Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Donald Franciszek Tusk ujawnił, że zamierza się zabrać za następną kadencję przewodniczenia (P)azernym (O)szustom. Ponadto nie odpuszcza Polsce, gdyż zapewne uznał, że zbyt dużo jest jeszcze w naszym państwie nienormalnej polskości, a także polskości w ogóle. Grozi nam zatem kolejna recydywa jego premierowania. Jako wybitny logik Tusk, który rozgryzł naszą wyssaną z mlekiem matki naturę, nie chce się od jej nawiedzoności odczepić. Trudno to pojąć zważywszy, że bycie wśród nienormalnych do przyjemności nie należy. Tymczasem Donald pakuje się w to wszystko z dobrodziejstwem inwentarza.

Skala jego zamierzeń kierowniczych jest kolosalna, skoro sam Józef Piłsudski, o którym był napisał naukawy paszkwil magisterski, był u steru władzy mniej więcej 12 lat, to i on nie będzie gorszy. Wielkiemu Marszałkowi wystarczyło czasu aby zrobić z Polski liczący się w Europie kraj. Donald zaplanował aby w porównywalnym okresie uczynić go rzekomo normalnym, czyli wykończyć na amen. Właściwie to już po ośmiu latach wykierowywania Polski na manowce cel zostanie osiągnięty (2015). Jednak przyszłemu praprapremierowi chodzić będzie dodatkowo o takie ułożenie panujących w kraju stosunków, aby obywatel stracił całkowicie zaufanie do państwa. Wtedy dopiero, o ile społeczeństwo nie zwróci się do niego o wieczyste nad nim panowanie, zajmie się może czymś innym np. dokopywaniem Polsce z pozycji jakiegoś urzędu w UE.

Co sprawia zatem, że Donald Franciszek Tusk dolazł do takich sukcesów politycznych? Odpowiedź nie jest trudna, można nawet powiedzieć, że łatwa. Mówiąc krótko sprawiła to wieloaspektowość istniejącej w Polsce patologii. Oto doszło do zgrania się w jednym czasie, miejscu i okolicznościach: życia człowieka pokręconego, wykreowania się nowego bezwzględnego aparatu partyjnego i pomocniczego, opartego na ludziach niemoralnego pokroju oraz otrzymania w  spadku, czyli odziedziczenia po poprzednikach, kraju wykierowanego na manowce przez międzynarodowych komunistów o proweniencji  najmarniejszych łobuzów, lubiących stać z gazrurką w jakimś ciemnym zaułku. Całość została okraszona agenturalną zasmażką.

Jak się okazało były to warunki wystarczające, żeby zapalnik, który zawsze ratował Polaków w krytycznych chwilach, przez uruchomienie wybuchu prowolnościowej aktywności się zaciął. Jednak z punktu widzenia samego Tuska i ludzi toskopodobnych, nie mogą oni spać spokojnie, dopóki Kościół Katolicki, a to on właśnie jest istotnym mechanizmem tego zapalnika, ma niemały wpływ na postępowanie Polaków. Dlatego też uruchomiona już w naszym kraju skłamana ofensywa polityczna ma na celu trwałe rozbrojenie tego urządzenia. Stąd permanentne ataki na papieża, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, niektórych biskupów czy o. Tadeusza Rydzyka jako m.in. szefa Radia Maryja i Telewizji Trwam. Jeżeli w ten sposób  uda się Donaldowi Franciszkowi Tuskowi dostatecznie ogłupić wielu, to ogłosi, że przywrócił Polsce normalność. Na osi Moskwa – Berlin – Bruksela, zapanuje wtedy niezmierne ukontentowanie.

Reklamy