Tagi

, , , , , , ,

Rok 2993. Ziemia przeżyła 2 Światowe Wojny Atomowe. Na wysepce, która wyłoniła się w Zatoce Puckiej po trzęsieniu ziemi i  głęboko w piasku, archeolodzy odnajdują dobrze zakorkowaną butelkę. Okazuje się, że zawiera ona trzy karty papieru, każda opatrzona kolejnym numerem i tytułem. I tak: ‚1’ to Ułaskawienia*, ‚2’ – Sondaże, ‚3’ – Głosy Nieważne. Po długich i żmudnych trwających 10 lat badaniach okazało się, że na karcie pierwszej zapisano dane liczbowe dotyczące działalności ułaskawieniowej 3 polskich prezydentów: Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego i profesora Lecha Kaczyńskiego. Na karcie drugiej znajdowały się informacje z kolejnych badań sondażowych dotyczących popularności partii politycznych w Polsce z lat 2007-2010. Badania te wykonały  ośrodki o nazwach: CBOS, Homo Homini, OBOP i inne. Wreszcie na trzeciej karcie znajdowały się liczby dotyczące oddanych głosów nieważnych we wszystkich wyborach samorządowych od początku ich ustanowienia aż do roku 2010. Naukowcy ze Światowej Akademii Nauk rozpoczęli szczegółową analizę danych, oto jej częściowe wyniki.

Prezydenckie ułaskawienia

W tej materii dane są takie, że Lech Wałęsa ułaskawił prawie 3,500 osób, a odmówił ułaskawienia prawie 400. Aleksander Kwaśniewski z kolei w czasie dwóch swoich kadencji ułaskawił ok. 4250 a odmówił nieco ponad 2100 osobom, co daje przeciętnie na kadencję odpowiednio – ok. 2125 ułaskawionych i ok. 1050, którym tego odmówiono. I wreszcie profesor Lech Kaczyński w końcówce roku 2005 i całym roku 2006 ułaskawił prawie 80 osób a odmówił ułaskawienia ok. 550. Daje to na kadencję (w rzeczywistości była ona niecała) ok. 250 osób ułaskawionych i ok. 1500, którzy tego dobrodziejstwa nie dostąpili. Z pobieżnego choćby oglądu tych danych wynika, że: 1. Najwięcej ułaskawiał Lech Wałęsa, najmniej zaś profesor Lech Kaczyński; 2. Najwięcej odmów ułaskawienia miał na koncie profesor Lech Kaczyński a najmniej Lech Wałęsa. Zarysowała się zatem pewna prawidłowość, która polega na tym, że im dalej od roku 1990 tym mniej ułaskawień, a więcej odmów. Uwzględniając proweniencję prezydentów Wałęsy i Kwaśniewskiego, ich pion moralny a także wspierającą ich szemraną klientelę rzecz staje się raczej zrozumiała. W przypadku obu tych prezydentów liczba osób, które ułaskawiono jest znacząco większa niż tych, którym tego odmówiono. W przypadku profesora Kaczyńskiego jest odwrotnie a liczba ułaskawionych jest nieporównywalnie mniejsza, zatem i teoretyczna klientela jest nieporównywalnie mniej liczna i prawdopodobnie wpływowa niż w przypadku poprzednich prezydentów. Ponadto wydaje się, że w tym przypadku w grę zaczęły wchodzić inne niż prywatny interes kryteria. Mimo to prezydent i profesor w jednej osobie był nawet po śmierci zajadle atakowany przez środowiska naukowe chciałoby się powiedzieć naukawe mimo, iż podane liczby tego nie usprawiedliwiały. Społeczeństwo zorientowało się w tym procederze i odmówiło gremiom naukowym zaufania. Wyjaśnia to swoistą zapaść, której początki miały miejsce w pierwszych latach XXI w., i która dotyczyła naukawców nieźle zmasakrowanych w wyniku ustawowej działalność rządu Taska, teraz w związku z reakcją społeczną niby niezadowolonego z ich działalności. Postawa ta nie uratowała rządu, przed poważnymi choć skłamanymi na jego korzyść, skutkami wyborów przeprowadzonych w Polsce jesienią 2011 r.

 ———-

 * Poniższy tekst będzie na razie dotyczył tylko tego aspektu polskiej rzeczywistości przełomu XX i XXI wieku. Pozostałe dwie analizy (sondaże i głosy nieważne) ukażą się w późniejszym terminie.