Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

„Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”. To  sienkiewiczowskie i historyczne podsumowanie nadal jest aktualne. Oto Donald Franciszek Tu-sk w ramach remontu, a w rzeczywistości rozbiórki Polski, starł się w wolnej amerykance z innym fachowcem od zblagowanego pojmowania interesu narodowego Krzysztofem Aleksandrem Bond-a-rykiem.  Pierwszy poleciał wysoko na skrzydłach określeń, w których tle słychać dość wyraźnie określenie skur….. itp. Z kolei szef ABW na razie tylko bezgłośnie, ale jednak ryczy ostrzegając.

Obaj panowie, którzy po sienkiewiczowsku postury nikczemne mają, żeby wziąć się za łby wybrali zapasy. To paradoksalnie dla Bonda handicap, gdyż  strój zapaśniczy nie ma rękawów. Tym samym ukrycie w nich sprężynowca, obok zakontraktowania przelotu znakomitym statkiem powietrznym Tupolewa, co jest ulubionym sposobem Tuska  na doprowadzanie do ostatecznych rozwiązań – nie wchodzi tym razem w grę.

Z kolei dla Bonda, który przywykł do robót w ciemnych zaułkach, pojedynek na oświetlonej macie wygodny nie jest. Ta charakterystyczna dla Tuska „jasność” została ostatnio podkreślona fotografią szczęśliwej bo roześmianej i chyba polskiej rodziny typu 2+1 (model popierany z całych sił przez administrację Tuska), występującą w tle ‚największego’ jej dobrodzieja. Wieść niesie, że nowy w miejsce wywalonego tuż przed emeryturą fotograf kancelarii, zdjęcie to wykonał w Londynie.

W sumie sytuacja jest taka, że obaj panowie ‚T’ i ‚B’ na prawo nie oglądają się wcale, co dobrze rokuje atrakcyjności tych zawodów. Wiadomo, że Donald Franciszek to niedościgły mistrz w stosowaniu i wymyślaniu niedozwolonych technik i chwytów. Bond tymczasem, to znany kolekcjoner rzeczy rzadkich, którymi jest w stanie postawić do konta najwyżej postawione w państwie osoby. Wiele też będzie zależeć od sędziowania. Arbitrów międzynarodowych jest dwóch i każdy z nich uważa innego z zawodników za faworyta, co może doprowadzić do pewnych perturbacji i ekscesów.

PS. 1. „Panie! Panie wszechmogący! Czemuś to tak tę nieszczęsną Rzeczpospolitą rozgrodził, że wszystkie świnie sąsiedzkie włażą do niej teraz i trzy najlepsze prowincje już spyskały!” (Sienkiewicz, Potop T. I).

PS. 2. Podobno „Jezus” Maria Karol Bronisław bardzo jest kontent z urządzonych zapasów, a ewentualne opowiedzenie się Bonda za siłami namiestnikowskiego postępu uzna za wielki jego awans, wart nawet wystąpienia do Ruso-Sowietów o odpowiednie odznaczenie onego np. Orderem św. Andrzeja Powołańca. Trzymajta się Bronisława Marii Karola oświadczył jeden z Kuźniarów i Kozak Koziej (K, K, K żeby gorzej nie powiedzieć), a dobrze na tym wyjdzieta. O Rzeczpospolitej ci od ‚K’ nie wspomnieli ani słowem.

Reklamy