Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Rok 1979 to wielkie wydarzenie w życiu Donalda Franciszka Tuska, który po raz pierwszy dostaje się do akt specsłużb, w wyniku doniesienia figuranta „Prymusa”, rozpracowującego współpracownika KSS KOR Antoniego Mężydłę.  Po latach Donald i Antoni, obaj po zdradzeniu kumpli partyjnych, zostali towarzyszami na gruncie Platformy Obywatelskiej. Co sobie od razu powiedzieli pozostaje tajemnicą. Dzisiaj Antoni, po akcji permanentnego wspierania przez Donalda broni się przed polityczną II ligą. Jedyny ratunek to korepetycje. Antoni je podjął.

Rok 1979 to także rok nagrania przez grupę Fleetwood Mac albumu „Tusk” (Warner Bros), który w Anglii zajął pierwsze miejsce na liście najlepiej sprzedających się płyt, a w USA czwarte.

W roku 1980 Donald Franciszek Tusk zostaje absolwentem Wydziału Historycznego Uniwersytetu Gdańskiego, otrzymując tytuł magistra. W tym samym roku ma miejsce światowa trasa koncertowa zespołu Fleetwood Mac promująca longplay „Tusk”.

Również w tym samym 1980 r. wybucha rewolucja „Solidarności”, która wstrząsa podstawami ustroju komunistycznego w świecie. Nie jest również przypadkiem, że w tym samym czasie zarówno Donald Franciszek jak i grupa Fleetwood Mac osiągają niebywały sukces. Wszystkie te wydarzenia łączy jakaś nić. Spróbujmy rozszyfrować charakter owej nici, za pomocą analiz tytułów utworów zawartych na bestsellerowej płycie.

 1. „W kółko” (Over and Over), w Polsce znane jako „w kółko Macieju”. To dewiza Donalda, dzięki której szedł on od sukcesu do sukcesu. Piosenka lansując tę właśnie właściwość charakteru przyszłego premiera III RP, kształtuje w słuchaczach cechę prowadzącą również i ich do sukcesu. Dydaktycznie i wychowawczo rzecz wśród towarzyszy nie do przecenienia.

 2. „Półka” (The Ledge), a więc półka najwyższa, do której myślący historycznie Donald Franciszek otworzył sobie drogę, uczestnicząc w „Nocnej zmianie” przeprowadzonej pod auspicjami Lecha Wałęsy. Akcja zakończyła się całkowitym zwycięstwem. Nastały teraz dni pełne szczęśliwości, które na krótko przerwał epizod IV RP, skasowany, gdy zabrakło Aselawa, przez samego następcę mistrza będącego stale czujnym – Donalda.

 3. „Pomyśl o mnie” (Think About Me) powiedzieli w nadziei, że Donald Franciszek wyciągnie do nich pomocną dłoń. Byli to m.in.:  Andrzej Marian Olechowski, Jan Władysław Rokita, Paweł Bartłomiej Piskorski i wiele wiele innych osób. Otrzymali ci oni ową pomocną dłonią ale po fac…

 4. „Ocal mi miejsce” (Save Me A Place) w polityce zwrócił się do Najwyższego Donald Franciszek po fatalnych wynikach wyborów w 1993 r. Podobnie zrobił Donald w 2005 r. po przegranych wyborach prezydenckich. Najwyższy wysłuchał i nagrodził  premierostwem oraz ślubem kościelnym. Lecz dzisiaj szef rządu przed księdzem już nie uklęknie. Co na to powie Najwyższy?

 5. „Sara” (Edit) czyli księżniczka i ta co niesie wino życia utożsamia dążenie Donalda Franciszka do umocnienia swojego panowania i to na amen. Utożsamia także skłonność do konsumpcji owego napoju szczególnie gdy jest on koloru czerwonego – barwa krwi (Boże miej nas w swojej opiece).

 6. „Co sprawia, że myślisz, iż jesteś jedyny” (What Makes You Think You’re The One). Donald Franciszek myślał tak od zawsze. To nic, że obiektywnie każdy człowiek jest jedyny i niepowtarzalny lecz on premier jest najjedyniejszy. Będzie tak po wszystkie czasy. Makbet też tak myślał.

 7. „Burze” (Storms), które Donald Franciszek zsyłał i będzie zsyłać na swoich wrogów, szczególnie tych, którzy przeszkadzają mu w zdobywaniu bramek. Szczególnie zagrożonym wydaje się być „Jezus” Maria Bronisław, który wyrobił sobie papiery głównego sędziego, będąc wcześniej również czołowym strzelcem. Kto pierwszy strzeli Panu Bogu w okno, oto jest pytanie?

 8. „Wszystko dla każdego” (That’s All For Everyone), to skrywany cel, do którego zawsze dążył i dążyć będzie Donald Franciszek. W ten sposób będzie pierwszym, który zrealizuje ideę Karola Heinricha – „wszystkim wedle potrzeb”. Ostatnio Donald doprowadził do ważnego elementu tej obietnicy, w formie odebrania wszystkim oszczędzającym na emerytury środków zgromadzonych w OFE. Następnym krokiem będzie osiągnięcie stanu, w którym dla wszystkich będzie drogie wszystko. Początki tego stanu mają już miejsce dzisiaj. W związku z takimi rządami Donalda Franciszka – będzie znakomicie powiedzieli znawcy przedmiotu:

 9. „Nie, że śmieszne” (Not That Funny) – jasne że tak. Być mentalnym Bolesławem Biernackim, przemawiać niczym tow. Wiesław, odebrać gruntowne wykształcenie prawie jak Edward Ochab, budzić niczym nieuzasadnioną nadzieję jak Edward Gierek, w pracy stosować metody Wojciecha Witolda i być wiernym partii jak Mieczysław Franciszek, który płakał nad sztandarem PZPR – oto sylwetka Donalda Franciszka w całej swojej niezmiernej okazałości. Tak trzymaj Donaldzie.

10. „Siostry księżyca” (Sisters At The Moon). Jako urządzenie główne Luna-Parku oraz dziecko i promotor postępu, Donald Franciszek świeci światłem księżycowym, zaklętym przez siostry-satelity wiecznej nocy w cud zorzy zarannej. A oto nieocenione sprawczynie rzeczonego cudu: Hanna Beata – strażnik, Ewa Bożena – szaman oraz Małgorzata Maria – menedżer kultury i sztuki. Specjalność zakładu ‚PO’ czyli lody serwuje w nieograniczonych ilościach Beata Dorota – starszy skarbnik interesu.

11. „Anioł” (Angel) to  zadanie, a więc ‚task’. Zatem Tusk będąc jednocześnie Taskiem, ale dla wielu Tas(a)kiem, ma w ten sposób papiery na rzeczy nadprzyrodzone i niewyobrażalne. Nieudane, bo sknocone przez Radosława Tomasza już w swoich pierwocinach, dorżnięcie watach – po pewnym czasie okazało się, że faszystów – zostanie przez Donalda Franciszka za pomocą tasaka i 2 Aniołów wysłanników pana Josepha Ignace Guillotin’a doprowadzone do szczęśliwego końca. Precz z (P)omorą* i (S)odomą oraz z Prawem i Sprawiedliwością. Co byśmy bez Ciebie zrobili Tusku, któryś za jednym zamachem załatwił sprawę mniejszości seksualnych w Polsce i afery smoleńskiej.

12. „To mi wystarczy” (That’s Enaugh For Me) zaśpiewał Donald Franciszek po wyborach i „…poszedł biedaczysko, po dalekim świecie szukać tego, co jest bardzo blisko…”. W rezultacie sam nie znalazł i drugiemu znaleźć nie pozwolił. Oto postępowa wykładnia maksymy błogosławionego Jana Pawła II – „Jeden drugiemu brzemiona noście” w wydaniu Donalda. Jednak ‚Angel ‚ Angela Dorothea premiera przytuliła i do Brukseli na stanowisko wstawiła.

13. „Brązowe oczy” (Brown Eyes) i „Jej czarne oczy”, co to jest? Nie brązowe, nie jej i nie czarne, bo oczy premiera są niebieskie. Oj Fleetwood Mac i Komarenko, bo blado z wami będzie. Ma być tak:

Jego piękne ‚blaue’ oczy. Śnią się ‚blaue’ oczy. Ich nie przeoczysz. Wiem, że nie. Jego piękne ‚blaue’ oczy. Widzę ‚blaue’ oczy. To za mną kroczy. Ze mną jest. (2x)

Zrozumiano. Cholera jasna.

14. „Nigdy nie pozwól mi płakać” (Never Make Me Cry) powiedział Donald Franciszek po kopnięciu go w kostkę przez posła Andrzeja Czerwińskiego. W innej sytuacji do piłki skoczyli Donald, mężny Antoni  i Andrzej. Z murawy wstali dwaj pierwsi. Ostatni na niej pozostał płacząc.  Złamany łokieć. Kuracja była stosunkowo krótka, ale nauka na całe życie. Po wszystkim Donald Franciszek wypalił cygaro i napił się wina. Tej nocy spał znakomicie, a rano wstał w równie świetnym humorze. Zapis video meczu gdzieś zaginął. Bond zatarł ręce.

15. „Wiem, że nie jestem zły” (I know I’m Not Wrong). Pod wpływem „Złego” Leopolda Tyrmanda Donald Franciszek zaczął pracować nad sobą i osiągnął rzecz wielką, doszedł do klasy, a następnie przewyższył, osobę, którą był jeden z bohaterów powieści – niejakiego Filipa Merynosa. Na początku lat 50 XX w. w oparciu o spółdzielnię „Woreczek” stworzył on największą organizację przestępczą w Warszawie z centralą na terenie Śródmieścia. Donald swoją organizacją polityczną objął całą Polskę, choć główną bazę ma również w Warszawie i również w Śródmieściu.  Tym samym premier wie, że zły nie jest, do władzy przecież doszedł eliminując z konkurencji wielu. W tym co robi ludziom i Polsce jest skuteczny, zatem dobry. A to, że zarówno szary obywatel jak i kraj z tego nic nie mają, to już inna sprawa.

16. „Witaj kochanie ” (Honey Hi) powiedział Donald Franciszek biorąc delikatnie futbolówkę w ręce. Strzeliłem tobą już tyle goli, że szkoda gadać, po czym zaczął recytować:

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a Ciebie bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał (ew. matoł) brzmiący.

Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a Ciebie bym nie miał, byłbym niczym.

I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz Ciebie bym nie miał, nic bym nie zyskał.

Następnie Donald zamilkł, westchnął, delikatnie włożył piłkę pod łóżko, położył się i zasnął snem człowieka spełnionego.

Wszystkiego co kursywą nie ma oczywiście w oryginale. W miejsce słowa Ciebie u św. Pawła jest oczywiście mowa o  miłości.  Za te zmiany autor stokrotnie przeprasza.

17. „Piękne dziecko” (Beautiful Child). Donald Franciszek ma prawie nieskończoną liczbę  sukcesów i wszystko to, jego jest dziecko – oto one: założenie genialnej organizacji do oddawania różnego rodzaju skoków -Platformy Obywatelskiej; mianowanie się pierwszym piłkarzem Rzplitej (po wsze czasy); udzielenie twórczych konsultacji sondażowniom badającym tzw. opinię publiczną; odroczenie kryzysowej egzekucji Polski dzięki skokowi na kasę OFE; postępy w oswajaniu zramolałego i notorycznie chorego rosyjskiego niedźwiedzia; redukcja permanentnie zredukowanej redukująco liczebności armii; ekonomicznie pomyślane umieszczenie swojego człowieka na czele PE aby Polska na miejscu tj. w Brukseli mogła otrzymywać instrukcje bez fatygowania się Niemców i Francuzów do Warszawy; częściowo udane zmałpowanie pomysłu PiS na budowę tzw. Orlików; wycofanie się w wielkim spietraniu z Iraku; upuszczenie krwi części emerytów „pomostowych”; wykorzystanie 60% środków dostępnych z UE na budowę autostrad i rozchodowanie części z tych aktywów po różnych kieszeniach. Wystarczy to Rzplitej na długie lata, oj wystarczy.

18. „Chodzić po cienkiej linii” (Walk A Thin Line), to dla Donalda Franciszka bułka z masłem. Nie takie rzeczy robił on w spółdzielni „Świetlik”, a liny grube nie były, podobnie w Zieleńcu u Ryszarda. Później grubą linię zafundował wszystkim potrzebującym premier Tadeusz. Jednak w pewnym momencie dostał on nią po łapach od Aselawa, który coś niecoś wysylabizował kiedyś o przedwojennej pedagogice. Najbardziej owocne było jednak nawiązanie współpracy z Bondem, SOW-ą i prawnikami trudniącymi się prokuratorstwem i sądownictwem. Zdecydowanie pogrubiło to wszystkie linie. Teraz nawet po winie nie ma problemu aby sobie pochodzić. Onegdaj łamanie prawa było balansowaniem na cienkości, dzisiaj jest ono dobre na wszystko. Na dokonywanie żywota w więzieniach winnych i niewinnych, umieranie bezdomnych na mrozie, kręcenie lodów, spacery po cmentarzach, dofinansowywanie Przetwórni Opału, kastrowanie, choć tow. Castro jeszcze podobno żyje,  sekowanie mimo posiadania zezwoleń na działalność, pałowanie za patriotyzm, podejmowanie nielegalnych decyzji w sprawach, które tylko do łba strzelą. Na razie wystarczy. Skoczcie chłopcy po Johny’ego Walkera dla premiera, ale tylko Blue Label – pod kolor oczu.

19. „Kieł” (Tusk), a więc klou albumu i koncertu. Branie na ząb zawsze było mocną stroną Donalda Franciszka, a posługiwanie się kłami szczególnie. Mało to po Polsce pogryzionych liżących rany i pozagryzanych na amen. Ten gatunek człowieka scharakteryzował Jonasz Kofta w utworze „Śpiewać każdy może”. A oto fragment:

Stoję przy mikrofonie, niech mnie który przegoni, różne sceny brygady już nie dadzą mi rady, bo ja się wcale nie chwalę, ja po prostu – niestety – mam talent.

Stoję przy mikrofonie, niech mnie który przegoni, wszystkie sceny brygady już nie dadzą mi rady. Nikt mnie tutaj nie kiwnie, bo odczuje to dziwnie: ja nikogo nie straszę, ja talentem – niestety – go gaszę!

Niektórzy z tych, co  odczuli to dziwnie nie czują już nic. Inni próbują dojść do siebie, są wśród nich kobiety.

20. „Nigdy nie zapomnę” (Never Forget). Jest to najistotniejsza cecha osobowości Donalda Franciszka. Komputer zapomni, premier nie. Niepotrzebnie zaczynałeś z kobietami  Tusku, bo niektóre z nich też nie zapominają. Co więcej potrafią przygotowywać pułapki. Jeżeli społeczeństwo polskie się ciebie pozbędzie to właśnie przez kobietę. Maryja pamięta. Tusku, tramwaj pędzi, oliwa rozlana, w piekle już się cieszą. Amen.

Tak więc istnieją rzeczy, które nie śniły się filozofom. Oto nieobliczalny los połączył wątki trzech bytów sławnych: Solidarności, Donalda Franciszka i grupy muzycznej Fleetwood Mac z jej albumem „Tusk”. Solidarność na Donaldzie Franciszku dobrze nie wyszła. Onego znegliżował zespół, którego kondycja mocno już dzisiaj nadwyrężona. Najlepiej z tego grona ma się Tusk, nie wiadomo jednak czy chodzi o muzykę czy premiera.

———-

* Oczywiście nie chodzi o Pomorę ale o Gomorę.

Reklamy