Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Najwięksi w Polsce mitomani, których dodatkowo połączyło to, że obaj przegrali wybory prezydenckie to Lech „Bolek” Wałęsa i Donald „Pinokio” Franciszek Tusk. Także to, że działali w Trójmieście nie jest bez znaczenia, gdyż po zwycięstwie Solidarności z tego miejsca  i na długie lata, zainfekowano system polityczny Rzplitej. Głównie chodzi o ludzi pochodzących z tego terenu, którzy trafili do centrali czyli Warszawy, choć za Gierka niejeden z nich przyznawał się do Germanii i chciał na stałe z kraju wyemigrować. Pozwoliło to może Pomorzu nieco odetchnąć, ale wpędziło całość, czyli Polskę, w ponadstandardowe tarapaty, które rozstrzeliły jej podstawowe interesy. Obu fenomenów wiecznej fanfaronady połączyła „Nocna Zmiana”, która jak się okazało, niczym „Noc Św. Bartłomieja”, „Noc Kryształowa” czy „Noc Długich Noży”, zapewniła panowanie w Polsce sił ciemności i to z krótkimi przerwami do dzisiaj oraz scementowała współpracę obu polityków. Zarówno Bolek jak i Pinokio, zapragnęli dla siebie w czasie swoich rządów, władzy zbliżonej do dyktatorskiej. Wałęsa wobec zdemaskowania go jako komunistycznego agenta, chciał to osiągnąć przez oskarżanie innych o niecne zamiary (wymyślony zamach stanu rzekomo zniweczony Nocną Zmianą) i założenie własnej partii politycznej (BBWR), która miała go wywindować do roli narzuconego przez lud zbawiciela Polski. Tusk, który tworzy właśnie system zakamuflowanej dyktatury, a więc czegoś na kształt Putinlandu, również oskarża innych o niecne zapędy polityczne. Dysponując, po zlikwidowaniu wewnętrznej opozycji, prywatną partią polityczną, dąży do zrewidowania przepisów obowiązujący w państwie oraz Konstytucji, w kierunku osiągnięcia stanu prawnego działającego de facto na zasadach oktrojowania. Rzecz jest w toku. Zarówno jeden jak i drugi polityk, nie darzyli i nie darzą Polski szczególną atencją. Różni ich jednak podejście do obu wielkich sąsiadów. Dla Wałęsy fundament jego myśli politycznej znajduje się w Moskwie, a dla Tuska w Berlinie. I nie jest to bynajmniej duża sprzeczność, gdyż obie te stolice wyrosły na schizmie wobec katolickiego Rzymu. Po rewolucji Lutra Niemców i Rosjan  połączyła niezwykle mocna nić politycznego interesu, gdyż wcześniej Moskwa, ogłaszając się spadkobierczynią Bizancjum skontestowała od wschodu katolicyzm Rzymski. Tak więc od stuleci panna na wydaniu Rosja, znalazła wreszcie swojego cywilizowanego kawalera. Niemcy udały się w konkury już za I Rzeszy i związek się pogłębiał mimo najrozmaitszych meandrów, dość systematycznie, aby nabrać rozmachu za panowania Katarzyny II Rosyjskiej i Fryderyka II Pruskiego. Wspólnota schizmatycznego myślenia (Katarzyna pochodząca ze Szczecina, była wcześniej nominalną poddaną Fryderyka), musiała prowadzić do zbliżenia Pruso-Niemiec i Rosji we wszystkich możliwych aspektach życia państwowego. Przeszkody do pełnej idylli były tylko dwie. Po pierwsze katolicka I Rzeczpospolita i  również katolickie Cesarstwo Austriackie. Włączenie się krewniaczki Niemiec Austrii do nowego rozdania, zmieniło sytuację, gdyż Wiedeń choć katolicki, zwalczał katolickie Włochy, a teraz zaczął Rzplitą. W ten sposób trójprzymierze Niemiecko-Rosyjskie otworzyło drogę do fizycznego wyeliminowania I Rzeczypospolitej z przestrzeni politycznej. Było to możliwe także dlatego, że z całego układu głównie mocą własną wyimpasowała się Szwecja, uprzednio doprowadzając Rzeczpospolitą do roli politycznego statysty. Austria włączając się do rozbiorów zyskała na sojuszu głównie taktycznie, gdyż wchłonięcie przydzielonych ziem polskich wzmacniało ją i stawiało w lepszej pozycji w stosunku do katolickiej Francji, z którą wcześniej rywalizowała o przewodnictwo w katolickim świecie. Anektowanie ziem Rzeczpospolitej przez Rosję i Prusy wytworzyło natomiast zupełnie nową sytuację strategiczną, doprowadzając oba kraje po raz pierwszy w dziejach, do wspólnej granicy. Od tej pory każda odbudowa Polski, a nawet próba powodująca, że owa wspólność granicy zostaje zniesiona, wywołuje zawsze kontrakcję mającą na celu przywrócenie stanu poprzedniego. Jednak ciągłe borykanie się z Polską, zbyt dużo zaborców kosztuje, stąd zmiana taktyki mająca zniszczyć siłę napędową narodu tj. nade wszystko wartości w postaci wiary katolickiej i jej symboli oraz tradycyjną rodzinę, która sprawia, że ziarno pokoleń pada na żyzną glebę. Po 1989 roku, a więc zgodzie Gorbaczowa na aneksję Niemiec Wschodnich przez Zachodnie tradycyjna taktyka Niemiec i Ruso-Sowietów względem Polski dostała nowy impuls, a także nowatorską obudowę taktyczną. W tę nowatorskość wpisała się znakomicie działalność polityczna zarówno Lecha „Bolek” Wałęsy jak i Donalda „Pinokio” Franciszka Tuska. Pierwszy działa na użytek wewnętrzny wspierająco na rzecz niedopuszczenia do zbudowania w Rzplitej systemu obywatelskiego i zewnętrzny, lansując rzekomą wspaniałość metody dochodzenia do tzw. demokracji po Polsku. Drugi stara się podminować fundament, który umożliwił tysiącletnią egzystencję państwa i które stało się emanacją katolickości w Europie i przez to przeszkodą na drodze pełnego zwycięstwa schizmy, w konsekwencji europejskiego lewactwa nad Rzymem.

Reklamy