Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Ci, co o Donaldzie Franciszku Pinokio Tusku zaczynają się po ostatnich jego posunięciach wypowiadać lekceważąco, źle oceniają sytuację. Pinokio to typ zawodnika wprawdzie krajowego, ale kutego na cztery kopyta. Obstawiony jest ludźmi, dla których łganie w żywe oczy jest zawodem raczej, a nie przypadłością. W dziele walki z polskością wspierany jest on dodatkowo  przez formacje tradycyjnie Polsce wrogie – i gotów jest na wszystko, aby wywiązać się z postawionego przed nim zadania. Idea definitywnego rozprawienia się z Polską jest stara jak Świat. Pierwszym pomysłodawcą takiego rozwiązania był, jakby nie było Piast Władysław Opolczyk, który w roku 1393 zaproponował de facto I rozbiór Polski, co miało zostać przeprowadzone przez Zakon Krzyżacki, Węgry i Czechy. Nie wyszło z tego nic. Idea jednak skoro już została wymyślona  trwała i 379 lat później I rozbiór Polski stał się faktem. Chronologicznie ostatnim był rzecz jasna najazd na nasz kraj Niemiec i Sowietów w roku 1939 i wynikająca z tego niewola trwająca formalnie prawie do początku roku 1990. Od propozycji zatem pierwszego niezrealizowanego rozbioru Polski do ostatniego, minęło 546 lat. Po 20 latach istnienia III Rzplitej kraj nasz po raz kolejny wszedł w fazę, w której przygotowywany jest, tym razem V już rozbiór Polski. Po raz pierwszy jednak na samym czele naszego państwa stoją ludzie, którzy przez swoje działania, zdają się za wszelką cenę do tego dążyć. Głównym rozdającym w tym gronie jest właśnie Donald Franciszek, który do swojego zadania został szczególnie starannie wyselekcjonowany, przygotowany i przetestowany. Posiadając solidny niemiecki atest, którego z natury rzeczy nie przyznaje się idiotom, gotów jest on na wszystko, aby nasz kraj wprowadzić w stadium wegetatywne, w którym wprawdzie się żyje, ale co to za życie, jak śpiewał Jarema Stępowski w swojej piosence „Statek do Młocin”. Taki właśnie charakter ma mieć ów V rozbiór. Niby państwo na mapie będzie istnieć, ale w stanie trwałego ubezwłasnowolnienia swoistym systemem strukturalnie sprzecznych przepisów wewnętrznych, uzupełnionych stosownymi  regulacjami międzynarodowymi i podpisanymi umowami. Do dopilnowania sfinalizowania tego wszystkiego jako zadania życiowego, został wyznaczony właśnie Pinokio. Jego metoda, jaką stosuje od początku swojego zdradliwego funkcjonowania i premierowania, polega na stopniowym odbieraniu ludziom ich podmiotowości. W razie jakichś trudności, nade wszystko spowodowanych silnym oporem społecznym, stosuje on taktyczny odwrót, a nawet dla zaciemnienia obrazu, bolszewicką samokrytykę. Cel główny pozostaje jednak zawsze bez zmian i jest nim zadanie doprowadzenia do V Rozbioru Polski. Dla jego zrealizowania, co jest chyba warunkiem sine qua non uzyskania adekwatnej do „osiągnięć” posady w UE, Donald Franciszek gotów jest wystawić na szwank wszystko z wyjątkiem siebie. Gdzieś w głębi swojego lękowego jestestwa, człowiek ten rozwiązał swój problem na zasadzie  postępowania pokrętnego, co zawdzięcza zapewne niezwykle „przyjaznej” rozwojowo atmosferze panującej w domu rodzinnym. Stąd już tylko krok do zostania psychopatą. Skutki tego ponosi Polska od ponad 4 lat.

Reklamy