Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Ostatni sejmowy spektakl w ordynarny sposób był obliczony przez capo di tutti capi, (P)aradę (O)bwiesiów i (P)oziomą (S)tetryczałoś (L)izusów na wrobienie, zrobienie w bambuko czy też oprawianie w ramki (framing effects) niekumatych słuchaczy. Chodziło o sprzedanie im z dobrodziejstwem inwentarza, podobnie jak to się stało w „Mistrzu i Małgorzacie” Bułhakowa – ‚jesiotra drugiej świeżości’. Jesiotr złowiony jeszcze za cara, stał się za sprawą słownej propagandy świeży. Ten przykład wzięty z Sowietów jest dzisiaj pod niezliczoną liczbą odmian, nagminnie obecny w naszym życiu społecznym, znów organizowanym na potęgę, przez zrestytuowaną agenturę, głównie bolszewickiego chowu.

Summa summarum będący w permanentnym regresie odpowiedzialności za słowo Tusk, ogłosił był w exposé jakoby prawdę, że skoro „wygospodarował” np. 10% z 10 mld, czyli 1 mld zł, przeznaczając tę kwotę na wynagrodzenia w „mundurówce”, to podniósł płace o więcej, niż jest to powiedzmy w planach Prawa i Sprawiedliwości tj. wydatkowania na ten sam cel 1% ze 100 mld zł (suma jest ta sama, choć procenty różne). Nie ulega wątpliwości, że  takie  rozumowanie Pinokia, za prawdziwe i własne, może jedynie przyjąć umysł zmanipulowany. To kolejna tragedia jaką zgotował Polsce agenturalny obóz PO, a więc aberracje umysłowe zafundowane niemałej liczbie obywateli naszego kraju. Jednak skoro we wszechświecie panta rhei, to spłynie ci on również, zabierając ze sobą łajno, którego naprodukował co niemiara. To co budzić może niepokój, to nieuchronne skażenie wód, które mimo przejścia procedury uzdatniania, będą się jedynie nadawały do spłukiwania kibli. I taka ci pozostanie w historii Polski pamięć po (P)aradzie (O)szustów i jej szefie, który choć liczyć umiał, więc na agenturę liczył, a jednak się przeliczył.

Tymczasem na razie głównym naszym  finalnym zadaniem jest, za pomocą sposobów uczciwych, oprawić w ramki obraz jaki przekazała telewizja w postaci zapełnionych  ław rządowych w Sejmie. Była to bowiem ostatnia okazja, żeby utrwalić na wieczną rzeczy pamiątkę ten wystudiowany uśmieszek, który zagościł na ustach ministrów. Już niedługo zorientują się oni, że nie śmieli się ostatni.

PS. Proponuję aby ów okolony ramką kadr wręczać  na wieczną rzeczy pamiątkę wszystkim popaprańcom, którzy nadal wierzą w propolską misję rządu Pinokia. Dwa razy większym zdjęciem usatysfakcjonowałbym zasłużonego w dziele  permanentnego okłamywania słuchaczy i siebie, niejakiego (Marian) Waldemara Kuczyńskiego*. Ten ci wydala rzygi słów skłamanych, na przeciwników Tuska ze wzrastającą energią, coraz bardziej będącego na głodzie narkomana.

———-

* Człowiek, który przeszedł zadziwiającą degrengoladę. I pomyśleć, że  niegdyś zabierał budzący nadzieję głos na antenie Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Oj Marian, Marian.

Tą drogą pozdrawiam Volfee, który był łaskaw zwrócić uwagę na zapisy w blogu tumrego.

Reklamy