Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

„I słowo ciałem się stało”. Na stosunkowo niedawnym konwentyklu partyjnym Platformy Obywatelskiej jej szef Donald Franciszek „Pinokio” Tusk m.in. oświadczył, że już nie będzie klękania przed księżmi. I „masz babo placek”. Oto ostatnio jednego z najbardziej znanych polskich kapłanów – ks. Stanisława Małkowskiego -zaatakowano i uczęstowano pogróżkami, w związku z jego wypowiedziami, jakich udzielił pewnemu portalowi. Powstaje pytanie, czy to o czym mówił premier, to mówił jako Pinokio i wtedy rzecz nie będzie miała większego znaczenia, czyli „rozejdzie się po kościach”, jak kolosalna większość tego czego naobiecywał. Czy też było to zamierzone i w pełni świadome „spuszczenie na niepokornych księży psów ze smyczy”, traktowane jako zadanie i firmowane własną osobą przez polityka Tuska. Ponieważ wszystko to dzieje się w czasie przedwyborczym, można być pewnym, że to co spotkało księdza nie jest przypadkowe i rzecz będzie się rozszerzać, jeżeli nie nastąpi stosowna reakcja za strony ludzi dobrej woli. Niestety czas panowania tuskawców, to okres dla Polski bynajmniej nie spokojny, jak usiłuje to przedstawiać Platforma Obywatelska, za pomocą olbrzymiej większości służalczo i beznadziejnie funkcjonujących mediów -ale czas pełen niepokoju i niekończącej się serii wydarzeń tragicznych. Ludzie w jakiś sposób powiązani z niektórymi aspektami funkcjonowania państwa, bądź pozostający w opozycji do jego władz, odchodzą z tego świata w sposób niespodziewany i gwałtowny. Ostatnim tego przykładem jest zadziwiająca w swoich okolicznościach śmierć Andrzeja Leppera. Wcześniej tego typu zgonów było zastanawiająco dużo. I wszystko by można zapisać na konto przypadku, gdyby nie pewne okoliczności, których elementem charakterystycznym było zawsze jakieś uwikłanie polityczne. Dodatkowo oświadczenia niektórych sprawujących w naszym kraju władzę osób, można odbierać jako prowokację, względnie zapowiedź wzięcia na cel określonej grupy ludzi, którzy mają różny od rządowego punkt widzenia na polskie sprawy. II Rzeczpospolita została militarnie powalona przez dwa najsilniejsze w Europie państwa przeżywszy 20 lat i ok. 10 miesięcy. Z kolei tzw. III RP od ukonstytuowania się rządu Tadeusza Mazowieckiego poprzez 10 kwietnia 2010, a więc do ostatniego lotu Tu-154M 101 m.in. ze śp. Prezydentem, do objęcia urzędu przez „Jezus” Maria Bronisław Komorowskiego, przetrwała również przez 20 lat i ok. 10 miesięcy, zatem czas, nie uwzględniając super dokładnie dni, identyczny. Obie te Rzeczpospolite przedziela szmat czasu bo ok. 45 lat panowania komunistów, ze wszelkiego tego dla ludzi żyjącymi wówczas w Polsce bolesnymi konsekwencjami. Nie od rzeczy będzie stwierdzić, że rok jaki upłynął od objęcia przez kolejnego prezydenta urzędu, upłynął tuskawcom na tworzeniu z państwa polskiego swoistej hybrydy, która w konsekwencji ma doprowadzić do restytucji, tym razem władztwa neokomunistycznego na wzór Ruso-Sowietów (państwowość tkwiąca jedną nogą w Rosji drugą w Sowietach) Władimira Władimirowicza Putina. W naszym wydaniu będzie to Polska Rzeczpospolita Lodowa, której zapowiedź uzmysłowiła nam nieodżałowana wizjonerka i poseł Platformy Obywatelskiej Beata Dorota Sawicka. Jednak nie wszystko jeszcze stracone drodzy rodacy. W Rzeczpospolitej Obojga Narodów na okoliczność jakiegoś zagrożenia szlachta wołała „do szabel, względnie do broni Mości Panowie”. Dzisiaj aby jeszcze raz nas nie powalono właściwym będzie zawołanie – do obrony przed nadużyciami wyborczymi obywatele.