Tagi

, , , , , , , ,

Zakulisowa dintojra trwa. Nie wiadomo tylko czy jest odpowiedzią na nowe rozdanie, po przejściu Polski w planowany przez Tuska stan wegetatywny. Czy też wywołało ją spietranie się rządzących i agentury, na skutek mocnego oddolnego tąpnięcia. W pierwszym przypadku chodziłoby o oderwanie jak największego kawałka z postawu sukna,  jak władze, agentura i (P)aczka (O)bwiesiów traktują Polskę. W drugim na zasadzie ostatniej szansy, wzmożone ograbianie kraju, a nade wszystko przygotowanie bagna pod wydarzenia rozliczeniowe, jakie z pewnością nastąpią w przypadku usunięcia tego najdalej po 1989 roku zaawansowanego w niszczeniu kraju, katolicyzmu i polskości agenturalnego rządu. Aktualnie ma miejsce walka o decyzje, kto zostanie rzuconym na żer kozłem ofiarnym, a kto  będzie się mógł wymigać od odpowiedzialności, po utracie przez nasiedki-stukaczki bezpośredniej władzy. Najciekawsze jest to, że spietranie się tego towarzystwa jest na tyle duże, że w swojej masie tracą oni głowę, popełniając błędy kardynalne, wymagające następnie stosowania metod nadzwyczajnych, co nie przynosi jednak pożądanych skutków. Sprawy powoli wymykają się władzy spod kontroli, lecz perspektywa odpowiedzialności za zbrodnie jakich się ona dopuściła sprawując ponad 4 lata  w Polsce rządy, spędza jej sen z oczu. A tych łajdackich czynów jest tak dużo, że może zakręcić się w głowie. Symbolem tego wszystkiego, co miało i co ma niestety w dalszym ciągu w Polsce miejsce, jest sarkofag śp. pary prezydenckiej, znajdujący się przy wejściu do Krypty Srebrnych Dzwonów w Katedrze Wawelskiej, a więc w miejscu historycznym. Jeżeli Polskę, mimo próby  unicestwienia jej ducha przez Tuska i kompanię, stać będzie na wyciągnięcie konsekwencji wobec winnych śmierci wielu niewinnych, to jako suwerenny Naród i Państwo przeżyjemy. Jeżeli natomiast w stosunkowo krótkim czasie nie rozliczymy odpowiedzialnych za tę zbrodnię, znaczyć to będzie, że jako naród i państwo niewarci jesteśmy złamanego szeląga. Rachunek jest zatem prosty albo, albo.