Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jak mnie uczono w studenckich czasach swoiste prawo alkoholika polega na przekonaniu, że jak ów zacznie kontynuować picie będzie mu źle. Z kolei jak nie będzie pił będzie mu równie niedobrze. Co robić? Jest raczej  pewne, że wyciągnięty w takiej sytuacji wniosek pijącego delikwenta, będzie polegał na decyzji o kontynuacji picia.

Postępowanie (P)arady (O)szustów z jej głównymi  zaprogramowanymi przez obcych alkoholikami władzy, jakimi są Donald Franciszek i „Jezus” Maria Karol Bronisław, jest bardzo podobne. Niezależnie czy towarzystwo się przy władzy po kolejnych wyborach utrzyma, czy też nie, to demontażu Polski jednak nie przerywa, czyli chleje (Kobuszewski w 40-latku) na koszt podatnika, licząc przy okazji na Ruso-Sowietów serwery. To ostatnie to rzecz jasna nasza wina, gdyż Polska wydatnie zwiększyła do kraju Magoga eksport serwatki.

W konsekwencji w kraju  dzieją się różne ciekawostki. Oto w Zakopanem np., PO namawia wyborców do nie uczestniczenia w referendum, którego celem jest wywalenie z posady popieranego przez tuskowników (końcówka jak u czynowników) burmistrza nomen omen niejakiego majchra Janusza, wyszkolonego „w braniu klienta na cycek” („Ewa chce spać”). To nic, że samorządowe namawianie obywatela do nie uczestniczenia w takich obywatelskich aktach to sukinsyństwo. PO na wszystko gotowa.

W Warszawie fenomenalna Hanna Beata rozpoczęła II Wojnę Warszawską z kupcami, mając gdzieś interesy własnych podatników. Geszeft bufetowej zatacza coraz szersze kręgi. Ostatnio wymienia się działające i proste w obsłudze parkometry na inne, aby rozchodować forsę i profilaktycznie odciąć parkujących od możliwości użyczania sobie nie do końca wykorzystanych biletów parkingowych. Oto zasada domniemania niewinności w wykonaniu warszawskiej znakomitości. Jednocześnie żeby „ułatwić” parkowanie trwa akcja wkopywania gdzie popadnie słupków, które mają zapewne na celu uczynienie z Polaków narodu piłkarskiego. Dodatkowo trwają znamienite wysiłki, aby sprawić, żeby wjazd do centrum miasta był płatny. W tej sprawie szkoli się już uzdolnionych poborców skarbowych pod postaciami strażników miejskich. Jednak na razie trwa spór o wysokość dziennego uzysku z pojedynczego funkcjonariusza.

Na Pomorzu Zachodnim klika oszustów z ich asystentami w postaci (P)aki (S)tetryczałych (L)izusów doprowadziła już do opylenia na lewo kilku tysięcy hektarów polskiej ziemi. Mimo oprotestowania przestępczego procederu przez rolników-patriotów, obserwuje się niesłychany run w wydziałach ksiąg wieczystych. W ten sposób zmuszeni jesteśmy przyznać, że za znamienitego sojuszu koalicyjnego PO-PSL obywatel ma niewątpliwie prawo „podetrzeć sobie d… trawą”.

Z kolei na Pomorzu Gdańskim PO mocując się z własnymi rybakami, a będąc na tak z Komisją Europejską, stara się doprowadzić do wyegzekwowania kary od rodaków, za niby nadprogramowy połów dorsza. W ten sposób w 2013 roku krajanie Tuska czyli rybaccy Kaszebi zapłacą po 300 tys. zł. domiaru za niepoczyniony odłów.  Nic to, że w 2007 Prawo i Sprawiedliwość złożyło w tej spawie odpowiednie dokumenty, iż ów domiar to wierutna bzdura. Tusk za spostoponowanie go w wyborach w tym okręgu owe pisma wycofał. Dzięki przeniesieniu się wyborczo pod kuratelę lewych warszawiaków, uzyskał pomoc tej napływowej Bóg wie skąd kakwarakwy, w pozyskiwaniu mandatu.

I tak „w kółko Macieju”. Interes kręci się coraz szybciej. Rozkradanie Polski i Polaków przybrało rozmiary pogłębiającej się epidemii, a jedna tuleja patrząc tunelowo czyli stronniczo wypromowała w sądzie złodziejstwo. Zwalczających je uczciwych funkcjonariuszy potępiono. Mając na imię Igor chce przewyższyć w bladze innego Igora znajdującego się w bardzo bliskich okolicach Donalda Franciszka, a może nawet zostać sama „Kniaziem Igorem”. Kto wie czy wykonanie tańców połowieckich wokół (P)arady (O)szustów, nie przyniesie owemu wielkiego sukcesu, czyli awansu. To raczej pewne, gdyż znajdzie się jakiś Rimski-Korsakow, który jak ten oryginalny Borodinowi, pomoże Tulei skonsumować owoce łajdactwa.

 

Reklamy