Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Donald Franciszek „Pinokio” Tusk rozpoczął jak trzeba, czyli od „reform”, znowelizowaną kadencję swojego rządu. Na kolejnego przeciwnika wyznaczył przewrotnie PZPN, pod kierownictwem rozgarniętego inaczej prezesa Grzegorza Bolesława „Zima” Lato. Normalne tj. w stylu pierwszego ministra wzięcie pod korki, w przypadku organizacji piłkarskiej było niemożliwe, gdyż związek ten funkcjonuje na zasadach państwa w państwie. Pilnuje tego Joseph „Sepp” Blatter, który nie lubi jak mu inni mieszają, szczególnie w szemranych interesach. Jednak  taka sytuacja jest dla „Pinokio” nie do zniesienia i to z kilku powodów. Po pierwsze namaszczono go na głównego specjalistę od pilotowania równie szemranych interesów z siedzibą w Warszawie. Po drugie nie znosi on żadnej konkurencji. Po trzecie do piłki ma stosunek popędowo-erotyczny – sypiając z nią i trzymając pod łóżkiem. Po czwarte jego celem głównym jest wykorzenienie narodowej tradycji opartej na Orle Białym w Koronie. Po piąte ma aktualnie miejsce wymarzona sytuacja, gdyż Task (zadanie) przeprowadził ostatnio swoją (P)artię (O)bwiesiów i własną twarz przez lifting. Po szóste zbliża się termin rozegrania Mistrzostw Europy, tak więc odebranie Polsce przez „Pas do pończoch” praw do ich organizacji, nie wchodzi już w rachubę. Po siódme uruchomił ci Pinokio argument nie do odrzucenia, w postaci możliwość postawienia męskiego gremium kierującego losami FIFA i UEFA, przed oczy Jej Wysokości Minister Sportu i Turystyki Joanny „Baju, Baj” Muchy, która niczym Basia Jeziorkowska w Panu Wołodyjowskim może w nie wsadzić swoje piąstki, czyli rozpłakać się – i co wtedy ci Panowie zrobią ?

Donald Franciszek zaczął od tego, że na początek dogadał się z Grzegorzem Bolesławem w sprawie usunięcia Godła Państwowego z koszulek reprezentantów Polski, które to zadanie PZPN wykonał. Pinokiowi chodziło  o upokorzenie kibiców patriotów, których w schamionym swym języku nazywa kibolami, skąd łatwo już do skojarzenia patriotów z ‚kiblem’. Zrobiła się draka. Ludzie zaczęli protestować. Tusk w mig niby przerzucił się na ich stronę i do boju wysłał byłych reprezentantów Polski, którzy funkcjonują w Sejmie z ramienia (P)aczki (O)bwiesiów, aby bronili orzełka. Pierwszą rundę zakończył poleceniem oddania podarowanego przez siebie na okoliczność wyborów prezydenckich „Jezus” Maria Karol Bronisławowi kibicowskiego szalika (kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera), aby pokazać się ze znielubionym przez siebie patriotycznym rekwizytem w telewizji (inaczej za cholerę by się go nie pozbył). W tej sytuacji wykiwane Lato złożyło samokrytykę i z pomysłu wyplasowania Godła z koszulek się wycofało, tracąc w ten sposób resztki spoziomowanego już wcześniej pionu.

Jednak mylił się prezes PZPN Grzegorz Bolesław, że teraz to już będzie spokój, gdyż oto Pinokio przystąpił niezwłocznie do rundy drugiej. Okazało się, że media wypuściły w kraj nagranie dźwiękowe, w którym rozgarnięty inaczej wysuwa twierdzenia o sprawie nowej siedziby PZPN w Wilanowie, iż „a ja na to jak na lato” , i że „Veni, Vidi, Vici”. Tego tylko trzeba było pierwszemu ministrowi, który już wcześniej uruchomił działania odkrywcze m.in w sprawie skorumpowanego gromowładnego Boga Olimpu Zeusa, twierdzącego o zgrozo, że to on czyli agentura zakładał (P)rzetwórnię (O)dpadów (PO = Paczka Obwiesiów + Rak Palinki). Sprytne umieszczenie przez Pinokia organizacji PZPN z jej prezesem i sekretarzem generalnym (Zdzisław Zbigniew „Skrężyna” Kręcina) w kontekście odsponsorowanej prywatyzacji STOEN, odebrało związkowi piłkarskiemu resztę zdatnych do gry piłek. Lato przeszło w Zimę, gdyż prawdopodobnie zarówno specjalista od „pasów do pończoch” czyli Joseph „Sepp” Blatter, jak Michel François „Złotko” Platini nie staną teraz rządowi polskiemu ością w gardle, z powodu Grzegorza Bolesława.

W grudniu 2011 r. Lato już nie wejdzie do ringu na rundę trzecią, a Donald „Pinokio” Franciszek Tusk wyśle do Moskwy na ręce Władimira Władimirowicza „Droga” Putina list dziękczynny w sprawie udzielonego mu przez onego pouczenia, jak załatwia się sprawy z FIFA i UEFA. Do czerwca 2012 roku pierwszy minister zamierza ponownie coś postanowić w kwestii kibiców patriotów. Kampanię w tej sprawie rozpocznie akt redarowania „Jezus” Maria Karol Bronisławowi cennego szalika, który ten tym razem, przed ponownym przyjęciem ucałuje. Z kolei na tapetę wróci sprawa kibiców patriotów, którym Sztukmistrz z Sopotu da jeszcze popalić, oj da. 

Reklamy