Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dotknięty przez Boga fenomenalnością wielką Donald Franciszek Tusk przeszedł do kontrataku. Najpierw odbył randkę z dotkniętą tym razem do żywego ręką czasu Moniką Monidło Olejnik. Szereg niby kąśliwych pytań zadanych przez dziennikarkę, która znana jest z brania za „mordę  w kublik”*, pozwolił znakomitemu cyklicznemu amantowi kina niemego, rozgrzać więzadła głosowe na okoliczność swojego wojażu z Kolbergiem po kraju.

Poziom relacji z epokowego spotkania tych dwóch indywidualności miał rzecz jasna należytą oprawę fachową. Oto obraz przemieszczał się systematycznie, od mówiącego propremiera ujmowanego au face lub au face arriere, względnie z daleka po skosie, czy też ukazujący w całej krasie szanowną panią redaktor od strony twarzy, jak i od strony nóg, obutych naturalnie w kolejny zestaw tj.  1728 parę pantofli.

Fenomenalny zabieg techniczny ukazujący głowę herr Donalda Donaldowicza od tyłu, nie miał przy tym na celu wykazanie niedostatków w dopracowaniu kancika nadwątlonej fryzury, gdyż kant to określenie w ogóle wyklęte w otoczeniu Tuska. Chodziło o stworzenie technicznych możliwości wkraczania w sens jego wypowiedzi. Teraz już rzecz jest odpowiednio zabezpieczona i w każdej chwili w zależności od potrzeb, możliwe jest włożenie w usta mówiącego prawie dowolnie skonfigurowanych fraz, i to tak, aby obserwator  nie był tego w stanie stwierdzić. W ten  dopracowany sposób, system działa na pełnych obrotach w agenturalnej propagandzie antypisowego sukcesu, już od końca 2005 roku.

Z kolei wejściem smoka do programu Monidła pt. „Kropka nad i”** popisał się znakomity Janusz Marian Palikot. Oświadczył on ni mniej ni więcej, że Donald Franciszek jest skończony. Jedno jest pewne. Sytuacja dla państwa polskiego mimo, że stała się nie do zniesienia – jest kapitalna. Oto ludzie programowo je niszczący, gdyż tak naprawdę wzajemnie się asekurują, wzięli się niby za łby.

Ich rywalizacja ma podstawę w zabiegach o zatrzymanie bądź przeciągnięcie na swoją stronę jak największej części agentury neokomunistycznej, która de facto rządzi naszym krajem. Chętnych do skorzystanie z jej poparcia jest zresztą więcej, choćby Leszek Cezary Miller czy Waldemar Pawlak, który za jej pomocą wyeliminował w 1991 roku z szefowania PSL m.in. Romana Bartoszcze.

Niezależnie od walk jakie toczą między sobą politycy PO, PSL, SLD i RP (nie mylić z Rzeczpospolitą Polską),  którym agentura urządziła prawybory, cel główny ich usiłowań jest realizowany systematycznie. Chodzi o załatwienie Polski na amen. Kampania w tej sprawie w ciągłym toku.

Oto w kraju perturbacje związane z futbolowym meczem Polska – Anglia, które skompromitowały nasz kraj w Europie. Jakby tego było mało świat może sobie obejrzeć wpakowany do internetu nowy film o tragedii naszych rodaków, którzy 10.04.2010 r. nieopacznie wybrali się na terytorium Ruso-Sowietów w patriotycznej sprawie. Teraz wszędzie i wszyscy już wiedzą, jak się wychodzi na zadzieraniu z największą cywilizacją świata.

Wczoraj  wody deszczowe niemal zatopiły  Stadion Narodowy. Także i okręt, którego Matka Kościoła Maryja, została Matką Chrzestną czyli Polska, nabiera coraz więcej wody. Pomagają w tym ci, którzy z definicji powinni zadbać o szczelność kadłuba. Jeżeli załoga się nie opamięta, ci z mostka doprowadzą do katastrofy. Kapitan Costa Concordia Francesco Schettino, to przy Donaldzie Franciszku Tusku i osobach wspierających – cienki Bolek.

 ———-

* Gra słów wymyślona przez śp. red. Macieja Rybińskiego na okoliczność scharakteryzowania kreatywnej twórczości kapitalnej  red. (G)eszeftu (W)ykidajły Agnieszki Kublik. Tutaj branie w kublik oznacza nierówne traktowanie zaproszonych gości. Umizgiwanie się do jednych, niebywała stronniczość do drugich.

** Nazwa programu to plagiat z tytułu filmu Juliusza Gardana z 1928 roku. Był to pierwszy film fabularny nakręcony przez tego wykończonego w Aszchabadzie w 1944 roku przez Sowiety reżysera i scenarzysty.

Reklamy