Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Odczytanie wyrazu tusk z angielskiego jako kieł i ponowne przetłumaczenie na ten sam język owego kła na fang i jeszcze raz na polski (żądło, ząb, sztyft, korzeń) – to jeszcze nic. Oto tusk wymawiane często, szczególnie w Ameryce, jako task tłumaczy się na zadanie, które to niewątpliwie Donald Franciszek Tusk ma w Rzplitej do wykonania. Z kolei zadanie przetłumaczone z powrotem na angielski może dodatkowo oznaczać wiele różnych „rzeczy”, które ponownie wyrażone po polsku – znaczą jeszcze więcej. Przyjrzyjmy się zatem jak dobrze owe „rzeczy” charakteryzują premiera III RP.

(1) Infliction – nałożenie kary za i na krzyż, kwiaty, znicze, społeczeństwo, szczególnie boleśnie dotyczące ludzi uczciwych, katolików i patriotów; strapienie, w związku z katastrofą smoleńską i rozbabranymi kolejami, budowami drogowymi, zapaścią finansową państwa – mogące rzeczywiście doprowadzić nawet Tuska Dońskiego do depresji.

(2) Errand – zlecenie, to się zgadza, ważne jednak komu i od kogo; sprawunek, tak, gdyż nawet ‚P’ powiedział, że Donald Franciszek się sprawił; interes niewątpliwy, gdyż Miro, Rychu, Zdzichu, Grzechu dostali już błogosławieństwo m.in. od prokuratury – Panowie hajda na Wołmontowicze; posyłka ale kogo?, na Syberię? nie. Zdaje się, że chodzi o posłanie na posterunek „pożytecznych idiotów” w rodzaju jednego ‚zasekowanego’ oraz wielu dziennikarzy.

(3) Work – praca premiera niezwykle ciężka szczególnie przy piłce, winie i cygarach; robota do wykonania straszliwa bo na mokro; energia do obkopywania po kostkach niezbędna; dzieło życia w realizacji systematycznej, które bokiem wyjdzie wielu; działanie wyrafinowane bo pokrętne i skłamane; twór jadowity niezmiernie; utwór zdarty niczym gramofonowa sterana płyta; robótka ręczna dobra była może w Norwegii i na Świetliku;  fabryka czyli Przetwórnia Obywatelów działa na najwyższych obrotach; czynność – do uchwycenia jedynie od wschodu; wytwór wyobraźni domąconej „Słońcem Peru” w zenicie; dekoracja, przy której Grigorij Aleksandrowicz Potiomkin ze swoimi wsiami robi wysiadkę.

(4) Exercise – wykonywanie i to bezwzględne przez członków Przetwórni poleceń ćwiczenio-zadaniodawcy; przejawienie miłości jako wyraz przejścia Mistrza wraz z Małgorzatą od stanu cywilnego do naprędce uświęconego; gimnastyka języka aby giętki mógł wykoślawić nawet Słowackiego; ruch w interesie choć z dopływem forsy może być chwilowo krucho; ćwiczenia wojskowe jako wyraz pogardy dla cywilnej żeniaczki i cywilnego państwa; musztra, musztrowanie poddanych w dziele wiązania końca z końcem; ćwiczenie obywateli na okoliczność radzenia sobie przez ucieczkę do przodu, czyli z Polski; opracowanie albumowe dotyczące rodzajów urn stosowanych w Rzplitej, ze szczególnym uwzględnieniem modelu z podwójnymi ścianami; wprawka w pałowaniu, na przykładzie kibiców przed wyjściem z kibla, którym ma się stać stadion.

(5) Job – sprawa w Trybunale Stanu po wywaleniu z posady; zabranie się za nowy fach czyli marketing dostaw „cholery w bok” w całym kraju; miejsce „nu pogodi” Kaszebi, vivat Warszawiacy moi umiłowani wyborcy-rodacy; rzemiosło polityczne poniosło, choć siekiera-wiosło wyniosło; nadużycie prawa i sprawiedliwości permanentnie i metodycznie stosowane w Polsce, co nawet poeta  zapamięta; akcydens czyli przypadłość nieustannego stawiania na mistrzów w dziele, Bonda i SOWO-WRONę; interes stworzony na podobieństwo perpetuum mobile – a mówili, że się nie rozkręci; dziobnięcie – jeden zaczął i dzioba już nie otworzy, gdyż kto Nikodemowi Dyzmie w drogę wejdzie, tego szlag trafi. Nauczcie się wreszcie od kur, kaczki cholerne, właściwej kolejności dziobania.

Reklamy