja wymaga dopracowania pewnych detali, ale tak czy owak z pewnością warta jest rozważenia i następnie wdrożenia.

———-

* Określenie używane przez I Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego. Nie ma co ukrywać, że są utytułowane i wpływowe osoby, które nie mając de facto nic do powiedzenia,  wygadują czy wypisują brednie tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Choć z drugiej strony cóż im innego pozostało.

** Określenie wzorowane na pomyśle Wielkiego Marszałka, który Konstytucję II RP tzw. marcową ze względu na zawarte w niej anarchizujące ustrój polityczny sprzeczności, nazwał  ‚konstytutą’.

 *** Rząd jest właścicielem nierentownych ośrodków wypoczynkowych na terenie całego kraju. Dwa z nich, powiedzmy nad morzem lub jeziorami oraz w górach można przeznaczyć na ten cel. Pozostałe jak najszybciej sprzedać i pozyskane środki skierować na fundację wspierania „twórczości owych znakomitości”. Trzeba także wymyślić stosowną nazwę dla tego przedsięwzięcia, co ma kapitalne znaczenie. Chodzi mianowicie o to, aby nie nazywając rzeczy po imieniu, stworzyć wokół fundacji życzliwy klimat. Na przykład zamiast adekwatnej do celu nazwy „Kasa Chorych”, jak było przed II Wojną, i krótko za rządów AWS, wprowadzono nieadekwatną nazwę Narodowy Fundusz Zdrowia, jak to zrobili neokomuniści. W ten sposób w Polsce w placówkach medycznych nie leczą się już osoby chore,  ale ludzie odzyskują rzekomo zdrowie (w tym ujęciu nie wiadomo skąd się bierze śmierć – ze zdrowia?). Jak widać na załączonym przykładzie, „właściwa inaczej” nazwa jest kluczową w dążeniu do celu tj. ugalaretowieniu przestrzeni społecznej, dla zwielokrotnienia skuteczności dowolnej manipulacji. Wydaje się, że w tej sprawie  najlepiej będzie się zwrócić do SLD. Ci niewątpliwi znawcy przedmiotu, stosownymi  kanałami rozpuszczą wici wśród swoich (rodziny lub członkowie KPP, PPR, PZPR i  SdRP)  i rozwiązanie szybko się znajdzie. Gdyby nastąpiły jakieś subiektywne trudności, zwrócą się do swoich arcymistrzów byłych członków KPZS i gotowe. Patronką całego przedsięwzięcia mogłaby zostać minister Ewa Bożena Kopacz, co gwarantowałoby profesjonalne i urzędowe wsparcie.