Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Oszustwo czy wręcz zbrodnia polityczna, ma prawie tak długą historię jak jego odpowiednik kryminalny. Rozwój obu  jest nieprzerwany od zarania dziejów lecz o ile składowa kryminalna jest coraz wydajniejsza w sposób ciągły, o tyle polityczna charakteryzuje się momentami, w których występują okresy niebywałego „rozkwitu”.

Oto na przykład w imię postępu podczas Wielkiej Rewolucji Francuskiej  z gilotynowania niewinnych ludzi, którym przypisywano wyimaginowane przewiny polityczne, uczyniono samonapędzające się igrzyska.  Nowatorstwo znad Sekwany sięgnęło w tej sprawie zenitu, kiedy to w pewnym momencie okazało się, że rozróżnienie kata  od ofiary jest efemeryczne i zupełnie nieistotne. Gilotynujący dzisiaj, jutro stawał się zgilotynowanym. Okazało się, że kandydatów na ofiary było tak wielu, że państwo francuskie posuwało się do morderstw zbiorowych np. w postaci umieszczania nieszczęsnych na barkach-statkach, które następnie zatapiano. Ofiar obu tych procederów były dziesiątki tysięcy.

Dalszy krok milowy w sprawie manipulowania społeczeństwem przez zbrodnię poczyniły Sowiety, gdzie totalitarny system  polityczny z definicji likwidował ludzi na mocy jakoby naukowego odkrycia o nieuchronności dojścia do komunizmu przez socjalizm, z wcześniejszą  likwidacją terrorem kapitalizmu, jako zawadzającemu temu postępowi. Sprzeciwiający się z definicji  niewarci byli życia, dlatego tracili je w każdy możliwy do zrealizowania sposób, od zastrzelenia czy powieszenia, do zagłodzenia, zamordowania na wywoływanych wojnach, śmierci w wyniku wszechobecnej anty-higieny i tortur czy zamęczenia pracą. Takich ofiar były już miliony. Oprócz tego Sowiety stosowały państwowe strategie mordowania człowieka w człowieku  skłamanym słowem, poprzez wdrożenie do praktyki pawłowowskiego przypadkowego odkrycia o uczeniu się warunkowym. W tym wariancie człowiek wprawdzie życia fizycznie stracić nie musiał (mogło do tego dojść w przypadku wykorzystania pawłowowskiej nauki do torturowania więźniów), ale był pozbawiany zdrowego rozsądku w ocenianiu rzeczywistości, a nawet własnego człowieczeństwa, przez co stawał się de facto biomaszyną.

Odpryskiem od rosyjskiego mechanizmu totalitarnego, był niemiecki pomysł na rozwiązania totalne, polegający na  likwidacji całych grup ludzi czy wręcz narodów podporządkowane kryterium rasowemu. Tutaj do głosu doszła nie tyle upadła filozofia  jak w Sowietach, ale jak do tej pory nigdzie indziej nauka i technika w postaci ekonomii, chemii i fizyki. Ponadto propaganda, zwana dzisiaj PR-em, osiągnęła tego rodzaju wyżyny, że naród niemiecki zagłosował w wolnych wyborach gremialnie na swoich oprawców, którzy własne zbrodnicze plany przemycili w formie lansowania pokoju i dobrobytu ze skutkiem wiadomym. W rezultacie  wyprawiono  do krainy wiecznych łowów miliony ludzi. Budziło to zachwyt na Kremlu, który w żadnym razie nie mógł sobie pozwolić na wolne wybory, gdyż taki test pokazałby, że król jest nagi.

W dzisiejszej Polsce co do zasady jest nie inaczej. Oto herr Donald Donaldowicz i jego (P)aczka (O)bwiesiów stanowiąc widzialny znak przedsięwzięcia, mającego zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych sponsorów, które ma na celu wyeliminowanie z naszego życia społecznego, elementarnych wartości konstytuujących polskość – prowadzi politykę odsuwania z wpływu na wydarzenia zachodzące w Polsce, wielkich rzesz obywateli. Ekonomicznie rzecz biorąc chodzi o patriotów, ludzi starych i chorych a także tych, którym w sposób planowy skraca się nawet o 7 lat prawo do pobierania emerytur. Zaostrza się także politykę rentową. Lansuje się eutanazję i narodziny w probówce, aby strącić człowieka z piedestału stworzenia i uczynić z niego biomaszynę. Z kolei osoby młode zmusza się do opuszczania Polski w wędrówce za chlebem. Permanentne wytwarzanie wśród obywateli poczucia niepewności, niszczenie zaufania do państwa, czynienie wszystkiego płynnym i chwiejnym, tak aby nie można było pewnie stanąć na nogach, oto generalna zasada mająca na celu ubezwłasnowolnienie nastawionego patriotycznie i katolickiego społeczeństwa polskiego.

Wszyscy obywatele poddawani są indoktrynacji politycznej przez tzw. media głównego nurtu, które w zamiarze mają stać się w zasadzie jedynymi mającymi wpływ na kształtowanie się postaw Polek i Polaków. Stąd próba wyeliminowania z rynku medialnego np. Telewizji Trwam i w dalszej kolejności Radia Maryja. Wykluczaniu z gry wyborczej elektoratu patriotycznego, towarzyszy powiększanie tego służącego władzy, co dokonuje się przez ogromny wrost liczby etatów opłacanych z państwowej kiesy. Jednocześnie w drodze do naukowej dyktatury, którą nazywa się nowoczesną demokracją, wprowadza się coraz to bardziej nowatorskie środki permanentnego nacisku i kontroli obywatela. Robi się to m.in. za pomocą prawa i zachodnich osiągnięć technicznych, co uzasadnia się rzecz jasna jego dobrem. Ostatnio na przykład policja chce uzyskać zezwolenie na strzelanie do kobiet w ciąży i dzieci, a na drogi i wszędzie gdzie to możliwe, wprowadza się niesłychaną liczbę środków technicznych, mających za zadanie monitorowanie jak największej liczby obywateli. Już nie wystarczy bowiem niespotykane w innych krajach masowe podsłuchiwanie ludzi. W ten sposób stale poszerza się zakres możliwych do zastosowania nacisków i tym samym tworzy się warunki do wielopłaszczyznowego szantażu i w rezultacie pozyskiwania na masową skalę informatorów. Jesteśmy mimowolnymi świadkami tworzenia przez agenturę, której brandem jest Donald Franciszek Tusk, nowoczesnego systemu zniewolenia człowieka w celu uczynienia z Polski odkorzenionego bufora między wschodem i zachodem. Mamy się stać czymś w rodzaju politycznie użytecznego Hong Kongu zainstalowanego na granicy dwóch cywilizacji – europejskiej i azjatyckiej.  Na drodze do tego ideału stoi jednak skała w postaci Katolickiego Kościoła w Polsce, która uniemożliwia wdrożenie planu ubezwłasnowolnienia obywatela. Olbrzymia trudność w wysadzeniu tej opoki, to jest problem, który spędzał sen z oczu Katarzynie II. Doświadcza tego i towarzystwo, które za srebrniki i mentalnie już dawno, Ojczyznę własną przehandlowało. Taki na przykład agentczok o ksywie Znak, czyli  Michał Jan Boni niczym innym od lat się nie zajmuje, jak borowaniem w tej skale otworów pod ładunki wybuchowe i w robocie tej nie ustaje, gdyż aberracja umysłowa poczyniła w osobowości tego człowieka nieodwracalne spostoszenia. A to jeden z wielu, których ulokowano na wysokościach, i którzy mają ten sam zamiar. Pikanterii temu wykolejeniu dodaje fakt, że ich znakiem jest krzyż, ale ten zrobiony z puszek po piwie „Lech” jako antyteza tego wszystkiego, co prezentował sobą śp. Prezydent Lech Kaczyński, zamordowany wraz innymi patriotami pod Smoleńskiem. To samo ma się również stać z patriotyczną i katolicką Polską.

Reklamy