Tagi

, , , , , , , , , , ,

Po 10 kwietnia roku pamiętnego osoba mecenasa Marcina Dubienieckiego zaczęła być obecna w przekazach telewizyjnych właściwie permanentnie. Do dnia pogrzebu śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego tylko na wizji. W jakiś czas po tej dacie również i w warstwie dźwiękowej, kiedy rejestrowano to co ma do powiedzenia w sprawie ewentualnej kariery politycznej swojej żony, pochówku teścia czy też ewentualnych własnych planów życiowych. Mecenas Dubieniecki stawał się stopniowo kimś rozpoznawalnym i liczącym się, tym bardziej, że to co mówił w sposób automatyczny wiązano z osobą stryja jego żony, szefa największej partii opozycyjnej, byłego Premiera i Prezydenckiego brata dr. Jarosława Kaczyńskiego. W tym samym sensie mecenas Marta Kaczyńska-Dubieniecka była ze zrozumiałych powodów jeszcze bardziej medialnie „obciążona”. Dzięki tym dwojgu interesującym ludziom środowisko patriotyczne zyskiwało nowych zwolenników. Sytuacji tej nie zmienił chamski atak na rodzinę tragicznie zmarłych -Prezydenta i jego żony Jadwigi – a dotyczący wysokości sumy odszkodowania wynikającej z ubezpieczenia. Trzeba było zatem sprokurować coś jeszcze bardziej obrzydliwego, aby państwu Dubienieckim w oczach potencjalnego wyborcy Prawa i Sprawiedliwości zaszkodzić. Do akcji wkroczyli stosowni fachowcy, rzecz zmanipulowali, nagranie sporządzili i chajda z tym w media. Za nimi oczywiście podążyły kupowane jak w automacie serwującym colę autorytety moralne z dziedzin wszelakich. Na czele, jakże by inaczej, załgany handlarz golenią, zapitą państwowo wódą i to nad grobami pomordowanych przez Sowietów Polskich Oficerów – mecenas ryszard roman kalisz. Autorytety te na mecenasie Dubienieckim suchej nitki nie zostawiły. Co innego Pani Marta. Tutaj za rzecz się zabrano po wcześniejszym oddaniu ukłonu okupantom – Niemcom, i nie po raz pierwszy, pognębieniu okupowanych Polaków przez guru od wygłaszania „głodnych kawałków” profesora bez magisterium Władysława  Bartoszewskiego. Wyrażenie przez mecenas Kaczyńską – Dubieniecką swojego zdumienia treścią wypowiedzi niedoszłego magistra, zaskutkowało kolejnym wściekłym atakiem osób o podobnej, o ile nie identycznej jak w przypadku ataku na jej męża konduity. Licząc się jednak z rzeczywistą wymową padalczego ukłonu skantowanego profesora, dyspozycyjna redaktor TVN Justyna Pochanke uskuteczniła z nim wywiad. Usłyszeliśmy relację znaną już ogółowi z twórczości Borowskiego, Andrzejewskiego. O tym co byłoby nowe a mianowicie jak Władysław Bartoszewski wydostał się z oświęcimskiego obozu aby później tak straszliwie Niemcom zaszkodzić ani mru mru – podobno za względu na zły stan zdrowia. Czy zatrze to zupełnie fatalne wrażenie jakie wywarła w społeczeństwie wypowiedź /W/B (w=double ‚u’ czyli uu = U zatem UB) jesteśmy pewni, że nie, gdyż wyznajemy filozofię, że nie ma przypadków gdyż są tylko znaki. Tak więc ani Pani Marcie ani Panu Marcinowi środowisko antypatriotyczne spokoju już nie da. Jeżeliby się zdarzyło, że ich dzieci stałyby się sławne, atak nie ominąłby i ich. Widać w tym kacapską lub nazistowską łapę. Widać też wielkie spietranie. Czyż nie ?