Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Wprawdzie Donald Pinokio Franciszek Tusk obejmując stanowisko pierwszego ministra, nie łgał już jak 4 lata temu, że on nigdy nie kłamie, to jednak ponownie obłudnie wspomniał o rozliczaniu współpracowników. W poprzedniej wersji miało to mieć miejsce w cyklach kwartalnych. Okazało się być to blagą, jak prawie wszystko co ten patologiczny łgarz, przy różnych okazjach wypowiedział i wypowiada, a co ma być dla społeczeństwa tzw. pozytywnym przekazem. Jednego jednak można być pewnym, że w sprawach destrukcji państwa ów słowa dotrzyma. Oto na konwentyklu partyjnym w Gdańsku, jaki odbył się jeszcze przed październikowymi wyborami zapowiedział on, że dokopie związkowcom, księżom i bankowcom. W tym przypadku, chyba że od razu pośle się tego człowieka do wszystkich diabłów, na pewno słowa dotrzyma. Chodzi tu o wzięcie pod fleki pracowników, elitę katolicką oraz działających w interesie Polski i prorozwojowo finansistów. Za wszystkie te osoby Pinokio zabrał się z mety, po mianowaniu się pierwszym ministrem. Wystarczy przypomnieć sobie tylko to, co naopowiadał w niedawnym exposé o emeryturach, rentach, składkach, podatkach i zmrożeniach. Jednak jest jeszcze inny wątek działań  tego mistrza destrukcji i to nieporównanie bardziej niepokojący. Chodzi mianowicie o resorty siłowe. Niby te same gęby na stanowiskach, ale w zmienionym usytuowaniu. Utworzono bowiem „Trójkąt Bermudzki – Polski”, którego zadaniem jest aktywne niszczenie w Narodzie wszystkiego, co wyraża nieśmiertelna idea – Bóg, Honor i Ojczyzna. Kątem prostym owego trójkąta jest bowiem sam Guru i Mistrz Donald Franciszek. Kolejny wierzchołek to osoba awansowana na ministra konstytucyjnego, ale która zajmuje się ciemną „stroną księżyca”, od początków dojścia do władzy (P)artii (O)bwiesiów czyli niejaki Jacek ‚Ciach’ Cichocki. Ten „Ciach i po krzyku” oraz inaczej „z cicha pęk”, a więc nowy Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, dopilnuje niewątpliwie udoskonalenia kontynuacji szkolenia Policji, w duchu osiągnięć światłej poprzedniczki – Milicji. Sprawdzian jakości działań formacji, ze szczególnym uwzględnieniem ataku na siły patriotyczne miał miejsce niedawno czyli 11.11.’11. Odroczone ministerialne szlify „Ja” Jacek, wbrew pozorom uzyskał już po swoich zeznaniach przed Komisją Śledczą w sprawie „Afery Hazardowej”, gdzie naopowiadał banialuków, co pozwoliło Tuskowi, choć na czworakach, ale wyjść z podbramkowej sytuacji. No i trzeci wierzchołek trójkąta, znakomity i niczym niezastąpiony Krzysztof Aleksander ‚Bond’ Bondaryk, którego nie można było w pełni formalnie powołać na wiadome stanowisko, a także mianować generałem, dopóki śp. Prezydent Lech Kaczyński nie odszedł do „krainy wiecznych łowów”. Bond jako szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, tak ci uwewnętrznił wszelkie działania, że sam orzeka o jakości swoich posunięć dotyczących wszystkiego, od nabywanych przez siebie okazyjnie samochodów poczynając, a na otrzymywanych od prywatnych pracodawców honorariach kończąc. W dobie największej aktywności agentury Ruso-Sowietów w świecie i to od lat (np. wpadki ich agentów w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii), w Polsce problemu tego nie ma, bo rzecz jasna nie należymy do obszaru, którym Moskwa jest wywiadowczo zainteresowana. Tę „prawdę” pojął znakomicie inny fenomen od zapewniania bezpieczeństwa niejaki Marian Jerzy ‚Bór’ Janicki szef BOR. Tak ci bowiem podopilnowywał swoich obowiązków, że wszystko „poszło jak po maśle”, zarówno podczas wizyty Prezydenta w Gruzji jak i w Ruso-Sowietach, z których już nasza Głowa Państwa żywa nie wróciła. Za całokształt swoich osiągnięć w poruszaniu się w ciemnej kniei, m.in. prowadzenie pojazdu, którym zadawał szyku Bolko, ‚Bór’ z rąk wdzięcznego „Jezus” Maria Karola Bronisława otrzymał upragnioną nominację na generała dywizji. Jako kolejną osobę wspierającą „Trójkąt Bermudzki – Polski” trzeba koniecznie wymienić niejakiego Tomasza ‚Siema’ Siemoniaka, który stał się ekspertem i mężem opatrznościowym od wyeliminowywania niewygodnych politycznie struktur i ludzi z kilku ważkich instytucji jak: Telewizja Polska, PAP, Polskie Radio czy Warszawski Ratusz. Aktualnym zadaniem niewątpiącego Tomasza, po zlikwidowaniu 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego MON, jest odpowiednie załatwienie sprawy zbyt dużo kosztujących kraj Polskich Sił Zbrojnych, ale i zakup możliwie dużej liczby fantastycznych („kuda” do nich amerykańskim Apaczom i Komanczom) śmigłowców bojowych produkcji Ruso-Sowietów. Niech sobie zarobią a NATO niech wie, że cenimy tamtejszą myśl techniczną, tym bardziej, że skradziona z USA. Ważną rzeczą, która spędza sen z oczu ministrowi, jest nadto podtrzymanie fantastycznej opinii jaką w sztabie NATO zdobyły sobie nadludzkie wysiłki naszego rządu, wojskowych, prokuratorów i ekspertów. Chodzi o wyjaśnienie, nie fatygując niepotrzebnie sojuszników, zawiłości ostatniego lotu Tu-154M 101 ze śp. Zwierzchnikiem Polskich Sił Zbrojnych, Prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie i kandydatem na Naczelnego Dowódcę NATO w Europie generałem (4 gwiazdki) Franciszkiem Gągorem. Starania te zakończą się zapewne tym, że w przewidywalnej przyszłości kierownictwo NATO, już żadnego pochodzącego z Wojska Polskiego generała, na tak wysokie stanowisko nie powoła. Zachciało się wam patriotom, po wyborze rodaka na papieża myśleć o innych światowych stanowiskach dla Polaków, to teraz macie. Wprawdzie lewactwo udawało, że wybór Marka Mariana ‚Betka’ Belki, Leszka ‚Baal’ Balcerowicza, czy Aleksandra ‚Kwass’ Kwaśniewskiego na bardzo wysokie stanowiska za granicą, jest bodaj pewny, to jednak był to tylko „pic na wodę, fotomontaż”. Jakoś wybitni w Polsce ludzie, z których rzeczywiście warto było skorzystać w poważnym kontekście  międzynarodowym, to wszakże nie są neokomuniści, względnie lewacy a patrioci. Summa Summarum jednak, Pinokio dowali Narodowi zdrowo. Nie obejdzie się bez ofiar. Resorty siłowe opanował. Trzeba zejść do podziemia i tam organizować opór. Zacząć należy od niezależnego obiegu informacji. Na wszystko zresztą przyjdzie kolej. „Jeszcze Polska nie zginęła”.

PS. (Wiadomość z ostatniej chwili). W ramach wykańczania tych, co coś konkretnego wiedzą o naturze rządów Pinokio i nim samym, ów posiłkując się Kodeksem Karnym, „załatwił” założyciela (P)artii (O)bwiesiów agenta komunistycznego gen. Gromosława ‚Czerep’ Czempińskiego. Teraz na zasadzie przeciwwagi unieszkodliwi np. kilkunastu kibiców-patriotów. Na miejscu Andrzeja Mariana „Nielech” Olechowskiego (również założyciel PO i agent prowadzony przez ‚Czerep’), jeżeli jeszcze tego nie zrobił, szybko bym składał samokrytykę. Włączenie się w ostatniej chwili do ostatniej kampanii wyborczej na rzecz Donalda Franciszka, może nie wystarczyć. Oj, jo, joj – chyba się zaczęło. A chciał wam Pinokio dać jeszcze odetchnąć do końca roku. Po wstawieniu się za Polską „Jezus” Maria Karol Bronisława powołanie rządu jednak przyśpieszono. I oto „masz ci babo placek”.

Reklamy