Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Prokurator Generalny geniusz czasów przeszłych i przyszłych, tak jak się zabrał za badanie tragedii smoleńskiej, jak czyni ci nieustannie na rzecz interesów Polski, tak fachowo zadziałał w sprawach patriotów – obywateli białoruskich, w których to sekowaniu się szczególnie wyspecjalizował. Andrzej Seremet, bo o nim mowa, zanim znakomici sprawcy i dziedzice fenomenalnych orzeczeń w Stanie Wojennym, wydelegowali onego i jeszcze innego fachowca w charakterze kandydatów, jako dwa w jednym na owo stanowisko, był uprzejmy urzędu sędziego się onegdaj zrzec i kraj opuścić. Społeczność w Tarnowie, w którym działał odetchnęła. Po dwóch latach pobytu w USA, w swej miłości patriotycznej niezmiernej, do Polski był powrócił. Zrzeczenie się wycofał i od razu zabrał się ponownie za robotę w Tarnowie i poprzez jęki rodzin osób przez siebie skazanych, dotarł po 4 latach do Krakowa. Tutaj w Sądzie Apelacyjnym osiadł na dłużej i był nawet uprzejmy skomentować artykuł 280 kk (Rozdział XXXV – Przestępstwa przeciwko mieniu – & 1. Kto kradnie, używając przemocy wobec osoby lub grożąc natychmiastowym jej użyciem* albo doprowadzając człowieka do stanu nieprzytomności lub bezbronności, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12. & 2. Jeżeli sprawca rozboju posługuje się bronią palną, nożem lub innym podobnie niebezpiecznym przedmiotem lub środkiem obezwładniającym albo działa w inny sposób bezpośrednio zagrażający życiu lub wspólnie z inną osobą, która posługuje się taką bronią, przedmiotem, środkiem lub sposobem, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.). Z kolei objął funkcję zastępcy rzecznika w Sądzie Apelacyjnym. W roku 2008, jako sędzia delegowany orzekał  przez 3 miesiące w Sądzie Najwyższym. To wystarczyło, żeby po uzyskaniu rekomendacji Krajowej Rady Sądownictwa zostać w 2010 roku Prokuratorem Generalnym. Biedny śp. Prezydent Lech Kaczyński musiał wybrać wg zasady Forda między „czarnym a czarnym”, przy czym drugim kandydatem był prokurator, który miał jeszcze znakomitszą przeszłość tak, że jego kandydatura nie wchodziła de facto w grę. I oto Andrzej Seremet zabrał się od razu po objęciu szefowania do dzieła. Wyniki są znakomite. Na przykład tak ci wyjaśnił skandal w sprawie Alesia Bialackiego w wyniku, którego ten biedny Białorusin z winy Seremeta właśnie otrzymał karę 4,5 lat bezwzględnego więzienia (kolonia karna o zaostrzonym rygorze) – że inny dysydent białoruski z powodu nonszalancji prokuratury został w Polsce aresztowany (na tej samej zasadzie zatrzymano w Polsce Czeczena A. Zakajewa). Na szczęście tego „Bogu ducha winnego” człowieka zwolniono na interwencję MSZ. Wygląda na to, że prokurator generalny ma awersję do imion na ‚A’, a szczególnie do imienia Aleś. Prawdopodobnie wynika to stąd, iż pewna osoba pozwoliła sobie niegdyś na komentarz do wydanego przez tę znakomitość wyroku w formie „Aleś nam wysoki sądzie uczynił”. Tak więc po kadencji Andrzeja Seremeta, która trwa dopiero 20 miesięcy można się jeszcze wiele „dobrego” spodziewać. Dotyczy to szczególnie marca, w którym to miesiącu ów święcił swoje największe triumfy: zrzekł się urzędu sędziego i wyjechał na 2 lata z kraju, powrócił do kraju, uzyskał ponowną nominację na sędziego, przeniósł się do Krakowa, powołany został na stanowisko prokuratora generalnego przez prezydenta, uzyskał kontrasygnatę premiera, zaczął pełnić urząd prokuratora generalnego. I oto marzec 2012 r. niedługo, a więc za jakieś, może niecałe 3 miesiące, można się spodziewać po prokuraturze jakiejś niesamowitej rewelacji, np. dotyczącej tragedii smoleńskiej. Może się mianowicie okazać, że nieobliczalne, wiadome następstwa lotu 101, zostały spowodowane przez ptaka, który uwił sobie gniazdo w pobliżu nieszczęsnęj brzozy, przez co stał się niejako języczkiem u wagi zaistnienia znanych tragicznych wydarzeń.

———-

* Charakterystyczny dla naszych uczonych prawników zapis, z którego wynika zupełnie coś innego niż miało być. Mianowicie ni mniej ni więcej ale napisano o użyciu osoby, nie wiemy tylko do czego, może chodziłoby o gwałt. Tymczasem de facto miał to być zapis o użyciu przemocy w stosunku do osoby. Może w tej sprawie wypowiedział się okazyjnie, ale za to genialnie, w miesięczniku prawników „Palestra” Andrzej Seremet.

Reklamy