Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Człowiek chciałby wreszcie odpocząć od tego atakującego jego poczucie moralnego pionu, propagandowego partyjnego bagna. Jednak Przetwórnia Odpadów w osobie jej nie zamykającego ust herszta, nie daje obserwatorowi na to szansy. Ostatnio zabrał się Kulfonis za biedną, tragiczną i niestety śmiertelną ofiarę niefrasobliwości policjantów z Zielonej Góry, umieszczając zmarłego w kontekście bandytyzmu stadionowego. Swoim szalbierczym zwyczajem pomieszał premier rządu PO i PSL, skutki z przyczynami, gdyż w pierwszym rzędzie, to kibic stał się ofiarą stajniaczonego działania, nie zaś mający do odwalenia swoją robotę policjanci. Przypominają się zdjęcia z akcji epatującej „praworządnością” PRL-owskiej milicji, kiedy to funkcjonariusze z premedytacją przejeżdżali ciężarówkami demonstrujących na rzecz wolności rodaków. Oczywiście co jest jasne, policjanci działali zgodnie z zasadami sztuki, tj. prowokując, szukali okazji aby możliwe było dopasowanie wymyślonego przez Kulfonisa obrazu kibica-bandyty, do tzw. faktów, które sami tworzyli swoim zachowaniem. Jakże inaczej zinterpretować, to co się stało, gdy zabity człowiek leżał co najmniej 2 godziny na trotuarze, a pomocy jako pierwszy zaczął mu dopiero udzielać przechodzień, do którego dołączył później jakiś policjant. Zabity leżał tak i leżał przykryty folią (barbarzyństwo), co budzi stosowne skojarzenia z ofiarami ostatniego lotu Tu-154M-101. Ową folię pokryły następnie kibicowskie szaliki, a wrażliwe osoby, które oddały w ten sposób cześć zmarłemu, nie zdając sobie sprawy co to procesowo oznacza,  zatarły zdaniem policji, ślady mogące wyjaśnić okoliczności śmiertelnego potrącenia. To również przypomina sposób postępowania policji po zabójstwie gen. Papały, a także zachowanie się wobec śladów pozostawionych po rozbiciu się Tu-154M-101 pod Smoleńskiem. Szkoła Sowietów oddziałowywuje pełną parą i jej odprysk Kulfonis także. Po bitwie grunwaldzkiej, kiedy złożono przed królem zwłoki Konrada von Jungingen Jagiełło powiedział: „Oto jest ten, który jeszcze dziś rano mniemał się być wyższym nad wszystkie mocarze świata”. Jedyny ratunek Polski polega na tym, żeby politycznie to samo urządzić Tuskowi. Ostatnią już na to szansą są wybory, gdyż za następne 4 lata, tak jak w Ruso-Sowietach, nie będzie już żadnych legalnych możliwości aby odsunąć ludzi Przetwórni Odpadów od władzy. Wynika to stąd, że do tego czasu zdążą już oni zbudować neototalitarny system typu putinowskiego. Okazuje się, że Kulfonis, niedojrzały szczeniak i hochsztapler typu Chlestakowa z „Rewizora” Gogola, dzięki zidiociałemu towarzystwu, mógł stać się prawie alfą i omegą życia społecznego w Polsce.