Tagi

, , , , , , , , , , ,

Nie ma takiego łajdactwa, żeby dla utrzymania się w grze, Donald Franciszek Tusk byłby go nie zrobił. Dla człowieka tego nie istnieje żadne tabu, a rozum podporządkowany psychopatycznej osobowości, generuje coraz to nowe diabelskie pomysły. Niestety Tusk myśli od rana do wieczora z wyjątkiem swoich występów na boisku piłkarskim, co było widać w czasie meczu Politycy -Gwiazdy TVN (takie to gwiazdy „jak z koziej dupy trąba”). Nawet sny są dla niego czasem idiotycznych eksperymentów, gdzie obiektywna logika poddana jest ciężkiej próbie intelektualnego nacisku wspartego nieświadomością. Wychodzą z tego potworki decyzyjne, jeden za drugim, jak na taśmie produkcyjnej.

Tusk specjalizuje się w stosowaniu pokrętnej logiki do tego stopnia, że dana rzecz, co innego znaczy w zależności od tego czy nad krajem panuje wyż czy niż, czy Kaczyński coś powiedział czy nie, czy syn coś zełgał czy powiedział prawdę. W każdym razie z ust tego człowieka płynie blaga, która jest następnie powielana przez usta trzymające się zębami coraz to niższych szczebli władzy, a także redakcji prawie wszystkich mediów w kraju.

Kiedy ponad 5 lat temu Beata Dorota Sawicka kręciła lody w i pod Sejmem (płatna protekcja), to jej późniejszą linią obrony przed sądem, była gadka o wymuszeniu na niej właśnie takiego postępowania ze strony funkcjonariusza CBA, na skutek podstępu o zabarwieniu erotycznym. W konsekwencji mimo upływu tylu lat dawny Cielebąk, który zagrał udanie „cielę na niedzielę”, nie został skazany prawomocnym wyrokiem, choć stuprocentowych dowodów w tej sprawie jest całe mnóstwo. Tusk sprawę po wpadce wziął na „klatę”, czuwał i pomógł  rzecz załatwić. (Wszystko będzie dobrze Pani Doroto Beato, rzecz wróci do normy, proszę się nie obawiać).

Tymczasem na okoliczność zamachnięcia się przez Brunona ‚K’  na Sejm, Rząd i na pożal się Boże „Jezus” Maria Karol Bronisława wiadomo, że w jego usiłowaniach „terrorysty” pomagali mu co najmniej czterej funkcjonariusze ABW. Tymczasem gadki o nakłanianiu zamachniętego do przestępstwa nie słyszy się wcale. Niejakiej pikanterii sprawie dodaje fakt, że oskarżony jest człowiekiem niepełnosprawnym, któremu mimo wszystko udało się, początkowo w wielkiej tajemnicy, zgromadzić rzekomo na okoliczność zamachu 4 tony materiałów wybuchowych. Okazuje się ponadto, że niektóre tzw. dowody mają długi, bo ponad 10-letni żywot.

Na miejscu osób mających problemy z niepełnosprawnością oraz dodatkowo mając Donalda Donaldowicza na karku – zatroskałbym się niewymownie. Czuje się, że ów szykuje epokowe posunięcia. Summa summarum to trzeba przyznać, biorąc pod uwagę beznadziejnie opóźniony, ale jednak owego ślub katolicki, że tak zostały przygotowane kroki kamuflujące rzeczywistość, iż nawet sam diabeł nie jest w stanie zorientować się o co chodzi, i co Tusk detalicznie knuje (przed księdzem klękał nie będę oświadczył).

W ten sposób Donald Franciszek zawiaduje wszystkimi semaforami. Z kolei jedynie na równi, operuje nimi w Polsce głównie agentura Ruso-Sowietów. A to jest lewacka kultura zarządzania państwem. Dla wielu sprawujących władzę, to optimum wszystkiego co sobie można wyobrazić – czyli gówno udające złoto.

Czeka nas czas albo udawania, że złoto widzimy wszędzie, albo stwierdzenia, że w szambie nie jesteśmy już w stanie funkcjonować. Zostało mało czasu, trzeba się decydować.