Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Mojego pradziada cieszyło to, że mógł wreszcie, po zainwestowaniu całego majątku w Narodową Rzecz, wziąć czynnie udział w Powstaniu Styczniowym i tym samym walczyć o wyzwolenie ludów. Jego syna, a mego dziada cieszyło to, że jego działalność sprzyjała utrzymywaniu w kieleckim (blisko Radomia) poczucia dumy narodowej, i że Rosja poniosła sromotną klęskę w wojnie z Japonią. Ojca mojego walczącego od 1939 roku z Niemcami cieszyło to, że mimo przegranej wojny i totalnej inwigilacji, Kościół Polski działał mimo wszystko na rzecz polskiej racji stanu, a Sowietom wbrew pesymistycznym wizjom Marszałka Rydza-Śmigłego, nie udało się zniszczyć polskiej duszy. Działało Radio Wolna Europa, którego ojciec mój był gorącym propagatorem i to do tego stopnia, że zaraził nim pewnego UB-owca (JW uświadomił JK).

Dla mnie, jako osoby uważającej się za patriotę najważniejszym jest, niezależnie od tego co też by się wokół nie działo, trzymanie się Chrystusa i to nawet pazurami. W sytuacji gdyby rządzący dzisiaj w Polsce, zdecydowali się na podsycanie walki z krzyżem i uznali ją za swoją ideę fix, uważałbym doprowadzenie do upadku takiego rządu za rzecz oczywistą i nie podlegającą dyskusji. W związku z tym działałbym wszystkimi siłami i wszelkimi możliwymi sposobami, aby do tego doprowadzić. Tymczasem rządzący, walczą z krzyżem, ale na razie za pomocą wyrafinowanych metod pośrednich. Wykorzystując przeto odejście do wieczności błogosławionego Jana Pawła II, posługują się duchownymi, których zadaniem jest pomieszanie wiernym w głowach do tego stopnia, aby nie wiedzieli gdzie jest wóz, a gdzie przewóz. Jednym z takich duchownych, który doskonale wykonuje nałożone na niego zadanie jest „znakomity” uczestnik Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, niejaki Adam Edward. Ten ci naopowiadał się już takich rzeczy, że i Szatan nawet popadł w zadumę, obawiając się, że metodą „Ochrany” usiłuje się podstawić mu w piekle ducha skompromitowanego i skomponowanego ze sprzeczności, aby jego piekło z siodła wysadzić. Grozę sytuacji potęguje fakt, że Adam Edward zwyczajem wielu, zabrał się ostatnio za Chrystusowy Krzyż w Sejmie twierdząc relatywistycznie, że „jest za, a nawet przeciw”. Dla wszystkich znających środowisko, w którym obracał się przez długie lata ów duchowny, jego reakcja dziwna nie jest. Oto „Tygodnik Powszechny” prowadzony epokę całą przez „znakomitego” Jerzego Turowicza, który był niejako punktem odniesienia dla Adama Edwarda, prowadził politykę zwalczania koncepcji katolicyzmu wypracowanej przez Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Pisał o tym i to nie raz i nie dwa Stefan Kisielewski, publicysta przedni,  który ładnych kilkanaście lat w owym piśmie publikował. Rozstał się z nim w wyniku niezaakceptowania usiłowań, aby jego artykuły cenzurować, gdyż relatywistą nie był. Dzisiaj mamy sytuację podobną, ale rzekomo bez cenzury. Oto relatywistyczna myśl w wykonaniu Adama Edwarda i jemu podobnych jak Kazimierz nomen omen Sowa, Ludwik, a właściwie Marian Wiśniewski, zbiera fructa swojego zaprzaństwa, bo jedynie takie osiągnięcia spaczonej myśli, uznają za właściwe sternicy mediów w Polsce, a więc Salon czyli agentura, która owe standardy wyznacza. Piszący i mówiący nierelatywistycznie, nie mają szans. (Dzisiaj Błogosławiony, jutro Święty Kościoła Rzymsko-Katolickiego Papież Jan Paweł II, zwalczał relatywizm całą duszą i sercem). I pomyśleć, że Adam Edward sam przyznał, że będąc studentem, nic a nic nie rozumiał z wykładów profesora Karola Wojtyły (filozofia, etyka). Właśnie w tym rzecz. Tak więc mamy tego skutki dzisiaj, kiedy niewiele rozumiejące z tego co się w życiu społecznym naprawdę dzieje, szujactwo i łajdajactwo, w zaplanowany przez Tuska, a więc i Przetwórnię Odpadów sposób, atakuje Krzyż i przez to podstawę Polskiego Ładu Ojczyźnianego. Wspierają ich w tym dziele wyleniałe „znakomitości” w rodzaju aktorki Krystyny Jolanty, muzyka Zbigniewa, żeby tylko o tych stałych działaczach wiecznego regresu wspomnieć. To dobrze, że  towarzystwo upite wynikami z 9 października zaczyna tracić rozsądek i się coraz bardziej negliżuje. Dostanie za to nagrodę wielką – tylko trochę jeszcze niech poczeka.

PS. Napisałem mały tekst w sprawie genialnego i autentycznego hrabiego oraz duchownego Adama Edwarda na stronie Polskiego Radia – beta Wiadomości (petycja w sprawie ks. Bonieckiego „zakaz zranił katolików”). I co się wydarzyło?  Łatwo zgadnąć – wpis został potraktowany odmownie na zasadzie error. No cóż, to jest jedna z metod Salonu i agentury mająca za zadanie zakneblować usta ludziom myślącym nie inaczej, a po polsku i katolicku.