Tagi

, , , , , , , , , , , ,

W Polsce jeżeli zaistnieje jakiś problem, to próba jego rozwiązania np. w Sejmie, którą rozpoczyna się od tzw. ekspertyz prawnych, rzecz raczej zaciemnia, niż prowadzi ku jego rozwiązaniu. Dzieje się tak dlatego, że owe opinie są jak to mawiał lud „od Sasa do lasa” i często wzajemnie się wykluczają. Jakiś czas temu społeczność międzynarodową zbulwersował fakt zgwałceni a, a następnie zamordowania młodej dziewczyny przez wypuszczonego na przepustkę więźnia, który odsiadywał wyrok za czyn właściwie identyczny. Okazało się, że ów teraz podwójny morderca, siedząc w więzieniu przez prawie 10 lat, planował kolejną zbrodnię będąc przekonanym, że teraz uda mu się jej dokonać w sposób doskonały. Z kolei pracownicy więzienia i tzw. eksperci byli przekonani, że jego resocjalizacja robi znaczące postępy, stąd wniosek do Sądu o zgodę na czasowe opuszczenie więzienia.  Na szczęście działo się to w kraju, gdzie polska wykładnia prawa w grę nie wchodzi i sędziego za jego wyczyn wylano z posady. Dlaczego? Ale o tym na koniec.

W Polsce był czas kiedy zdano sobie sprawę, że wysiłki resocjalizacyjne mogą w pewnych przypadkach nie dawać rezultatu. Jednak kiedy do władzy doszedł PiS i wysunął ustami ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry postulat konieczności stosowania, w niektórych przypadkach, bezwzględnej kary dożywotniego więzienia tj. zupełnego braku możliwości złagodzenia kary – w kraju zawrzało. Do akcji ruszyli „specjaliści”. O dwóch takich fachowcach słów kilka.

Ryszard Roman Kalisz – adwokat, jako Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji niezwykle był „pomógł” rodzinie bestialsko zamordowanego Krzysztofa Olewnika. Nawykły rzucać potężne i nieustanne,  podbudowane „racjami etycznymi” gromy na PiS . Wymowę przećwiczył niczym Demostenes i doszedł do odkrywczej interpretacji końcówki ‚om’. Drug Palinki. Wieczny Przewodniczący Komisarz w gremium zajmującego się samobójstwem Barbary Blidy i wyciągający z tego niezłą forsę. Parę lat temu wyplasował się z komisji zajmującej się wojną między neokomunistami tj. tymi, którzy mieli bardzo dużo i tymi, którzy mieli trochę mniej – zwanej aferą Rywina. Renomę swoją zbudował onegdaj na podaniu diagnozy lekarskiej,  przebijającej pomroczność syna Lecha Wałęsy. W diagnozie tej sporządzonej nad grobami pomordowanych przez Sowiety oficerów polskich „niezbicie” wykazał, że przyczyną zataczania się i pomętniałego wzroku prezydenta Aleksandra była dolegliwość sytuująca się w obrębie goleni. Wypowiadając te słowa sam był trzeźwy. W sprawie propozycji ministra Ziobry oświadczył w typowy dla siebie sposób, że ten choć prawnik z wykształcenia, nie rozumie istoty kodeksów karnych.

Zbigniew Ćwiąkalski – adwokat, profesor prawa, były Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny, którego niezaprzeczalnym plusem było wylanie go z rządu przez Donalda Franciszka Taska. (W przyszłości będzie to procentować). Geniusz ten oświadczył,  że więzień dożywotni nie mając żadnych perspektyw na poprawę swego losu, a więc wyjścia na wolność, po jakimś czasie zupełnie i w ogóle się wykolei, stając się zagrożeniem dla współwięźniów, a nawet dla pracowników zakładu karnego, w którym by przebywał. Tak więc zaostrzenie tego rodzaju kar działałoby niekorzystnie i byłoby niecelowe ze społecznego punktu widzenia. Ta „wspaniała” analiza psychologiczna jest w polskich warunkach pewnym ewenementem, gdyż nasi prawnicy na ogół znają się na psychologii jak „kura na pieprzu”.

Stanowisko naszego tandemu poparli rzecz jasna inni „fenomenalni” prawnicy typu: Andrzej Stanisław Zoll – były przewodniczący PKW, sędzia i prezes TK oraz były Rzecznik Praw Obywatelskich; a także Marek Henryk Safjan – były prezes TK i aktualny sędzia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Głupotę tę poparło także środowisko Salonu, GW, Polityka, partie opozycyjne, dziennikarze.

Tymczasem niegdyś pewna znana stacja telewizyjna wyemitowała cykl programów.  W jednym z nich prowadzący spytał skazanego za morderstwo więźnia, co by ten uczynił, gdyby mógł wyjść na wolność? Odpowiedź: „…ukatrupiłbym tego sk… świadka”, odpowiedział tenże. W podobnym kontekście można także rozpatrywać przypadek najprawdopodobniej trwale nieprzystosowanego szczecińskiego „snajpera”. Również obywatela Niemiec, mordercy swojej siostry i matki, który bojąc się swojego nieprzystosowania, paradoksalnie nie chce wyjść na wolność, choć wkrótce kończy mu się kara pozbawienia wolności.

Dla znających się na rzeczy  jest to oczywiście problem psychologiczny. Wiadomym jest, że rozwój człowieka składa się z okresów (Piaget), a w ostatnim – 4 – nazwanym okresem operacji formalnych, który zwykle zaczyna się po 11 roku życia, kształtują się m.in.: a) zdolność myślenia o przeszłości i przyszłości, b) zdolność odkrywania wartości, tworzenia przekonań i filozofii. Tenże autor empirycznych w tej sprawie badań  zaznacza przy tym, że nie wszyscy opanowują owe operacje formalne w tym samym stopniu, a niektórzy nie  opanowują ich w ogóle. Inny badacz (Kohlberg) wykazał, że podobne zasady obowiązują również w rozwoju moralnym. Jak więc panowie liberalni prawnicy chcecie resocjalizować człowieka, który nie rozumie istoty dobra i zła a więc i sensu podejmowanych wobec niego działań. Co więcej nigdy tego nie zrozumie, gdyż jego osobowość została jakiś czas temu nieodwołalnie zamknięta na wartości, które to umożliwiają. Wypada wam życzyć, że jak już powypuszczacie z więzień tego typu morderców, to konsekwencje tego nie dotkną waszych rodzin, bo jakichś rodzin z pewnością dotkną i to wy za to będziecie odpowiedzialni. I jedna rada. Tak jak na uniwersytetach amerykańskich weźcie się na studiach  dotyczących prawa za prawdziwą psychologię, bo jesteście w tej swojej niewiedzy o dźwigniach postępowania człowieka zupełnie żałośni. Może wtedy nie będziecie proponować takich wyjaśnień jak prof. Zbigniew Ćwiąkalski i może wtedy zrozumiecie dlaczego w USA wylano z pracy sędziego, o którym była mowa na początku.

Reklamy