Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

No i wychodzi na to, że aferzysta Grzegorz Juliusz Schetyna stanął w awangardzie egzekwowania przepisów Konstytucji RP, aby w Polsce prawo prawo znaczyło. Świadczy o tym orzeczenie sędziów Sądu Najwyższego w sprawie Dariusza Barskiego i Bogdana Święczkowskiego. Były już Marszałek Sejmu odwalił polityczną robotę przy pomocy znakomitych indywidualności polskiej Temidy – Teresy Marii Flemming – Kuleszy, córce Mariana i Marii, a także Małgorzaty Jolanty Wrębiakowskiej – Marzec, córce Ryszarda i Marii (nazwiska trzeciej znakomitości, mężczyzny siedzącego po lewej stronie sędzi mającej na szyi łańcuch, nie udało się na pewno ustalić – być może to niejaki Józef Iwulski). Personalia tych znakomitości trzeba koniecznie zapamiętać, aby jak przyjdzie na to czas, Polska rzeczywistego prawa mogła się im stosownie odwdzięczyć, za niesłychanie wręcz twórczą działalność w dziele budowania „państwa obywatelskiego”. To nastąpi kiedy indziej, ale teraz okazuje się, że Konstytucja III RP zapewnia niewątpliwie wszystkim obywatelom równość do wszystkiego i jest to równość niesłychana i porażająca, gdyż jedni nieuprawiający już wyuczonego zawodu, mogą zostać posłami na Sejm, inni zaś nie. Jedni będący w stanie spoczynku sędziowie i prokuratorzy mogą reprezentować Naród w Parlamencie, inni zaś również nie. Wielki Marszałek nieporównywalnie mniej idiotycznie napisaną niż Konstytucja III RP – tzw. Konstytucję Marcową, nazwał Konstytutą. Jak by nazwał dzisiejszą, może Konstytutą Alfonsa, nie wiadomo. W orzeczeniu SN powołał się na wypowiedź jeszcze jednego geniusza prawa, prawdopodobnie Lecha Gardockiego, tj. byłego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, który stwierdził, że emerytowany sędzia Andrzej Murzynowski nie miał prawa uczestniczyć w obradach Sejmowej Komisji Śledczej, zajmującej się aferą Rywina (był ekspertem i można podejrzewać, że głos szefa był dla Sądu interpretacją nie do odrzucenia). Ów Gardocki to uczeń niejakiego Igora Andrejewa, który zatwierdził wyrok śmierci na Augusta Emila Fieldorfa (Nil), co daje dużo do myślenia. Tak więc mając takich fachowców od prawa, z których wszyscy prawdopodobnie ukończyli Uniwersytet Warszawski lub na nim pracowali, to nie dziwi, że uczelnia ta systematycznie spada w światowym rankingu uczelni wyższych. Prawdopodobnie nie za długo osiągnie miejsce ok. 500.  Jak ktoś z elementarnym poczuciem pionu wysłuchał tego orzeczenia, to musiał dojść do wniosku, że jakoś tak się w Polsce dziwnie dzieje, iż gros ogłaszanych wyroków pozostaje w sprzeczności z elementarnym poczuciem sprawiedliwości. Zjawisko to jest kontynuacją tego, co miało miejsce w PRL, gdyż system kształcenia w Rzplitej prawników, pozostał w swoim jądrze dotąd nienaruszony i jest swoistą tresurą. A opiera się on w dalszym ciągu na wywoływaniu stosownych i nagradzanych reakcji, przez wysyłanie odpowiednio wybranych bodźców. Owe bodźce są tak przy tym dobrane, aby prowadziły do wytworzenia nawyków spójnych z zapotrzebowaniem, który niegdyś generowała Polska Ludowa i generuje jej nadal faktyczna spadkobierczyni – III RP. Tymczasem jest jeszcze coś, o czym Iwan Piotrowicz Pawłow nie miał zielonego pojęcia. Mianowicie chodzi o siły wewnętrzne, które mimo, że nie nagradzane, mają również wpływ na zachowanie człowieka. Tuz psychologii Edward Tolman nazwał je „mapami poznawczymi”. Jeżeli są one blokowane czy frustrowane i nie kompensuje tego nagroda, jak to jest w sytuacji swoistej tresury sędziów czy prokuratorów, prowadzi to do zachowań opartych o wewnętrzne nakazy raczej, niż wyuczone algorytmy. Do takich zachowań skłonne są osoby poddawane sędziowskim orzeczeniom, które są niesprawiedliwe. Tolman twierdził, że działania takie mogą prowadzić u podsądnych do niewłaściwego kształtowania map poznawczych, co może nawet prowadzić  do chorób psychicznych. Taka niemiła perspektywa zmusza ludzi do działań, których celem jest osiągnięcie stanu, w którym zdrowie psychiczne jest jakoś tam zabezpieczone. Jeżeli takiej sytuacji nie daje się osiągnąć drogą demokratyczną czy pokojową, może dojść na tym tle do rozruchów, działań gwałtownych czy wręcz rewolucji. W tym sensie poczucie sprawiedliwości, które jest systematycznie poddawane próbie przez władze i lewaków, w stosunku np. do polskich patriotów traktujących największe polskie Święto -Niepodległości 11 Listopada z największą atencją – musi skutkować narastającą frustracją, gdyż jest ingerencją w ukształtowaną właściwie „mapę poznawczą.  Nie ma wątpliwości, że kontynuacją tego jest polityka marginalizacji interesów Polski w Europie prowadzona przez „Pinokio” Donalda Franciszka. Musi to zmierzać do równoczesnej marginalizacji obywatelskich ruchów patriotycznych. „Jezus” Maria Karol Bronisław podejmuje również systematyczne i przemyślanie działania antypatriotyczne. Wyrazem tego jest jego ostatnia decyzja-pretekst, o nieuczestniczeniu w Uroczystym Koncercie zorganizowanym na cześć 93 Rocznicy Odzyskania Niepodległości. Jeżeli doda się do tego, usunięcie z koszulek zawodników piłki nożnej Godła Narodowego, ograniczenie nauki historii Polski w szkołach, oraz walkę z Chrystusowym Krzyżem – to polityka decydentów jest jawnie antynarodowa. Do czego to doprowadzi ? W zamierzeniu władz i lewactwa chodzi o wykorzenienie, a więc o wprowadzenie korekt do ukształtowanych dziejami państwa map poznawczych. Rzecz ta w stosunku do całych narodów jest niemożliwa. Taki naród ginie, gdy zaniecha oporu. Stąd stały konflikt z władzą, która usiłuje narzucić mu stan rzeczy niemożliwy do zaakceptowania. Trzeba przyznać, że żyjemy w ciekawych czasach, choć pojawią się wkrótce i łzy i ofiary śmiertelne tego zmagania się. Winnym tym tragediom będą władze i działające w ich imieniu sądy, prokuratury i policja. Nie sądzę, żeby oni wszyscy rozumieli, o co w tym wszystkim psychologicznie chodzi. Na pohybel (P)rzetwórni (O)dpadów, jej przywódcom, klientom i agenturze. Niech Żyje 11 Listopada, Niech Żyje Polska.

Reklamy