Tagi

, , , , , ,

W Polsce chyba jednak zbyt dużą rzeką i z wielkiej liczby środków przekazu płyną przesłania fałszywe. Nasze ustosunkowanie się dotyczące  deklasowania Średniowiecza wyrażone na stronach niniejszych  miało już miejsce (Na wywrót). Pogląd na jego temat przekazany przez TVN-Style został wyssany z palca. Gdyby być złośliwym to można by powtórzyć za wieloma znawcami przedmiotu, że kolejna epoka -Odrodzenie – była zepsutym Średniowieczem, które w  tym ujęciu wolno pojmować jako wręcz rozsadnik postępu. Wątpię czy telewizyjni jego krytycy coś słyszeli na ten temat. Jednak to nie załatwia sprawy. Wypowiedzi pozbawione podstaw mnożą się jak myszy w gumnie  i jest to przede wszystkim zasługą stacji telewizyjnych, radiowych i większości gazet z „Gazetą Wyborczą” na czele, której swego czasu Lech Wałęsa zarzucił uzurpowanie sobie znaku „Solidarności”, a we wrześniu 1990 r. Komisja Krajowa podjęła uchwałę o odebraniu owej medialnej wspaniałości znaku związku i to ze względów merytorycznych. Dzisiaj gazeta ta specjalizuje się m.in. w oczernianiu dokonań Podziemnego Państwa Polskiego działającego w latach drugiej wojny i później. Głównie chodzi o Powstanie Warszawskie, które atakowane jest, przy tym  głupio, ale nie wiedzieć czemu ze szczególną zajadłością. Przecież ponad rok wcześniejsze Powstanie w Gettcie było rzeczywiście beznadziejne, i to pod każdym względem, ale nikt myślący nie oskarża jego przywódców o idiotyzm, gdyż wie, że istnieją granice ludzkiej wytrzymałości, których przekroczenie musi skutkować określonymi zachowaniami. Insynuowanie, piórem rzekomych autorytetów, że w Powstaniu Warszawskim brały udział dzieci, czego dowodem ma być pomnik małego powstańca stojący pod murami Starówki abstrahuje od faktu, że były to sieroty do powstańców przygarnięte i dzięki temu mogące przeżyć wojnę.  Coś na ten temat wiem gdyż miałem w rodzinie „Żołnierza Starówki” i to oficera działającego na szczeblu dowódcy liniowego. A propos dzieci moja śp. mama widziała stojącą na balkonie płonącą (dosłownie) Żydówkę, która przytulając będące w zawiniątku dziecko czekała, aż na dole ludzie nie rozciągną prześcieradeł aby móc na nie zrzucić swój skarb największy i tym samym uchronić go od śmierci w ogniu. Ilekroć moja mama to wspominała, a słyszałem to z jej ust na przestrzeni ponad 30 lat 3 lub 4 razy miała łzy w oczach i wyrażała nadzieję, że jednak dziecko przeżyło te okropności. Mówiła też o rzekomo funkcjonującej podczas zagłady Żydów w Gettcie  karuzeli – idiotyczny wyczyn poetycki Czesława Miłosza – co nie miało w ogóle miejsca. Wracając do przenośni  rozmnożeń w gumnie, to Żydzi polscy są dowodem tego właśnie bez precedensu działającego do 1939 r. zjawiska. Dobrze by zatem było abyście państwo uważający się za Żydów wzięli to pod uwagę i o miejscu swojego urodzenia mówili jednak życzliwie bo inaczej po prostu nie wypada. Rysem charakteru narodu, na którego ziemi przyszliście na świat, i który  walczył w licznych powstaniach nie jest bowiem grzebanie w ziemi w poszukiwaniu precjozów  pochodzących od pogrzebanych zmarłych, lecz zupełnie coś innego. Gdyby tak nie było nie  sposób  byłoby pojąć etosu powstań narodowych. Po prostu takich rzeczy nie robią hieny cmentarne, to chyba łatwo Gazeto Wyborcza  zrozumieć. Zatem obywatele polscy żydowskiego pochodzenia nie zamawiajcie u renegata Jana Tomasza piśmideł niewartych użytku nawet w WC. Można inaczej czego wyrazem jest działalność Czesława Bieleckiego. W tej chwili gdy piszę te słowa dochodzi do paradoksu. Oto Polak żydowskiego pochodzenia, z którego jest dumny, a także ja piszący te słowa, który jestem dumny z tego, że w Polsce działają tacy ludzie broniący polskiej racji stanu przed podobno arystokratą polskim Stefanem Konstantym, który z myszami w gumnie ale w innym sensie tego słowa ma wiele wspólnego. Tak więc nacjo żydowska, to oprócz Masady tylko w Warszawie w roku 1943  było was stać na taki wyczyn, którego już nie powtórzyliście mimo podobnej sytuacji nigdzie. To chyba coś oznacza,  zatem …