Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

No i objął „Kulfon” (w nomenklaturze międzynarodowej „Pinokio”) „władztwo” w Unii Europejskiej, nagadał głupot na otwarcie naszej prezydentury, a tu zaraz „masz ci babo placek” katastrofa w Norwegii. Zdaje się, że Donald Franciszek rozpoczął tym samym eksport swojego nieudacznictwa, pecha i załgania na cały kontynent. Rzecz jasna eksperci „od siedmiu boleści” czyli medialne „kulfonki” zaraz rozpoczęły swą kampanię „wyjaśniającą”. Oto ich zdaniem zbrodniarz Anders Behring Breivik zrobił, to co zrobił, z pobudek religijnych (chrześcijaństwo), ksenofobicznych i rasistowskich, bo jest skrajnym prawicowcem. Nic to, że ów był członkiem Partii Postępu, czyli dojście społeczeństw do nowoczesności było dla niego podstawową przesłanką działania politycznego. Ma to ze skrajną prawicowością tyle wspólnego, czym dla lewaka bycie zwolennikiem dziewiętnastowiecznego kapitalizmu. Mimo to owe kulfonki raczyły nas swoimi idiotycznymi interpretacjami na potęgę. Tymczasem nie usłyszeliśmy ani słowa, w sprawie polityki europejskiej dotyczącej rutynowego zwalczania systemu wartości wypracowanego przez kościoły chrześcijańskie, głównie katolicki, co wydaje się podstawową przyczyną upadku moralności w tak właśnie wykreowanych postępowo-nowoczesnych społeczeństwach europejskich. Psychologicznie rzecz biorąc, stąd już tylko krok do generalnego zwycięstwa „id” (popędy) nad „superego”  (sumienie) w osobowości współczesnego człowieka, i tym samym jego skłonność do otwarcia się na czyny niemoralne. Tak ukształtowana, pozbawiana swoistej busoli, jaką jest moralność osoba, nierzadko postępuje destrukcyjne, idąc w kierunku samoosobności i zachowań skrajnie emocjonalnych. W każdym człowieku można na szczęście uruchomić siły samo naprawcze, które działają w kierunku przywrócenia „superego” przypisanej mu roli i to jest właśnie najbardziej ludzkie. W ten sposób wyraża się osobowość moralna, która wg Kohlberga w ostatnim swoim 6 stadium jest moralnością indywidualnych zasad etycznych (dobro i zło są kwestią indywidualnej filozofii zgodnej z uniwersalnymi zasadami – np. Gandhi, Thoreau, M.L. King). Stoi ona wyżej niż moralność umów społecznych i demokratycznie ustanawianych praw (wartości społeczne i prawa poszczególnych osób określają, co jest dobre, a co złe) – stadium 5. I może przy tym nie być tak istotne, czy dany człowiek rzeczywiście jest taki czy inny, ale najistotniejsze jest to za jakiego się uważa. Zdaje się, że życie w świecie bez wartości jest  dla osobowości na tyle nie do zaakceptowania, że stara się ona przywrócić swoisty stan równowagi, np. przez wytworzenie przez samą siebie swoistych pseudowartości. U Breivika przeszło to w obsesję. Będąc pozbawionym możliwości rozwoju w oparciu o wartości tradycyjne, wytworzył ich erzac w postaci, co jest zaskakujące filozofii jaką kierowali się templariusze, nadając jej własne subiektywne cechy i znaczenie. To, że chodzi o filozofię Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, świadczą obrazki zamieszczone na jego stronie internetowej w postaci dwóch uzbrojonych rycerzy dosiadających jednego konia (pieczęć) i czerwonego ośmiokątnego krzyża (oznaka męczeństwa) na białym tle. Jak wiadomo król francuski Filip IV Piękny chcąc uwolnić się od zobowiązań finansowych, doprowadził do kasaty zakonu i spalenia wielu jego członków na stosie. Niektórych wolnomularzy uważa się za spadkobierców zakonu templariuszy. Tym właśnie można próbować wyjaśnić zbrodnicze zachowanie się Breivika, dla którego etos Zakonu  Rycerzy Chrystusa stał się remedium na zaistniały stan rzeczy, w postaci islamizacji Europy. Śmierć wielu miała niejako wylansować jego punkt widzenia i być swoistym odkupieniem, idącym w kierunku przywrócenia Europie sprawdzonych wartości. Obrana droga zbrodnicza i niemożliwa do zaakceptowania. Problem niszczenia w Europie, tego co najcenniejsze w duchowości chrześcijańskiej rzeczywisty i fatalny w skutkach.