Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Nie bez racji Platforma Obywatelska ma drugą nieoficjalną, ale za to bardziej adekwatną nazwę „Przetwórnia Obywatelów”. Były poseł Janusz Marian Palikot* i senator znany reżyser Kazimierz Julian Kutz dopóki funkcjonowali w tej organizacji wypowiadali się w sposób uwłaczający ludzkiej godności i nierzadko bywało irytujący. Zauważalne początki pewnych symptomów poprawy kondycji intelektualno-psychicznej nastąpiły u tych panów po ich, choć na różne sposoby, rozstaniu się z przetwórnią. Teraz niektórych poruszanych przez nich kwestii, z niejakim trudem ale daje się  wysłuchać. Zarówno jedna jak i druga twarz po częściowym osunięciu się maski (maska – w tragedii greckiej persona)wygląda jakoś naturalniej, choć w dalszym ciągu powraca do normy gdy zacznie być mowa o PiS. Tym niemniej teraz zarówno „geniusz” ofiara zwehrmachtowania własnego dziadka, jak i fałszywy hrabia herbu „Korczak” vel „Dołęga” podlegają już ich krytycznej ocenie. Pewną nadzieję na dojście do normalności w Warszawie stwarzał przez krótki czas także były specjalista od pool oraz position Andrzej Witold Halicki. Niestety gdy próbował ostrego nawrotu, życzliwi przyjaciele wspomnieli o mandacie i rzecz wróciła do normy. Inaczej zgoła jest z posłem Antonim Mężydłą. Facet ten był jak opoka. Mówił raczej mało ale prosto i nie kręcił. Po wyplasowaniu się z PiS do przetwórni ‚zinteligienciał’, mówi długo, zawile i w sposób nieprzekonywający. Jest po prostu mętny. Zupełny ewenement stanowi z kolei Przewodniczący Parlamentu Europejskiego profesor Jerzy Buzek. Ten najwyższych kwalifikacji człowiek czynu i roztropny reformator, choć prawdopodobnie nie musiał, ale jednak pojął decyzję o wstąpieniu do przetwórni. W efekcie na naszych oczach profesor zmienia się na niekorzyść. Oto jakiś czas temu w Parlamencie Europejskim był uprzejmy wziąć stronę szefa lewaków niemieckich (SPD)** niejakiego Martina Schulza przeciwko deputowanemu Godfreyowi Bloomowi z Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (patrioci), który trafnie scharakteryzował jego poglądy jako: „jeden naród, jedna Rzesza, jeden wódz” oraz chcąc opuścić salę dodał, że ów jest „cholernym niedemokratycznym faszystą”. Wcześniej tego samego deputowanego niemieckiego premier Włoch Silvio Berlusconi określił jako znakomitego do zagrania obozowego ‚kapo’ i, że go może w tej roli zaangażować do filmu (oczywiście premiera Włoch nikt nie wypraszał, choć aluzja była jednak nie na miejscu). Musi zatem coś być na rzeczy, tym bardziej, że Schultz uważa, iż istotnymi właściwościami kapitalizmu są rozpasanie i spekulacja, co skutkuje podkopywaniem demokracji. Radą na to, zdaniem tego polityka jest – narzucenie ponadnarodowych regulacji, a więc w istocie jest on zwolennikiem totalitarnych rozwiązań. W rezultacie przewodniczący Buzek wziął jednak stronę lewaka (ewidentny wpływ przetwórni) i wylał z sali deputowanego stronnictwa patriotów (w gronie tym znajduje się PiS, co dodatkowo rzuca światło na tę decyzję) mimo, że i tak za chwilę opuściłby on salę. Decyzja nieracjonalna, tym bardziej, iż  naszemu rodakowi ów Niemiec też dał się we znaki stwierdzając odnośnie innej sprawy: „jestem bardzo Panem rozczarowany”. Temu lewakowi, nie przeszkadzało w niczym, że ocenił tak Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, a więc swojego szefa mimo, że wcześniej jako deputowany głosił, że: „krytyka przełożonego przez podwładnego jest niedopuszczalna”. Co zatem jest takiego w organizacji zwanej PO, iż po wstąpieniu do niej ludzie racjonalni, podejmujący wcześniej adekwatne decyzje zaczynają działać irracjonalnie ? Dochodzi u nich do aberracji*** umysłowych, czy co ? Swoją drogą to to jak się zachował profesor Jerzy Buzek wskazuje, że polska dyplomacja w Unii, a tym samym w całej Europie przyjęła metodę „wierzbowego grzbietu”, co wcześniej czy później skończy się antyszambrowaniem po korytarzach. Dlatego też nasi przedstawiciele w różnych gremiach, gotowi są wysłuchiwać nawet obraźliwych połajanek trzeciorzędnych figur, byleby nie wypaść z tego kursu. W imię czego prowadzimy politykę wysługiwania się dwóm wielkim, przez co musimy się ciągle kłaniać, miast być orędownikiem interesów wielu naturalnie z nami  powiązanych i szukającymi wsparcia „maluczkich”. Przecież w Unii jest wiele krajów, którym dyktat znanego duetu Francja-Niemcy nie odpowiada. Powinno się zawsze pamiętać, że jakość jego składowych została w stosunkach z Polską w sposób zupełnie zasadniczy zweryfikowana negatywnie, i to aż do bólu empirycznie – we wrześniu 1939 r. (Francja zdrada- Niemcy napaść) i odpowiednio: w maju 1940 r. (klęska /porzucenie polskiej armii/-napaść), w maju 1945 r. (wyzwolenie -/USA,UK, wojska polskie/-klęska generalna). Po wojnie wsparcie polityczno-ekonomiczne USA, bez którego wobec kolosalnego nacisku Sowietów, oba kraje mogłyby co najwyżej nasiusiać w majtki, mimo to zarówno Francja jak i Niemcy zdają się o tym nie pamietać. Trzeba z tego wyciągnąć jakieś wnioski. Dlaczego zatem nie zawrzeć sojuszu np. ze Zjednoczonym Królestwem (sojusz na  szczeblu obywatelskim funkcjonuje znakomicie – polska emigracja zarobkowa),  które w odróżnieniu od owego duetu wykazało się w latach wojny i wykazuje po dziś dzień nieporównanie wyższą klasą.

———

* Januszowi Marianowi Pali(kot)owi czarny kot przebiegł drogę przed billbordem z Donaldem Franciszkiem, który lansował na nim budowanie zamiast polityki (z billbordami w kontekście wyborczym ma być koniec, gdzie teraz premier ukaże swą  twarz ludziom nie mającym odbiorników TV. Czekają przetwórnię nowe wydatki). Janusz Marian wiedział, co to znaczy budowanie w wydaniu  premiera, więc grunt zaczął się mu (pali)ć  pod nogami i wystąpił z: przewodniczenia PO w Lublinie, PO, wnioskiem o założenie stowarzyszenia, wnioskiem o założenie partii, programem walki z kościołem, wnioskiem do wniosku, wnioskiem do prokuratury, wnioskiem o wycofanie wniosku.

** Martin Schultz szefuje dodatkowo lewakom w Parlamencie Europejskim. Do grupy tej należą neokomuniści polscy – SLD.

*** Określenie często używane przez Wielkiego Marszałka, na okoliczność scharakteryzowania stanu umysłowego osób, które stały się np. posłami lub prowadzącymi politykę państwową, a widzą rzeczy opacznie i działają  z punktu widzenia interesu państwa irracjonalnie.