Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

No i  ‚czpiatnął’ ci Donald Franciszek „Pinokio” Tusk w formie listu głosek kilkaset do przywódców państw strefy euro, w sprawie aplikacji postanowień szczytu z 21 lipca br., plagiatując, co jest w jego zwyczaju, posunięcia innych – tym razem przewodniczącego Unii Europejskiej José Manuela Durão Barroso. Poza wygłupem nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie fakt, że Kulfon ze swoją Realpolitik dalej idzie na pasku Niemiec, gdyż  jego inicjatywa ma na celu ograniczenie roli parlamentów narodowych, i leży w interesie Reichu. To nieważne, że Polska nie należy do strefy euro, ważne, że premier służy. Nie podoba się to we wspaniałej ojczyźnie lewackiej rewolucji – Francji – gdyż Nicolas Paul Stéphane Sarközy de Nagy-Bocsa nie chce wpuścić Donalda Franciszka jako premiera kraju przewodzącego przez pół roku Unii, do grona państw decydujących w Eurolandzie*. Tymczasem jak Kulfon zabierze ci głos w jakiejś sprawie, to wiadomo, że w innej nastąpi jakaś katastrofa. No i „masz ci babo placek” tak się stało. Oto ludzie, na których zawsze można polegać w dziele osłabiania państwa, czyli m.in. polscy prokuratorzy, doprowadzili do aresztowania przez reżim białoruski obrońcy praw człowieka Aleksandra Wiktarawicza Bialackiego. Ten niebywały „sukces”, który nie był żadnym przypadkiem, jeszcze raz wskazuje na wszechwładność agentury Ruso-Sowietów w naszym zdeklasowanym kraju. Stworzenie im takich warunków działania, to przecież zbrodnia stanu. Jakby tego było mało doszło także do wypadku kolejowego, kiedy pociąg jadący ze zbyt dużą liczbą pasażerów, się wykoleił. Przybyły na miejsce równie wykolejony Pinokio oświadczył, wbrew temu co mówili inni, że ów pociąg przepełniony nie był (uwaga to próba zwalenia winy na Bogu ducha winnych). Podobną „prawdę” wyjawił on naszemu społeczeństwu kilka godzin wcześniej, w sprawie zmniejszenia akcyzy na paliwa. Tutaj Kulfon nawygadywał tyle bredni, że umysł zaczyna mieć problemy z ich przetworzeniem, i buntuje się. Aby stwierdzić jak można sobie, dla dobra kraju, radzić w takiej sytuacji,  wystarczy przyjrzeć się sprawie w Internecie. Wnioski tych, którzy to zrobią mogą być dla zadaniowca Tuska tylko druzgocące. To jeszcze nie koniec z rujnującą Polskę działalnością człowieka, który dorwał się do władzy pod hasłami realizowanymi następnie wspak**. Kolejny skok na kasę i na suwerenność Polski nastąpi wkrótce i to mimo tzw. wyborów (po wyborach to już tylko hulaj dusza). O to nie ma obawy, jeszcze pozostało wiele do rozchodowania.

———-

  * Zdaje się, że to w niemałym stopniu zasługa „Jezus” Maria Karol Bronisław Komorowskiego, który był uprzejmy potraktować w Warszawie niczym idiota, dumnego syna „władczego narodu”    (określenie Charlesa de Gaulle’a) prezydenta Francji Nicolasa Sarközy’ego, żeby o kanclerz Angeli Dorothea’i Merkel nie wspomnieć.

** To tak jak było w Polsce Ludowej, gdzie cały czas władze twierdziły, że panuje w niej najwspanialsza w dziejach demokracja, podczas gdy w rzeczywistości była to totalitarna dyktatura. Donald Franciszek mówi i działa podobnie, przy czym twórczo tę technikę rozwinął i robi to dalej. Dokąd w tym dziele zajdzie – zapewne wysoko. Dawniej to miejsce nazywano szafotem. Niestety to dzisiaj niemożliwe, ale pręgierz opinii publicznej i trybunał stanu, to odpowiednie sankcje, z którymi człowiek ten powinien się zetknąć, po wykopaniu go przez naród ze stanowiska

Reklamy