Tagi

, , , , , , ,

Wyniki wyborów z 9 października wymagają od Prawa i Sprawiedliwości zmiany postępowania. Chodzi o to, że mając sterowaną poprzez media i dorobioną gębę, trzeba umieć się uchylać przed ciosami, jakie wyszykował nie przebierający w środkach przeciwnik. Inaczej gęba ta będzie stale i na nowo powielana i powielana, a następnie po boksersku obijana ile wlezie. Skutek tego wszystkiego wiadomy. Opozycji nie stać na posłużenie się zawodowymi łgarzami, tak jak to ma miejsce w PO. W związku z tym na faryzejską taktykę polityków Przetwórni Odpadów należy odpowiadać po chrystusowemu. Tak więc, przede wszystkim rzecz całą trzeba oprzeć na prawdzie i tylko na niej, gdyż zwłaszcza na długą metę i mimo stawianych licznych barier, wcześniej czy później przerwie ona kordon zakłamania. Dalej, każda przewrotność czy napaść, musi spotkać się z asertywną odpowiedzią, która jest jednak stopniowana i w zależności od rozwoju sytuacji zmienia swoją naturę. Poza tym, zdać sobie trzeba sprawę, że większa część osób stawiających się w lokalach wyborczych, bierze za prawdę rzeczy, które nią nie są, przez co de facto potrzebują oni swoistej psychoterapii. Dostarczenie jej w formie celnych ripost, jest najlepszym sposobem na wywołanie zmiany w postawie słuchającej wymiany poglądów osoby, której wcześniej kłamstwem „wyprano umysł”. Ponieważ dyskutanci reprezentujący Przetwórnię Odpadów są oprogramowani na konflikt, tym samym  zawsze obciążają swoich adwersarzy odpowiedzialnością za zaistniały stan rzeczy. Dzieje się tak niezależnie od rzeczywistej jakości przedstawianych w wymianie poglądów argumentów. Postawienie na prawdę, ma rzecz jasna swoje znakomite umocowanie w Chrystusie. Idąc tym tropem Ewangelia podaje, w jaki sposób Jezus zalecał postępować z ludźmi czyniącymi zło, co sprowadza się do 3 kroków, z ostatnim polegającym na wezwaniu do opamiętania się w imię Kościoła. W oparciu o tę formułę, trzeba współpracować z  „platfusami”, szczególnie tymi agresywnymi. W razie ich niemerytorycznego ataku, przerywania, wtrącania w wątek wypowiedzi słów, z nim sprzecznych, a więc maskujących istotę rzeczy itp. – należy takiego dyskutanta spokojnie upomnieć, choćby stwierdzeniem: proszę uprzejmie mi nie przerywać; dobrze, to może ja poczekam; ja jeszcze nie skończyłem; jak Pan/Pani by się czuł/czuła, gdybym to ja zachowywał/zachowywała się podobnie; proszę do rzeczy, itd. W razie kontynuowania procederu trzeba upomnieć delikwenta argumentem, którego odrzucenie kończy w zasadzie z takim kimś dyskusję. Co więcej owego kogoś wyklucza się z grona osób, z którymi w ogóle wypada rozmawiać, czyli chociażby nie przyjmuje się zaproszeń na spotkania, w których owa osoba może uczestniczyć. Chrystus uczył, że jeżeli po napomnieniu w imieniu Kościoła, nie ma pozytywnej odpowiedzi, strzepuje się kurz z obuwia i zostawia takiego kogoś własnemu losowi.