Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Od dnia 29 lipca A.D. 2011 Jerzy Miller znakomity przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, dołączył do grona wybitnych specjalistów od wyżyn myślenia indukcyjnego i dedukcyjnego w osobach: Nikołaja Nilowicza Burdenki (medycyna), Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwiliego (językoznawstwo, architektura, filozofia, politologia, zarządzanie zasobami ludzkimi), Trofima Denisowicza Łysenki (agrobiologia), Iwana Władymirowicza Miczurina (postępowa genetyka), Władimira Iljicza Uljanowa (filozofia, politologia, zarządzanie wszystkim z wyjątkiem sobą, publicystyka). Wymienione osoby wniosły do życia publicznego taką masę „prawdy”, że do dzisiaj wielu nie może się z tego otrząsnąć. Do takich to osób należy także nasz znakomity szef komisji, która w istocie powinna się nazywać: Komisja Zaciemniania Istoty Rzeczy w Państwie i w Lotnictwie. Jako z wykształcenia inżynier posiadł ci on rzadką wśród profesji ścisłych umiejętność posługiwania się diamatem, czym bez wątpienia zasłużył sobie na tytuł uzdolnionego ucznia wymienionych znakomitości. A to, że geniusze ci rozwinęli swe genialne możliwości na terytorium Rosji, a następnie Sowietów to czysty przypadek. Internacjonalista Miller jest bowiem otwarty na dopływ myśli nowoczesnej i postępowej niewątpliwie z całego świata. Wszechstronność opracowania w sprawie ostatniego lotu Tu-154M, ze śp. prezydentem na pokładzie wręcz poraża, a znajdujące się w owym opracowaniu tzw. sprzeczności logiczne są dialektyczne, a więc faktycznymi sprzecznościami nie są. Podobnie jest z wypowiedziami przewodniczącego, których wiele był uprzejmy udzielić podczas swojej 1,25 rocznej działalności. Jako osoba ponad wszelką wątpliwość uczciwa minister Miller nie przyjął by funkcji przewodniczącego rzeczonej komisji, gdyby był sędzią we własnej sprawie. Podobnie jest z członkami tego gremium. A to, że się mówi, iż 2 z nich zostanie wylanych ze swoich funkcji głównych, to świadczy jedynie o ich rzetelności. Poza tym to absolutny wyjątek, a ów potwierdza regułę. To nic, że w rzeczywistości jest odwrotnie ponieważ wyjątek regułę falsyfikuje czyli ją obala – bo jest to wymysł obowiązujący w nauce reakcyjnej, z którą minister nie chce mieć w ogóle do czynienia. A jak jest w rzeczywistości, to o tym zadecyduje zainspirowana prawdą do końca generał Tatiana Grigoriewna Anodina, której Władimir Władimirowicz Putin udzielił stosownego absolutorium. Cała postępowa ludzkawość oczekuje niecierpliwie na zdemaskowanie podżegaczy i knowaczy katastroficznych, których główny ośrodek znajduje się w Warszawie, mieście wieczystej reakcji. Ośrodkiem tym kieruje niejaki Antoni Macierewicz, który specjalizuje się w zamachnięciach permanentnie, co udowodnił już zamachując się na bohaterskiego Adama Michnika poprzez zwerbowanie go onegdaj do roboty w KOR. Tak więc wszyscy ci niezmiernie uczciwi, z wyjątkiem Macierewicza ludzie, znajdują się całe mile mil od  twierdzenia czegoś, o czym nie byliby przekonani. Teraz kolej na panią generał i jej osławiony MAK.