Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Tuż przed wybuchem Pierwszej Wojny Światowej Józef Piłsudski na odczycie w Paryżu oświadczył, że w najbliższym konflikcie zbrojnym, który wybuchnie w Europie wkrótce, najpierw Państwa Centralne pokonają Rosję, a następnie Entanta już bez Rosji złamie Niemcy i Austrię. W myśl tej koncepcji wszyscy zaborcy Polski mieli w tym starciu ponieść klęskę, co wydawało się nielogiczne, niespójne i wręcz niemożliwe. Jeden z poważnych uczestników spotkania „ubrał” to nawet w słowa: „Panie Piłsudski jesteś Pan fantastą”. Jednak to właśnie tak, jak zakładał to ten wielki człowiek – się stało. Swój program polityczny opierał on na prawdopodobnych wizjach stanów rzeczy, które następnie rozpracowywał intelektualnie, analizując różne możliwości i warianty. Wynikało z nich, że aby wygrać Polskę dla Polaków najpierw należało się związać z Państwami Centralnymi, po czym wycofać się z sojuszu, popierając w ten sposób Entantę. Jedyną prawdopodobnie rzeczą, z którą  się początkowo nie liczył, był zwycięski pochód rewolucji w Rosji, najpierw tej pod przywództwem Kiereńskiego i kolejnej dowodzonej przez Lenina, dowiezionego przez Niemców, jako ich agenta na granicę Rosji z Finlandią. Zgodnie z oczekiwaniami swych mocodawców wycofał on swój kraj z wojny podpisując Pokój Brzeski. Cała nawała teutońska zwaliła się wówczas na Francję, która dzięki wsparciu głównie Anglii, USA i Włoch to wszystko wytrzymała. Opuszczone przez pokonaną Austrię Niemcy skapitulowały. Przebiegły polityk jakim był Lenin, natychmiast to wykorzystał doprowadzając do  restytucji władztwa rosyjskiego na terenach porozbiorowych zajętych przez swoich wczorajszych mocodawców czyli Niemcy, podbudowanej dodatkowo wizją bolszewickiej rewolucji światowej. Ponieważ i Polska zaczęła odbudowę swej państwowości i suwerenności m.in. w oparciu o te same terytoria, musiało dojść do starcia. Zdaje się, że w owym czasie tylko dwóch przywódców na świecie wiedziało o co toczy się gra, byli to Piłsudski i Lenin. Po pokonaniu Austrii i Niemiec oraz po Wersalu, zachód rozpoczął swoją własną rozgrywkę z Rosją już bolszewicką, polegającą na doprowadzeniu swojego sojusznika do stanu sprzed wojny i rewolucji, czyli zwycięstwa białych. Było to sprzeczne z interesem Polski, gdyż zasadniczą jej częścią były ziemie na wschodzie, które biali gdyby wygrali, chcieli pozostawić w granicach Rosji, w czym mieli poparcie zachodu, może z wyjątkiem USA. Z tego wynikało wstrzymanie przez Józefa Piłsudskiego ofensywy na Rosję, gdy biali uderzyli na czerwonych. Po ich zwycięstwie konsekwentna walka o Polskę została zakończona dwoma zwycięskimi i wielkimi bitwami (Warszawa, Niemen) oraz Pokojem Ryskim.

Jak widać Józef Piłsudski w swym dążeniu do restytucji Rzplitej posiadał koncepcję, wiedzę, doświadczenie, intelekt, wyczucie, stanowczość, poparcie i miłość wielu, był konsekwentny, umiał zaryzykować ale również przeczekać, potrafił wzbudzić szacunek nawet u wrogów, a także posiadał po prostu szczęście. Co sobą natomiast reprezentuje dzisiejszy premier Rzplitej Donald Franciszek „Pinokio” Tusk. Czy owe przymioty w jakiejś choćby niewielkiej mierze opisują jego osobowość. Z całą pewnością niektóre z nich tak. Jednakże jedna z nich jest mu na pewno całkowicie obca. Tymczasem to ona jest niezbędna aby zbudować coś wielkiego. Dla św. Pawła cechą niezbędną, aby człowiek cokolwiek znaczył jest miłość. Polityk by zasłużyć na miano męża stanu, potrzebuje jasnej całościowej koncepcji i musi być ona oparta o sprawdzone wartości, gdyż bez niej  jest ślepy. Józef Piłsudski ją posiadał. Była ona trafna, a przeciwności jej nie falsyfikowały, czyli nie czyniły bezużyteczną. Donald Franciszek przeciwnie. Nie dysponuje niczym, co można by tak określić, choćby w ogromnym przybliżeniu. Co więcej sprawia on wrażenie, jakby jakakolwiek koncepcja wyższego rzędu była mu w kierowaniu krajem zbędna. Z tego właśnie wynika impotencja programowa ugrupowania, którym zarządza, a więc Platformy Obywatelskiej. Jest to brak nieusuwalny i tego rodzaju, że wcześniej czy później doprowadzi on do generalnej klapy. Biedna Polska na zakręcie, w którym znalazła się Unia Europejska traci na tym ogromnie, gdyż jest jak niesterowny okręt płynący wprost na rafę, którego kapitan myśli, że to fatamorgana. Pozostała jeszcze szansa ewentualnej naprawy uszkodzeń w dobrej stoczni. Wyborcy zdecydują czy przeznaczą na to środki.