Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

W związku ze straszliwą katastrofą kolejową pod Szczekocinem, w której doszło do zderzenia  dwóch pociągów jadących po jednym torze, lecz w przeciwne strony –  prezydent RP ogłosił dni 5 i 6 marca 2012 r., jako podlegające żałobie narodowej. W ten sposób daty te zaistnieją w historii Polski, jako niosące ze sobą dla wielu śmierć, ból i cierpienie. 12 sierpnia 2011 r. pod Babami wykoleiły się niektóre wagony rzekomo zbyt szybko jadącego pociągu. Na miejsce przybył Donald Franciszek Pinokio Tusk, naopowiadał głupot o winie maszynisty i wybył. Okazało się jednak, że prowadzący pociąg jechał z normalną prędkością dla toru przebiegającego obok, po którym miał jechać, jednak  skierowano go na inny, nie uprzedzając, gdzie dozwolona prędkość była ok. 3-krotnie niższa. Tak więc jazda po nie tym torze co trzeba, stała się przyczyną obu tych wypadków. Dzieli je jedynie 7 miesięcy, jednak skala nieszczęścia w tym drugim jest nieporównywalna. Wygląda na to, że pierwsza katastrofa decydentów nie nauczyła nic.

Historia bywa przewrotna i oto 5 marca, jednak znacznie wcześniej, bo w 1953 r. obchodzono w Polsce również żałobę, jednak wtedy nie po śmierci wielu a jednego człowieka – Iosifa Wissarionowicza Stalina. Ten zmarły tuż przed utworzonym przez siebie świętem kobiet bandyta (tak określał go I Marszałek Polski Józef Piłsudski), był w przededniu przeprowadzenia kolejnej z zarządzonych przez sibie w Sowietach dintojry, tym razem pod pretekstem zdemaskowania spisku lekarzy kremlowskich. 

59 lat później lecz tego samego dnia w wyniku urządzonego głosowania, na prezydenta  Ruso-Sowietów desygnowano Władimira Władimirowicza Putina. Można być pewnym, że w wyniku rządów tego człowieka ludzie uczciwi nie będą mieć w kraju Tołstoja i Zacharowa łatwego życia.

Nie było by zatem w tym nic dziwnego, uwzględniwszy fakt, że zarówno w Polsce jak i w Ruso-Sowietach, sprawy mają się rozwojowo, iż ów 5 marca zacznie się kojarzyć wielu ze śmiercią i beznadzieją, która niejako w sposób niezamierzony charakteryzuje stan w jakim znalazły się oba kraje. W naszym odnosi się wrażenie, że następujące po sobie najróżniejsze często przypadkowe zdarzenia, wstrzymują naciśnięcie przez Tuska guzika, mającego dać sygnał do rozprawy z patriotycznym społeczeństwem. Tym samym Pinokio i kamaryla ku swojemu niezadowoleniu i nieoczekiwanie dla siebie, wpadli w walce o postęp w niedoczas. W Ruso-Sowietach wszystko jest pod dużo większą kontrolą (wyjątek to nieporównanie gorzej niż w Polsce „przeprowadzone postępowo wybory”), a ujawnienie się nowych walczących o demokrację osób, ułatwi Putinowi lepsze naprowadzenie ostrza dyktatorskich represji na cel.

Reklamy