Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Podczas kontynuacji panowania komunistów, tym razem w wydaniu ‚neo’ i za kadencji wybranego prezydentem Lecha Bolko Wałęsy, działy się rzeczy symptomatyczne. Oto w stosunku do przekształconej, żeby nadal stosownie działała, agentury PRL, uczyniono wszystko aby ochronić jej interesy. Tak więc ówczesny współpracownik Bolko, niejaki Lech Falandysz, zabrał się za dowiedzenie prawne tego, co zdaniem popłuczyn po zbłaźnionym PRL zapewniało agenturze władzę. Okres ten nazwano falandyzacją prawa.

Nazwa ta była o tyle nieadekwatna, że jednak odbiegała od oryginału, czyli nazwiska człowieka, który tę strategię jak mówią wymyślił i zastosował. Ponieważ ów nazywał się Falandysz stosowne nazwanie jego wymysłu i działań powinno zostać określone jako falandyszacja. Jednak takie nazwanie rzeczy, było zbyt blisko innej nazwy „faszyzacji”, znielubionej jednak przez bliźniaczych następców zbrodniarzy spod  znaku uwielbionych i „wiecznych” Sowietów.

Czas płynął i oto nowe wcielenie państwowe PRL w formie zaawansowanej III RP, zechciał zacząć wdrażać do praktyki Her Donald Donaldowicz. Ów z agenturą i (P)aradą (O)szustów tak się wziął do rzeczy, że prawie w tri miga wdrożył wszystko to i nawet więcej, co zamierzali osiągnąć falandyszownicy*.

Tusk jako czynownik działał zdecydowanie i bezwzględnie, w związku z tym rezultaty jego starań przeszły najśmielsze oczekiwania agentury a także wszystkich tych, których u zarania Sowietów Lenin nazwał pożytecznymi idiotami. Początkowo Donald jak Nikodem Dyzma, chciał się utrzymać na stanowisku choćby kwartał, później rok, następnie kadencję. Dzisiaj zabrał się od roku za drugą, z zamiarem doinwestowania swoich kont, rodziny i załatwienia Polski na amen.

Trzeba przyznać, że herr Donald Donaldowicz daleki osiągnięcia generalnego sukcesu nie jest. Jeszcze tylko podporządkowanie sobie i dawnej agenturze agentury obecnej, której pewnej autonomii w ramach rządów Tuska nie skasował jednak jego wysłannik Bond. Stało się tak mimo wsparcia w tym dziele premiera, przez szefa MSW Jacka od Konopnickiej.

Jednak mimo wszystko Pinokio wziął się ostatnio intensywnie za wzmacnianie swojej władzy i na 11 listopada lub wcześniej, będzie gotów wraz z sojusznikiem „Jezus” Maria Karol Bronisławem do akcji w dużym stylu. Skoro tak, to trzeba się będzie liczyć z ofiarami. Ale kto powiedział, że wolność jest tania? Dopalenie Polski, która gazem i ropą łupkową stoi to fraszka. Wprawdzie Angela Dorothea już z emocji nie „wyrabia” ale Władimir Władimirowicz zaciera rączki. Takie to wszystko  klawe jak cholera. Pinokio – co nie.

———-

* Nazwa nawiązuje do czynowników, znakomitego rosyjskiego pomysłu na dochodzenie do urzędniczej bredni.

Reklamy