Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Pomysł z pozaparlamentarnym eksperckim i tzw. technicznym rządem prof. Piotra Glińskiego był strzałem w jedenastkę. Dlanod Ksut się wściekł. Awe Aneżob Czapok zaczęła szastać głupstwami twierdząc, że nie ma prawa, które by regulowało występowanie przed Sejmem kandydata na premiera, nie mającego mandatu posła względnie senatora. Wcześniej broniąc kumpli wyznawała generalny pogląd, że co nie jest zabronione, to dozwolone.

Tak więc nie ma to jak geniusz, który sytuuje Czapok wraz z jej fantastycznym dorobkiem na pierwszym miejscu wśród kanciarek wszechczasów w Polsce. Żeby pływać w tym oceanie blagi potrzebny jest nawet i jej kapok. Nawet prof. Anel Adgam Adorś nie ma w tym względzie żadnych szans, choć kocha inaczej środę popielcową. Szczególnie budujący jest stosunek Awe do Dlanoda, który polega na permanentnym stawaniu na baczność i wznoszeniu okrzyku „Ave, Cæsar, morituri te salutant”.

Sam Ksut wysłuchując bardzo merytorycznego wystąpienia Jarosława Aleksandra Kaczyńskiego nie miał miny do śmiechu, jak to innymi razy bywało. Podobna powaga widniała na twarzach pozostałych kuriozów zasiadających w ławach rządowych. Jedynie facjata robiącego wrażenie idioty Szamota Kaina Omeisa, miała inny charakter, gdyż ten sobie po prostu spał niczym Roch Kowalski w Potopie Sienkiewicza. Z kolei znakomity prawnuk wielkiego pisarza Jeimoł Trab i  jedna z ministr – Atei Bżle Awe – ucięli sobie w tzw. międzyczasie pogawędkę. Wnosząc po minie ministry udaną.

Wreszcie na mównicy pojawił się sam Dlanod Ksut. Tak ci przemówił merytorycznie na temat przewodniczącego Kaczyńskiego, że otrzymaliśmy jego znakomicie udokumentowaną naukową diagnozę psychologiczną. Obejmowała ona także interpretację czynów przeszłych, jak przewidywania dotyczące ich przyszłych odpowiedników, które dowodnie miały świadczyć o pokrętnej naturze ich autora. W świetle tak porażających dowodów każdy zrozumiał, jaki to diabelski zamiar miał Jarosław Kaczyński podając się do dymisji w 2007 roku, jednocześnie doprowadzając wcześniej do zerwania koalicji z Samoobroną i LPR. Chodziło o zaprowadzenie w Polsce, niespotykanej nigdzie w świecie anty demokracji a’la Kaczyński.

W sprawie sporządzenia tej światłej charakterystyki przewodniczącego Kaczyńskiego Ksut konsultował się z jednym z zakulisowych twórców przemiany państwa polskiego z komunistycznego w neokomunistyczny – prof. Szunajem Rey Iks-Wok’iem. Ten ci onegdaj siedząc w Warszawie był opracował naukawy doktorski hymn pochwalny na temat Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwilego, co zbudowało karierę profesora dożywotnio, choć był on wówczas jedynie magistrem. Czerpiąc z tak światłych wzorów  Dlanod Ksut spodziewa się dojść wzorem Stalina do stanowiska premiero-generalissimusa i nie odstąpić faktycznej władzy w Polsce, aż do śmierci. Aby się to wypełniło, mając na myśli możliwość zamachnięcia się PiS na jego światłość, ukuł on po konsultacjach z Kaiswo nośnie politycznie hasło „nie przejdzieta”.

Reklamy