Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

No i Radosław Tomasz „wyrwał się jak Filip z konopi” mówiąc w Sejmie: „nauczcie się kochać Polskę taką jaką jest”. Oczywiście skierował te słowa tylko do jednego człowieka, którego na sali jednak nie było – Jarosława Kaczyńskiego. Zwracając się per ‚wy’ chciał zapewne ułatwić emocjonalnie Rosjanom percepcję swojego przemówienia, gdyż organicznie nie znoszą oni słowa ‚pan’. Cóż niewątpliwie Radek umie okazywać miłość na różne sposoby. Karierę polityczną rozpoczął w rządzie Jana Olszewskiego, który ludziom znającym się na rzeczy kojarzy się z Ruchem Odbudowy Polski. Niestety dzisiejszy szef ministra Donald Franciszek działając w stadzie (dziadek specjalista od Wilczego Szańca) i pod auspicjami Lecha Wałęsy przerwał Radkowi uprawianie miłości do rodzinnego kraju, obalając rząd, w którym ten był wiceministrem obrony narodowej.  Tak więc okazało się, że wówczas kochali oni jednak inaczej. Po nieudanej próbie powrotu do miłowania przedsięwziętą w wyborach 1997 r., rozstał się Radosław Tomasz z ROP włączając się w kochanie poprzez wiceministrowanie sprawom zagranicznym w rządzie Jerzego Buzka. Ale i ta miłość jakoś nie wyszła, więc od roku 2005 zaczął ją uprawiać po Bożemu i to w partii, która rzeczywiście i stale odwołuje się do patriotyzmu – Prawie i Sprawiedliwości. W konsekwencji został ministrem obrony narodowej i zaczął miłować w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Niestety tutaj ponownie sprawy się skomplikowały gdy okazało się, że kochanie Radka bynajmniej Boże nie jest, a to ze względu na niebranie pod uwagę ‚8’ przykazania. W tym to mniej więcej czasie uświadomił sobie Radek, że jednak wcześniejsze jego kochanie i kochanie Franciszka Donalda wcale nie były inaczej. Kiedy sprawa się wyjaśniła włączył się ci on energicznie w korowód miłości uprawianej na platformie, do tego stopnia, że ta ukazała mu miraż ziemi obiecanej w postaci Pałacu Prezydenckiego. Niestety w miłości bieglejszy okazał się być „Jezus” Maria Bronisław, który na Krakowskie Przedmieście wczołgał się pierwszy. I tak Radosław Tomasz uprawia miłość do dzisiaj. Umiłowanym jego owocem jest jabłko w odmianie, nad którą na szczęście nie pracował Iwan Miczurin. Niestety koledzy mistrza pracowali i opracowali Radkowi w Warszawie rzecz, do której rozebrania niczym Katon Starszy do zniszczenia Kartaginy nawoływał. To coś wygląda jak patyk w g….. i mieści się w kwartale ulic: Marszałkowska, Emilii Plater, Aleje Jerozolimskie, Świętokrzyska. Pomysłem rozbiórki zaraził Radosława tow. Wiesław, który ze względu na olbrzymie koszty eksploatacji tego szkaradztwa, chciał się go pozbyć onegdaj, lecz nie zdążył. Wieść niesie, że materiały pozyskane z rozbiórki PKiN miały posłużyć do odrestaurowania zabytkowego dworku w Chobielinie. Również do pobudowania czegoś innego, patriotycznego na wzór pomysłu Wielkiego Marszałka, który kamień pozyskany z rozebrania budowli mieszczących się w trzech zaborach kazał wykorzystać do odrestaurowania Wawelu. W ramach miłowania wytworów nacji, która pobudowała PKiN, Radek jeździ motocyklem IŻ z koszem, kopią DKW. Fabrykę tego ostatniego naród niemiecki wdzięczny narodom sowietów za wyzwolenie spod jarzma hitleryzmu, zainstalował w Iżewsku w 1945 r., przywożąc ją ze Zwickau. Jak zatem widać miłowanie Radosława Tomasza cechuje uniwersalizm, tym samym rzeczywiście można o nim powiedzieć  – „właściwy człowiek na właściwym miejscu”.