Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Tak więc krajowe siły postępu, a de facto wiecznego regresu przystąpiły do załatwienia sprawy Polski na całego. Oto Radosław Tomasz Sikorski wydalił z siebie tyle wazeliniarskich słów charakteryzując Niemcy, że nawet zarządzający Polską kadzidlarze działający na odcinku Ruso-Sowietów, zostali zaskoczeni śmiałością oferty. Zdaje się, że wkrótce „Jezus” Maria Karol Bronisław będzie musiał przeprowadzić kontrakcję i wygłosić coś równie obrzydliwego, tyle że w Moskwie. W konsekwencji dzisiejsi odpowiednicy Potockich, Branickich i Rzewuskich przygotują nam nowe porozumienie w centrum Europy. W swym kształcie geograficznym, będzie to kopia układu Ribbentrop-Skriabin w wersji pierwotnej, tj. podziału Polski wzdłuż linii Wisły, a nie Bugu, jak to praktycznie wyszło w październiku 1939 r. Politycznym usprawiedliwieniem tego piątego rozbioru Polski, stanie się „permanentnie agresywne” postępowanie Polaków, którzy wykorzystując niemoc Niemiec w 1945 r. zagarnęli ich północno-wschodnie terytoria. Argumentem zaś ojczyzny Władimira Władimirowicza, którego w jego światłym mniemaniu na temat Polski, utwierdziły wygłoszone przez Adama Szechterowatego Michnika w Ruso-Sowietach wykłady, będzie z kolei zadośćuczynienie stronie Białoruskiej i Ukraińskiej, w związku z, przez wieki rabunkową gospodarką Rzeczpospolitej, na ich ziemiach. Z kolei w odpowiedzi na okoliczność niezwykłej wdzięczności za bezinteresowną pomoc, państwa te wyrażą zgodę na daleko idącą sprawiedliwą korektę swoich granic wschodnich na rzecz Wielkiego Brata. Wszystkie te zmiany okażą się zapewne kamieniem węgielnym wieczystego pokoju w Europie. Początek procederu oficjalnego już wykańczania Polski i Polaków z miejsca poparł Adam Szechterowaty Michnik, którego wyczyn ‚Radka’ skłonił niestety do myślenia. Geniusz z Czerskiej zaatakował natychmiast kogo trzeba, przez co nieco zatrwożone jawnością i śmiałością wizji Ministra Spraw Zagranicznych salonowe szczury, z miejsca odżyły i wiedząc teraz czego się trzymać, rozpoczęły wytwarzanie takiej ilości produktów przemiany materii w rozumie, że żadne nawet największe szambo tego nie pomieści. Z kolei inny geniusz, na kanwie już realnych osiągnięć Radosława Tomasza na kierunku zachodnim, oraz przewidywanych dalszych znakomitych posunięć „Jezus” Maria Karola Bronisława na kierunku wschodnim – zrekapituluje to wszystko w sobie właściwy sposób, czyli fenomenalnie. Donald Pinokio Franciszek Tusk, bo o nim mowa, przejdzie następnie do takiego urządzenia wszystkiego co wewnątrz, żeby dalsze miliony młodych Polaków Ojczyznę opuściły, zostawiając miejsca pracy kobietom po sześćdziesiątce i mężczyznom po sześćdziesiątce piątce. Wszystko to odbędzie się na tle marszu z torbami do ośrodków wypoczynkowych, byłych właścicieli gospodarstw rolnych i ich rodzin. W ten sposób Zielona Wyspa, czyli Polska jako jedyny w świecie cywilizowanym kraj osiągnie stan pełnego zatrudnienia. Rzecz będzie stale monitorowana, gdyż w międzyczasie Michał Jan Boni, tak scyfryzuje wszystko, że rząd działający między Odrą a Bugiem, będzie najlepiej poinformowanym we wszechświecie. Specjalista od wyjawiania prawdy o sobie Michał Jan, z niecierpliwością oczekuje teraz, na spodziewany rewolucyjny amerykański wynalazek w postaci szczególnego rodzaju chipa. Będzie on służył po wszczepieniu, do transmisji myśli i wypowiadanych słów z wykorzystaniem sieci telefonii komórkowej, które następnie zostaną zarejestrowane w Ministerstwie Cyfryzacji i Prawdy. W związku z tym każdy obywatel naszego kraju będzie posiadał swoje konto, na którym utrwalone zostaną jego intelektualne i werbalne dokonania. Tak się dziwnie składa, że w naszym kraju, autorami tych wszystkich polityczno-gospodarczo-społecznych osiągnięć, są przedstawiciele nacji, którą w swoim czasie gen. Charles de Gaulle nazwał narodem władczym. Naczelny rabin Francji, który przybiegł w związku z tymi słowami do Pałacu Elizejskiego z protestem i rozemocjonowany, wyszedł z niego już uspokojony oświadczając, że wszystko jest w porządku. Wprawdzie w trakcie krótkiego spotkania z Prezydentem w ogóle nie doszedł do głosu, ale to już inna sprawa. Co na to wszystko Polacy? Zdaje się, że jak zdadzą sobie sprawę, co tak naprawdę robi się z ich Ojczyzną, zachowają się podobnie jak warszawiacy 17 kwietnia 1794 roku, udając się np. i m.in. z wizytą na ulicę Czerską 8/10, żeby za wszystko serdecznie podziękować.

Reklamy