Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Mijają 2 tygodnie od dnia 11 listopada, kiedy to w Warszawie strona społeczna odniosła bezprzykładny sukces nad antypolskim rządem, który dążył do stoczenia bitwy ulicznej na podyktowanych przez siebie warunkach. Tymczasem bitwa się odbyła ale w głowach ludzi i była zwycięska dla patriotów. Marsz zwieńczył dzieło i  odbył się godnie. W ten sposób dziesiątki tysięcy osób uczciły kolejną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów.

Z kolei tego samego dnia ale 339 lat wcześniej wojska I Rzeczpospolitej (30 tys.) wspomożone Lipkami (300 osób), a dowodzone przez hetmana Jana Sobieskiego pokonały pod Chocimiem armię turecką Husejna Paszy. Manewr zastosowany przez naszego wodza, który sukces zrodził, polegał na pozostawaniu naszych wojsk na pozycjach przez całą noc, tak że rankiem agresywni wcześniej Turcy stali się nie do poznania. Stracili prawie ochotę na wojowanie i Chocim oddali.

W Warszawie A.D. 2012 było podobnie. Patrioci niczym triarii rzymscy, mimo prowokowania ich przez państwową przecież policję, trwali karnie na swoich pozycjach. Przyszedł nawet moment, że cała ta społeczna armia cofnęła się w pełnym porządku o jakieś 50 m przed wyprawiającymi szaleństwa policjantami w mundurach i wspomagającymi ich niby cywili a harcownikami-prowokatorami. Uzbrojone po zęby oddziały szkolone przez zakamuflowanych czerwonych agentów zwyrodnialców, zostały zaskoczone siłą stanowczego, spokojnego oporu. Nie wiedząc co z tym fantem robić, oddały one Warszawę świętującym radośnie patriotom.

Jednak zanim do tego doszło minęło kilka godzin, w których modlono się, śpiewano patriotyczne pieśni, wznoszono hasła, robiono zdjęcia, dyskutowano, informowano przez telefony komórkowe o stanie rzeczy rodziny, wspierano się na duchu. Coś pięknego. Jeżeli zatem władza opętana obłędnymi, chorymi i zleconymi koncepcjami realizowanymi przez Tuska i Komorowskiego, zdecyduje się na potraktowanie społeczeństwa na zasadzie pomysłu Wolskiego-Jaruzelskiego z 13 grudnia 1981 roku, to patriotów znajdzie silnych, zwartych i gotowych. Możemy nawet przegrywać bitwy, lecz ta ostatnia zakończy sprawę i Polska wróci na tory jeszcze zbudowane przez naszych prapradziadów.