Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

W Polsce, żyje i  dobrze się ma, człowiek,  którego działalność uprawdopodabnia najgorsze, co może się naszemu państwu zdarzyć, a więc to, że kraj nasz stanie się postawem sukna rozdzieranego przez geograficznych sąsiadów –  Goga i Magoga. Osobą tą jest Adam Michnik. Ten główny apostoł doprowadzenia do wiecznego regresu państwa polskiego, wyspecjalizował się w działalności ideologicznej. Jako lewacki herszt ludzi upadłych, stanowiących jednocześnie tzw. czwartą władzę, swoje wymysły polityczne publikuje w wielonakładowym (G)eszefcie (W)ykidajły i książkach. Oddziaływuje w ten sposób na znaczną część opinii publicznej w Polsce. Dzięki temu, a także w związku ze znajomością faktów zapisanych po drugiej tajnej, a więc niewidocznej dla obywatela bo  ciemnej stronie księżyca, uzyskał on możliwość pociągania za sznurki marionetek, które wykorzystuje pod kątem ich możliwości szkodzenia Polsce. W ten sposób udało mu się doprowadzić do stanu, w którym znalazła się niemała część Polaków, i który sprawia, że nie wiedzą oni jak się „nazywają”. Ponieważ  załgawienie innych nie pozostaje bez wpływu na łgającego, to taki człowiek, aby jakość funkcjonować musi  uciszyć sumienie, gdyż te domaga się zaprzestania posługiwania się fałszem. Jeżeli nie usłucha się jego głosu, to  wyrzuty sumienia prowadzą nieuchronnie do uruchomienia poczucia winy, które na dłuższą metę jest nie do zniesienia. Niedopuszczenie owej niszczącej emocji do głosu, wymaga najlepiej zaprzestania zakłamywania rzeczywistości, lub przynajmniej usunięcia z własnego otoczenia, a także z przestrzeni publicznej, znaków znoszących stan uśpienia, w którym może znajdować się sumienie. Najpotężniejszym znakiem tego rodzaju jest Krzyż Chrystusowy, szczególnie taki, który jest adorowany w formie publicznie manifestowanego zachowania. Sytuacja taka musi prowadzić  u osób zakłamanych do konfliktu zachodzącego w osobowości, tym bardziej, że jeżeli nie sam redaktor Michnik, to ktoś z jego najbliższego otoczenia przeżył, dzięki wierzącym w ów krzyż Polakom. Tym samym unicestwienie wyrosłej na krzyżu katolickiej Polski, a więc i Polski w ogóle, gdyż inaczej się nie da, może stwarzać Michnikowi i jemu podobnym szansę na pozbycie się swoistego stymulatora sumienia i w konsekwencji poczucia winy. Dla osiągnięcia tego dalekosiężnego z jego punktu widzenia celu, gotów był on nawet zawierać  taktyczne sojusze z duchownymi. Znał się nawet i w pewnym sensie współpracował ze śp. księdzem Jerzym Popiełuszką, dzisiaj błogosławionym, jednak mimo swoich wpływów, nic nie zrobił by stosownie odpłacić zarówno wykonawcom, pomysłodawcom jak i inspiratorom tego haniebnego czynu jakim było jego zabójstwo. Niezdolność mentalna Michnika, by do tego przynajmniej próbować doprowadzić, a wręcz przeciwnie gloryfikowanie łajdaków, wynikała z faktu, że jego osobowość  zapiekła się w  procederze, którego zadaniem jest radzenia sobie przez usuwanie z życia treści prawdziwych lecz niewygodnych, bo godzących w poczucie własnej wartości. W to miejsce natomiast wbudowywanie innych, które choć są skłamane, służą jednak podtrzymaniu tego mniemania, przynajmniej na poziomie elementarnym. Michnik jest mistrzem stosowania takiej właśnie strategii, która w nomenklaturze psychiatry Freuda nosi nazwę racjonalizacji. Zmusza  ona ponadto redaktora do ciągłego samopotwierdzania stworzonego przez siebie fikcyjnego świata, a więc znajdowania pseudo dowodów na jego istnienie. Wizja tzw. Polski zasobnej i nowoczesnej jest de facto w wydaniu michnikowszczyzny  apostolatem wiecznego regresu, gdyż zawsze regresem jest coś zbudowanego na permanentnym fałszu. Co więcej jakikolwiek zabieg wprowadzenia do  owego systemu  prawdy, natychmiast i całkowicie go rujnuje i to w obu wymiarach –  wewnętrznym oraz zewnętrznym. W pierwszym doszłoby do zniszczenia wytworzonej pseudorównowagi w obrębie osobowości. W drugim do sfalsyfikowania systemu wyznawanych poglądów.    Stąd obiektywnie irracjonalne, lecz zachowujące subiektywną równowagę zachowania, polegające na agitacji do walki z krzyżem z Krakowskiego Przedmieścia, negowanie faktów dotyczących tragedii smoleńskiej, lansowanie bzdur o Powstaniu Warszawskim i Armii Krajowej, dawanie wiary idiotyzmom lansowanym przez Grossa, bronienie agentury, traktowanie szuj jako ludzi honoru, zwalczanie IPN i Kościoła Katolickiego, negowanie roli chrześcijaństwa w dziejach Polski i świata, itd, itd.  Wszystko to służy niedopuszczeniu do przebicia się do opinii społecznej i własnej świadomości prawdy, która na zasadzie „życia lub śmierci”, „być albo nie być”, musi być przez michnikowszczyznę zwalczana. Polsce z całą pewnością to nie służy. Gogowi i Magogowi owszem, gdyż redaktor Geszeftu Wykidajły niby to  Polskę do pocałunku objął, lecz w rękawie  sztylet trzyma. Panie Michnik trzeba się śpieszyć, gdyż oto wielkie nic już zaczęło dobierać się do twojej osobowości. Efekt będzie taki jak stan Adama i Ewy, po spożyciu zakazanego jabłka.

Reklamy