Tagi

, , , , , , , , ,

Środki masowego przekazu w Polsce nie ustają w wałkowaniu wyników wyborów do Sejmu. Ostatnio kwestią nr 1 są dywagacje czy Prezes Jarosław Kaczyński, po kolejnych przegranych przez PiS wyborach, powinien zrezygnować z kierowania partią. Procentowe dane, które mają to uzasadniać to 39,18 głosujących za Platformą Obywatelską, oraz 29,89 na rzecz Prawa i Sprawiedliwości. Zatem różnica głosów to 9,29. Czy wobec tego jest ona na tyle duża, że uzasadnia dyktowanie przegranej partii, jakie wnioski można wyciągnąć z zaistniałego stanu rzeczy? Zwykle w rzetelnych opisach zjawisk zachodzących w grupach społecznych, niezbędne jest przedstawienie sytuacji, w jakiej doszło do pozyskania danej informacji. I tutaj trzeba stwierdzić, że uzyskany wynik obu partii, nie jest już tak jednoznaczny. Trzeba bowiem wziąć pod uwagę, że przez lat 4, a więc od wyborów do wyborów prawie cały potencjał jakim dysponują media to przekaz, że PO jest „cacy”, a PiS to „be”. Co więcej, na poparcie tej tezy preparuje się informacje, opowiada niestworzone historie, posiłkuje się  wynikami badań, nie ujawniając ich metodologii itd, itp. W języku psychologii takie postępowanie to „oprawianie w ramki” tzw. framing effects. Polega on na umieszczeniu danych o jakiejś rzeczywistości w odpowiednim kontekście, tak, aby zmienić wymowę danego stanu rzeczy, i stworzyć tym samym fakt nowy inaczej np. medialny. Zjawisko takie można opisać za pomocą tzw. efektu perspektywy, jak nazywa się owo oprawianie po Polsku. To, o co chodzi niech zilustruje następujący przykład. Oto krezus finansowy ‚X’ posiada majątek oceniany na 5,63 mld złotych, podczas gdy jego konkurenta ‚Y’ wycenia się na 4,30 mld. Czy oznacza to, że ‚Y’ jest rzeczywiście biedniejszy od ‚X’, skoro posiadana przez niego kwota pieniędzy jest i tak niewyobrażalna, nawet dla znakomicie sytuowanego człowieka. Czy można zatem mówić, że ów ‚Y’ jest przegranym biedakiem. Jeżeli jeszcze do tego dodamy, że ‚X’ na ostatnich nieudanych operacjach finansowych stracił o 11 mln. złotych więcej niż ‚Y’, to można dojść do wniosku, że w zasadzie obaj są podobnie bogaci, a stan ich kont zależy również od momentu, w którym się o tym mówi. Identyczne wartości dotyczą wyników ostatniego głosowania do Sejmu, z tym, że raz podano je jako procentowe, a raz wyrażono za pomocą liczby głosów oddanych na daną partię (przejście z milionów na miliardy). Suma strat pieniężnych również odzwierciedla rzeczywistą proporcję przedstawiającą utratę głosów w stosunku do wyborów z 2007 roku. Jak widać w zależności od kontekstu, te same wyniki można traktować jako klęskę, porażkę, czy niemal za zbliżone do remisu. Na jedynego przegranego w tej całej zabawie, wychodzi jednak głosujący obywatel. Oto głowy takich właśnie osób (klienci, którym za pomocą efektu perspektywy przekierowano myślenie), wiszą oprawione w ramki w gabinetach sprawujących demokratyczne rządy polityków. Mogą to być także jakieś wypchane na kształt myśliwskich trofeów głowy, na przykład rogatych jeleni. Czekać tylko okazji aby zwycięska (P)rzetwórnia (O)dpadów urządziła huczny ubaw, i w stylu Pana Andrzeja Kmicica i jego kompanii z Potopu, rozstrzelała w Lubiczu powieszone w dworze trofea na amen. Taka jest PO i tacy są wyborcy. Dają się przez tę partię oprawiać w ramki niczym dzieci. Dopiero jak się zorientują, że dani politycy podwędzili im parę serdelków z domowego garnka, zacznie się wycie i zgrzytanie zębów. Wtedy dopiero „przyjdzie koza do woza”. Oby nie było już za późno, czyli po Polsce.

Reklamy