Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Miłość jaka zapanowała wśród neokomunistów do Romana Jacka ‚Giant’ Giertycha jest przysłowiowa. „Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr”. Dlatego też wystarczyło podjęcie wspólnego z Donaldem Franciszkiem skoku na TVP, aby kosztem interesów państwa dokopać PiS i by zostać dopuszczonym do prawdziwej watahy, złożonej z żądnych krwawicy pracowniczej basiorów, które dla kamuflażu odgrywają rolę stada niewinnych jagniąt.

Zrobienie w Polsce jakiegoś grubego łajdactwa bez udziału sądu jest w zasadzie niemożliwe. Dlatego też za pomocą tej właśnie instytucji Roman Jacek wplasował niejakiego Piotra Grzegorza Farfała, do pełnienia funkcji prezesa TVP. Z tej okazji na szujackich  wszechwysokościach rozległy się fanfary, które w rzeczywistości były głosem rogów myśliwskich. Zaczęło się polowanie na wszystko co prawe i patriotyczne. Heil Piotr Grzegorz gwarantował przy tym każdemu myśliwemu, dowóz najatrakcyjniejszego wyszynku w niespotykanych dotąd ilościach. Bigosowanie trwało prawie rok. W konsekwencji uzyskano stuprocentowe zaprzeczenie tego, co na początek wolności w roku 1989 oświadczył w misji TVP znakomity Wojciech Reszczyński.

W ten m.in. sposób Roman Jacek i Donald Franciszek przywrócili sens znakomitej współpracy endeków z neokomunistami, której pobłogosławiła agentura umiejscowiona w tych środowiskach, a także czynniki nadzorujące interesy Goga i nade wszystko Magoga w naszym kraju. Strategiczny wymiar tej współpracy przekracza ramy ideologiczne. Jest wspólnotą ducha tego typu, który doprowadził onegdaj do zawarcia przez międzynarodowych   protoplastów takiego związku wzorcowego paktu Ribbentrop – Skriabin. Jak widać zarówno Giertych jak i Tusk prekursorami niby niemożliwego wcale nie byli. Jakie zatem są początki miłości, jaka zapanowała między polskimi endekami a komunistami z ośrodkiem w Moskwie?

Było lato 1937 roku. Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili, już wówczas największy w dziejach zbrodniarz, wyszedł był sobie na spacer przy pięknej pogodzie. W jednym z ogródków na kolonii domków w dzielnicy rządowej  krzątała się kobieta. Na widok mistrza podeszła do ogrodzenia pozdrawiając go serdecznie i z uśmiechem. Stalin rozpoznał w niej Marię Karolinę Sabinę Koszutską, do której smalił był dawno temu cholewki. Porozmawiali krótko. Po powrocie na Kreml wydał rozkaz. Werę Kostrzewę aresztowało NKWD. Zmarła w więzieniu 2,5 miesiąca przed atakiem Sowietów na Polskę. Mimo, że tworzyła ich agenturę na Rzeczpospolitą w postaci KPP, była za niepodległością naszego kraju i przeciw pochodowi bolszewików na Warszawę w 1920 roku. Jej odejście symbolizowało częściową lukę jaka powstała w Polsce wśród komunistów, którzy nie myśleli zbyt internacjonalistycznie. Lukę tę, tak czy inaczej trzeba było wypełnić.

Ledwie zaczęło się zagrabianie Polski przez Sowiety w 1939 roku, a już mordercza komunistyczna machina zabrała się za polski żywioł, choćby tylko podejrzewany o patriotyczne skłonności. Tak ciągiem dojechano do 1956 roku, a więc dłużej niż żył promotor tego łajdactwa. W między czasie unicestwiono gros największych polskich patriotów ze wszystkich możliwych organizacji niepodległościowych. W masie więźniów nie brak też było narodowców. O ile jednak los większości nie będących szarymi członkami polskich komunistów z KPP, a de facto komunistów międzynarodowych (na modłę Sowietów), był w zasadzie przesądzony, choć wspierali oni swoich moskiewskich promotorów z całych sił,  to z niektórymi członkami Obozu Narodowego obchodzono się specjalnie. Jednym z nich był Bolesław Piasecki, który mimo, że w czasie wojny funkcjonował niepodległościowo m.in. na Nowogródczyźnie, do niewoli Sowietów trafił dopiero w 1944 roku.

Więzień był nie byle kim, gdyż założył Ruch Narodowo-Radykalny Falanga, który m.in. przeganiał i bijał komunistów i Żydów. Za te wyczyny trafił do Berezy Kartuskiej, która była raczej przeznaczona dla typów mu podobnych ale przede wszystkim Ukraińców. (Dziwna ta „faszystowska” sanacyjna Polska, skoro skazywała na więzienie obywateli stosujących terror wobec innych polskich obywateli, do tego komunistów i Żydów). Brał udział w wojnie 1939 roku jako dowódca oddziału w II Warszawskiej Brygadzie Pancerno-Motorowej, którą dowodził płk. Stefan Rowecki, późniejszy dowódca AK „Grot”. W więzieniu Sowietów niczego nie ukrywał, twierdząc nawet, że żałuje, iż za mało dał się we znaki szczególnie komunistom. Mimo to, będąc wg skłamanej nomenklatury Sowietów faszystą, został wciągnięty do współpracy nad zniewalaniem przez komunistów Polski. W Polsce Ludowej Piasecki pełnił istotne funkcje państwowo-polityczne. Można nawet powiedzieć, że utworzył coś w rodzaju państwa w państwie (Pax), gdzie rzeczy toczyły się na trochę na innych zasadach, niż te, które obowiązywały w komunistycznej rzeczywistości. W pewnym jednak momencie ta autonomia się komuś nie spodobała, i Piaseckiemu zgotowano horror w postaci zamordowania syna Bohdana. Po tej tragedii ojciec był już innym człowiekiem.

Powrót zwolennika istniejącej władzy, wcześniej wyklętego przez neokomunistów Romana Jacka Giertycha do gry, to odwołanie się do sprawdzonych wzorów. Teraz trzeba ‚Giant’owi’ wykroić jakiś obszar, w którym podejmie on swoją wrażą działalność. Celem jest spacyfikowanie radykalnie nastawionych do Tuska i jego ferajny narodowców. Nade wszystko idzie tu o ludzi młodych, a więc aktywnych, często kibiców sportowych. Roman Jacek Giertych to osoba zakulisowo koncyliacyjna, która jest w stanie dogadać się z każdym, pod warunkiem, że coś na tym zyska. Najnowsza misja ma dla obozu przeciw niepodległościowego znaczenie kapitalne. Chodzi o niedopuszczenie do połączenia się żywiołu narodowego z Prawem i Sprawiedliwością, co w wytworzonych warunkach się stanie, jeżeli agentura przegra bój o „właściwą polaryzację” sił społecznych w Polsce.

Reklamy