Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

W planie komunistów na dojście do neokomunizmu, a więc przekształcenia Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej w tzw. III Rzeczpospolitą, potrzebne było podwójne, można by rzec zdublowane oprzyrządowanie. Chodziło o stosowne sterowanie wydarzeniami politycznymi, za pomocą bliźniaczego wałka rozrządu w głowicy zdarzeń. Zawsze w sprawie uruchomienia danego urządzenia ważny jest rozrusznik. Tu sprawę załatwił wytrawny sojusznik sił postępu w walce z Kościołem Katolickim (m.in. skłamany atak na bp. Czesława Kaczmarka) Tadeusz z Płocka ‚Mazan I’ Mazowiecki-Mazowszański i to za pomocą prostego hasła „grubej linii”. Zafundowane na tym sloganie exposé (1989), zostało przerwane zasłabnięciem mówcy, ale nie potraktował ci on tego, jako znaku dezaprobaty Opatrzności dla własnej twórczości, a wręcz przeciwnie. W efekcie podczas wyborów prezydenckich dostał on solidnego kopa i wyniósł się z premierowania, po czym przyszła poprawka z nóg i rąk towarzyszy z Unii Wolności, którzy po roku szefowania Mazana I, na swojego przewodniczącego wybrali Leszka z Lipna ‚Baal’* Balcerowicza-Wielkopolskiego. Prolog do nowo-starego ustroju politycznego w Polsce został tym samym rozegrany, a arbiter wyścigu gen. Czesław z Roczyn ‚Kis” Kiszczak-Małopolski, jako człowiek „honoru” i horroru, mógł poświęcić się dalszemu zabezpieczeniu schedy w duchu stalinowskiego „fair play”. Niestety ów duch został poważnie naruszony na skutek zbrodni „faszystowskich pomówień”, z jaką się generał spotkał na okoliczność powystrzeliwania przez ZOMO górników w kopalniach „Manifest Lipcowy” i „Wujek”**. („Kis” przyczynił się do identycznego w skutkach potraktowania żołnierzy gen. Władysława Andersa, którzy powrócili do Ojczyzny po 1945 r.). Dodatkowo honor generała został boleśnie ugodzony, w wyniku dużo wcześniejszej w zamiarze postępowej akcji zakończonej torturowaniem (m.in. wyrwanie języka)*** oraz zamordowaniem księdza, dzisiaj błogosławionego Jerzego Popiełuszki. Okazało się jednak, że doszło do tego tylko dlatego, iż wredne krasnoludki polityczne zaplanowały tym czynem, zamachnąć się na światłe przemiany w Polsce i ich drugiego w hierarchii autora – generała Kiszczaka. Oczywiście ‚czuwacze’ udaremnili to niecne działanie i Czesław ‚Kis’, co prawda nieco „podkisły”, wylazł po rokach sądowych w Toruniu jako niewinny. Tymczasem Tadeusz z Płocka „Mazan I”, zostawił Polsce jeszcze jeden spadek w postaci syna Wojciecha z Warszawy „Mazan II” Mazowieckiego-Mazowszańskiego, który pojawił się na świecie bardzo w związku z odwilżą polityczną z 1956 roku. Ten ci zabrał się energicznie za światłe organizowanie III Rzplitej,  już od samego jej poczęcia, czyniąc to z polotem typa stojącego za rogiem z gazrurką w ręku. „Publikawał” ci on swoje epizody mózgowe m.in. w „Geszefcie Wykidajły”, „Przekręcie”, a także prezentuje je dzisiaj w „Saper Stancji”.

Bolko

Stając się w polityce figurą w związku ze strajkami, które doprowadziły do powstania Solidarności w 1980 roku, Lech z Popowa ‚Bolko’ Wałęsa-Włocławski wniósł do rozdania, w którym zdecydował się kształt III Rzeczpospolitej dwa tory – oba jednakowej, bo europejskiej szerokości. Stało się przy tym jasne, że zrobił właściwie, gdyż miłośnicy podróżowania zarówno torem wąskim jak i szerokim, z przewagą tego drugiego, poszli w odstawkę. W pewnym momencie Lech z Popowa wymówił ideologicznym kumplom sterowanie zwrotnicą drugiego toru i zabrał się za przewożenie ładunków, głównie na własny rachunek. To i poparcie Porozumienia Centrum, a więc partii, której szefem był Jarosław Kaczyński doprowadziło Bolko do prezydentury, przy czym, po generalnej klapie wyborczej Tadeusza ‚Mazan I’, stał się on mężem opatrznościowym w związku z zamachnięciem się ludzi toru szerokiego na Polskę. Zrobiono to przez wystawienie Stanisława z Pruszkowa ‚Stan’ Tymińskiego-Podwarszawskiego, jako kandydata z aktówką na prezydenta. Okazało się jednak, że teczka Bolko była cięższa od tej Stana w stosunku 3:1 przez co, to Wałęsę właśnie zameldowano w Belwederze. ‚Stan’ tymczasem powrócił do Peru, pracując następnie wytrwale nad przygotowaniem wizyty w tym kraju premiera RP Pinokio, która miała wreszcie nadejść za wiele, wiele lat. Dwutorowość Wałęsy, to w jego systemie „taktyka podwójnej gardy”. W sensie sportowym mistrzem takiego sposobu „oszukania” przeciwnika, aby zadać mu niespodzianie decydujący cios, był zmarły niedawno, moralny zwycięzca olimpijski z Rzymu, znakomity bokser Tadeusz Walasek. Wałęsa działa podobnie, przy czym ta jego podwójność, zafundowana jest na dialektyce, co pozwala na jednoczesne zabezpieczenie się, na co najmniej dwóch przeciwstawnych frontach. Przykładem tego jest powiedzenie „jestem za a nawet przeciw” lub stwierdzenie, że – „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”, w którym dopuszcza się teoretycznie nawet nieskończoną liczbę rozwiązań. Przy takim dictum przypatrujący się sprawie  nigdy nie wie, w czym rzecz i czego się trzymać, co mocno utrudnia lub wręcz uniemożliwia stosowne rozliczenie autora z często idiotycznych pomysłów. Wypowiadający się w ten sposób Wałęsa, mógł natomiast zawsze, niezależnie od tego co się stało twierdzić, że miał rację, powołując się na wygodny dla danej chwili wcześniej wygłoszony passus. Taki relatywizm, tym bardziej, że uprawiany na najwyższym szczeblu władzy, nieuchronnie musiał rozkładać i rozkłada nadal polskie życie polityczne. Było to główne zadanie jakie miał do wykonania ‚Bolko’ po 1989 r. Jednak trzeba również przyznać, że w swoich działaniach Wałęsa uwzględnił niezwykle długą perspektywę polityczną. Przykładem tego jest noszenie w klapie marynarki wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej, która dla Narodu Polskiego jest świętością nie podlegającą dyskusji. Okazuję się, że również w dzisiejszych Ruso-Sowietach, które oficjalnie powróciły na łono Kościoła Prawosławnego, ikona ta ma istotne znaczenie. Dowodem na to jest Sankt Petersburg i Sobór Kazańskiej Ikony Matki Bożej, w którym umieszczono kopię obrazu z Jasnej Góry. Okazuje się zatem, że w myśli społeczno-politycznej Bolko zdecydowanie, bo o ponad 10 lat, wyprzedził braci i mistrzów blagi z Moskwy. Zatem przyznanie się do wiary, dużo wcześniej niż zrobili to mocodawcy, dowodzi rozgarnięcia politycznego Wałęsy. Dlatego też i w związku z tym, podczas wizyty w sierpniu 2012 r. w Polsce zwierznika rosyjskiej Cerkwi patriarchatu moskiewskiego i całej Rusi Cyryla, Lech ‚Bolko” Wałęsa powinien otrzymać najwyższe odznaczenie Ruso-Sowietów w postaci Orderu Świętego Andrzeja Pierwszego Powołańca.

Pinokio

U tego geniusza dwutorowość przyjęła inną postać. Polega ona na głoszeniu rzeczy pozytywnych i realizowaniu ich w wersji odwrotnej tj. dla kraju rujnującej oraz na przewidywaniu klęsk i rozprawianiu się z nimi, poprzez fikcyjne doprowadzenie do rzekomo właściwych rozwiązań. Generalnie chodzi o takie urządzenie Polski, funkcjonującej jakby nie było w bardzo czułym miejscu Europy, aby nie była już w stanie podskakiwać ani Berlinowi ani Moskwie. Osiągnięcie tego celu Donald z Gdańska Franciszek ‚Pinokio’ Tusk-Pomorski usiłuje osiągnąć przez wyzucie Narodu z poczucia polskości, a więc dowalenie wyznawcom maksymy Bóg, Honor, Ojczyzna. Task poświęca temu zagadnieniu bardzo dużo uwagi i aby osiągnąć tzw. sukces, działa wielowątkowo. Pod tym kątem powstał też mechanizm utworzony przez agenturę, z którego Tusk uczynił machinę do zaprowadzenia w Polsce dyktatury pomyślanej jako polityczno-medialno-cyfrowe sprawowanie nierządu dusz. Zapleczem tego wszystkiego jest Przetwórnia Odpadów, pod oficjalną nazwą Platformy Obywatelskiej. Przed wyborami 2011 Pinokio posunął się jeszcze dalej i doprowadził z sukcesem, do powstania nowego zakamuflowanego tworu, którego awersem jest (P)artia (O)bwiesiów, a rewersem Rak Palinki, czyli Ruch Palikota z chwytliwą skróconą nazwą ‚RP’. To dwie strony jednego medalu. Teraz czas pokaże czy Tusk zostanie na stałe kolejnym bohaterem odbudowanej w Polsce lewackiej filozofii regresu permanentnego, której patronem może zostać ponownie Feliks Dzierżyński. Czy też obywatelski ruch gniewu zapoczątkuje w kraju przemiany, idące w kierunku  budowy rzeczywiście funkcjonującego państwa obywatelskiego. Pinokio nie od dzisiaj i nie od wczoraj wykazywał się umiejętnością pokrętnego działania. W aktach polskiej bezpieki zaistniał po raz pierwszy w 1979 w związku ze sprawą Antoniego Mężydły i informacjami dostarczanymi przez TW „Prymusa”.  W czerwcu 1980 ukończył studia, a we wrześniu, co jest ciekawostką, stał się założycielem NZS. W tym samym roku w związku z akcją „Klan” niejaki TW „Oskar” doniósł na Donalda, że uczestniczy w nielegalnych spotkaniach. Na jednym z nich wygłosił nawet referat nt. Józefa Piłsudskiego (praca magisterska). Z kolei w lipcu 1983 r. w Łączyńskiej Hucie w związku ze spotkaniem ” redaktorów Przeglądu Politycznego” został wraz z Wojciechem Dudą, Wojciechem Fułkiem i Jackiem Kozłowskim zatrzymany przez SB. Nieco wcześniej w tym samym miejscu ujęto Krzysztofa Wyszkowskiego i Piotra Kapczyńskiego. Kto z zatrzymanych zdradził nie wiadomo ? Poza Jackiem Kozłowskim, któremu udało się w zamieszaniu zjeść ważne zapiski, wszyscy aresztowani (wypuszczono ich następnego dnia) mogą być podejrzani o zdradę. W 1985 r. Donald Franciszek otrzymał paszport i wybrał się jako wysłannik „Przeglądu Politycznego”**** do Francji, gdzie spotkał się z księciem Jerzym Giedroyciem, Mirosławem Chojeckim, Maciejem Grzywaczewskim i Bronisławem Wildsteinem. Chodziło o udzielenie pomocy wydawanemu w kraju w podziemiu periodykowi. Podróż zakończyła się fiaskiem, gdyż rozmówcy potraktowali Tuska z dużą rezerwą. W Stanie Wojennym MSW zezwoliło niemieckiej STASI na prowadzenie rozpoznania wywiadowczego w Polsce. Donaldem Franciszkiem zajął się niejaki Detlef Ruser (Henryk),  tak więc teczka dzisiejszego pierwszego ministra znajduje się w Niemczech i w USA, które weszły w posiadanie akt STASI, podczas zamieszania związanego z upadkiem Muru Berlińskiego (zapiski w teczce: chrzczenie własnych dzieci mimo bycia niewierzącym, spietranie możliwością ewentualnego aresztowania, przybicie psychiczne rozbijaniem przez bezpiekę tajnych drukarni). Donald Franciszek wypłynął na szersze wody polityczne po „Nocnej Zmianie” czyli rozprawie z rządem mecenasa Jana Olszewskiego, której przewodził Bolko. Z kolei pod koniec 2000 r. po wyborze Bronisława Geremka na przewodniczącego Unii Wolności, Pinokio dokonuje z niej frondy i wkrótce zostaje założycielem (P)rzetwórni (O)dpadów, następnie kolejno jej szefem, premierem, sakramentalnym mężem swojej własnej żony, orędownikiem abp. Tadeusza Gocłowskiego sprawcy jego awansu małżeńskiego i dobrodzieja Stella Maris, dysponentem archiwów WSI, które w kolejnej „Nocnej Zmianie” odbiera BBN. Z kolei opanowuje Pałac Namiestnikowski, jest kreatorem „Jezus” Maria Karola Bronisława na urząd Prezydenta RP, twórcą twórczego podziału PO na (P)artię (O)bwiesiów i Raka Palinki zwanego Ruchem Palikota. Ostatnio zabrał się Donald Franciszek za agenta, niejakiego ‚Che’, któremu nigdy nie wybaczy, że jest on ojcem jego politycznego awansu. Generalnie zadaniem Taska jest doprowadzenie do odpolonizowania znienawidzonego przez niego kraju, znajdującego się aktualnie między Odrą a Bugiem oraz Karpatami i Sudetami a Morzem Bałtyckim. W tym dziele nie ustanie, gdyż stosowną „skrężynę-kręcinę”, która zawiaduje jego „antenami”, posiadł na mocy doświadczeń z dzieciństwa. I nie było ci to dzieciństwo w oczach biednego i doświadczonego meandrami życia Donalda Franciszka dla Polski korzystne.   

———-

* Bóg burzy i życiodajnego deszczu. Władca świata. I z kimś takim zadarł Donald z Gdańska ‚Pinokio’ Franciszek Tusk-Pomorski, jego minister dobrania się do cudzych finansów Jan Antony z Londynu ‚Rostov’ Vincent-Rostowski oraz niezmiennie znakomity „Jezus” Maria z Obornik Śląskich Karol Bronisław – robiąc skok na OFE. Baal im tego nie wybaczy i będzie szarpał po światłych polskich sądach. Tego się ci aferzyści nie boją, ale gdy sprawa trafi do Trybunału w Strasburgu, to może być „klops”. Dlatego też ze wszystkich sił, będą chcieli Baala zastopować

** Oryginał zaszyfrowanej depeszy generała miał formę: „Do prania w kopalniach „Wujek” i „Manifest Lipcowy” użyć środków w postaci OMO”. Tymczasem szyfrant służb specjalnych, niejako z przyzwyczajenia wpisał omyłkowo ZOMO. Teraz ciągają za szyfrogram starszego człowieka po sądach przez tyle lat. Jaka to w Polsce może być sprawiedliwość, skoro rozpanoszyli się w niej faszyści z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele, którzy nie dość, że nie mają w banku konta ani prawa jazdy, to jeszcze nie wiedzą, jakie znakomite właściwości piorące, mają środki produkowane pod znakiem handlowym OMO.

*** Torturowanie przez komunistów księdza Jerzego Popiełuszki, autora tekstów homilii wygłaszanych w Nabożeństwach za Ojczyznę, nasuwa analogię z mękami, jakim poddali kozacy Chmielnickiego jezuitę Andrzeja Bobolę, który napisał królowi Janowi Kazimierzowi „Śluby Lwowskie”. Wyrwanie języka miało miejsce w stosunku do obu tych męczenników za wiarę. Zarówno autorzy owych nieludzkich wyczynów z wieku XVII jak i XX, swoich głównych mocodawców mieli w  Moskwie.  

**** Ówczesny drukowany w podziemiu „Przegląd Polityczny”, to znakomity pierwowzór dzisiejszej, wydawanej legalnie wspaniałości w postaci „Krytyki Politycznej”. Właściwa i współczesna nazwa obu – „Zafajdana Polska –  chirurgia i rehabilitacja”.

Reklamy