Tagi

, , , , , , , , , , ,

Masz ci babo placek, okazało się, że Donald Franciszek Pinokio Tusk jest genialnym futurologiem. Przez 4 z hakiem lata myślał, myślał i nic. Któregoś wieczoru napił się więc i zabrał się znowu za myślenie, tym razem z zamkniętymi oczami. Wtedy usłyszał głos z góry „Franciszku, Franciszku myśl mądrze, myśl mądrze”. Zlany potem na chwilę się ocknął, dopił z gwinta i wrócił do myślenia, lecz głos z wyżyn odezwał się znowu mówiąc „60 i 7, 60 i 7, Adam, Adam” – w chwilę potem Donald zasnął. Obudziła go melodia „We Are the Champions”. Przyjął telefon. Po drugiej stronie usłyszał dwie i pół sylaby, przerwę,  pół i jeszcze jedną sylabę. Dzwonił Majchnik. W trakcie kolejnego wysylabizowania jednego krótkiego zdania Pinokio zdążył umyć zęby, ogolić się i wstrzelić piętą piłkę pod łóżko. Telefon wyłączył po usłyszeniu dwóch ostatnich sylab „….dolę” wyrazu prawdopodobnie trójsylabowego i całego liczebnika 67 oraz dwóch imion Emeryk i Tara. Teraz udał się tam, gdzie nawet królowie chodzą i  doznał iluminacji. Tusk ci od dawna marzył o zrobieniu czegoś nadzwyczajnego, głupiego czy mądrego, ale na złość monitorującej go nasiedce-stukaczce Majchnikowi, teraz miał pomysł. Był już pewien, że Opatrzność żąda od niego wykonania wielkiego kroku w przyszłość, którym jest zreformowanie dla przyszłych pokoleń ludzi pracy w naszym kraju, a przez to wszystkich Polaków. Co więcej uważał, że będzie to dzieło jego życia.  Na skutek swojego spremierowanego wstąpienia wraz z żoną na łono, spowodowanego działalnością genialnego abp. Tadeusza przypomniał ci sobie, że Bóg nakazał człowiekowi czynić ziemię poddaną. Tak więc trzeba pracować, co  z kolei kształtuje zwrotnie człowieka rozwijając go i uszlachetniając. Działając w imię miłości, przede wszystkim dla swojej naturalnej Ojczyzny Tusk stwierdził, że zafunduje Polakom  rarytas pracy na zasadzie pełnej ciągłości. Ma to polegać na tym, że przychodzi się na świat, próżnuje próżnuje i nie jest się wobec tego jako dziecko człowiekiem.   W pewnym momencie następuje rozwijająca w sposób ciągły dożywotnia praca, a więc z dnia na dzień dzięki niej pogłębia się bycie  coraz bardziej ludzkim. Dzieje się tak do tego stopnia, że w momencie odejścia na łono Abrahama w ostatniej minucie życia, jest się człowiekiem najbardziej. Ten genialny pomysł na pewno wywoła  wielorakie rewolucyjne zmiany w życiu społecznym.  Ludzie  będą się garnąć do roboty. Szpitale  i kościoły staną się prawie niepotrzebne, bo ludzie będą naturalnie szczęśliwi. Zaniknie potrzeba budowania więzień i sądów. Nastąpią zasadnicze redukcje w policji, wojsku i wszelkich strażach. Zaniknie nawet najstarszy zawód świata. Nastąpi zasadnicza przemiana, niemal na miarę cudu w Kanie Galilejskiej. A wszystko to dzięki fenomenalnemu pomysłowi Pinokia, wdrożonemu na zasadzie zrobienia ‚a ku ku’ Majchnikowi, który jednak jako Adam wniósł do odkrycia wiele, gdyż skojarzył się Pinokiowi z wieszczem Mickiewiczem. A więc emerytura w Polsce (Emeryk + Tara czytane w esperanto) na święty nigdy. Praca do 67 roku życia i w ostatniej chwili odejście. W zwolnioną w ten sposób lukę demograficzną, przyjadą na starość do przejętych przez obcokrajowców byłych polskich sanatoriów, płacący dewizami, dociągający z łatwością do setki, emeryci z całego świata. Dodatkowo nastąpi powrót na łono 3 mln. wywalonych z macierzy potomków, przybyłych już do Polski za księcia Władysława Hermana, przedstawicieli wybranego i władczego narodu. Wreszcie za sprawą Tuska Polska zostanie wyleczona ze strukturalnego deficytu i wyjdzie na zyski, a ludziom będzie się żyło dostatnio. Nie będą to wprawdzie Polacy. Nie będą to katolicy. Radujmy się. Tylko dziecko w parku, ocierając piąstkami cieknące obficie po policzkach łzy zawołało po Polsku Mamo, Mamo, nie licząc się zupełnie z tym, że już od dawna wymawianie publiczne tego słowa, jest na mocy prawa narzuconego przez kochających inaczej, w kraju nazywanym dawniej Polską zabronione.