Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

A więc stało się. Śląsk i Zagłębie zareagowało 2 godzinnym strajkiem generalnym na systematyczne niszczenie przez rząd ludzi pracy i naszej substancji narodowej. Nazwa Solidarność wróciła na usta Polaków. Wróciła z nadzieją. Swoją drogą najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ludzie tak długo wytrzymali tę arogancję władzy połączoną ze świadomym niszczeniem Polski. Rządy człowieka, który dla hochsztaplerów, agentury oraz Niemiec jest niczym ‚Łysek z pokładu Idy’ Gustawa Morcinka, a dla normalnych ludzi dokopywaczem po czułych miejscach i ‚słoniem w składzie porcelany’ – stały się nie do zniesienia. Teraz trzeba stworzyć warunki polityczne aby łgarza Tuska wykopać, a następnie rozliczyć sądownie za popełnione zbrodnie – szczególnie jedną.

Jest jednak rzecz, która może budzić niepokój. Oto separatyści śląscy, a w istocie agenci niemieccy mogą próbować wyciągać kasztany z ognia polskimi rękami. W tej sprawie rząd może wykonać ruch w stylu dziel i rządź, wprowadzając tym samym niezdrowe aspekty w cały ruch pracowniczy. Dla Tuska nie ma takiego łajdactwa, którego by nie popełnił, aby nie dać się odłączyć od El Dorada, do którego dorwał się haniebnym oszustwem.

Jest jeszcze kolejna rzecz, która musi się wyklarować. Oto przewodniczący związku Solidarność Piotr Duda to osoba, która nie budzi zaufania bez zastrzeżeń. Jest niestety prawdopodobne, że rozgrywa on dodatkową partię i to na innej niż ta związkowa szachownicy. Biorąc pod uwagę agenturalną metodologię, jaką wprowadził Tusk do swoich politycznych posunięć, również Duda mógł dostać teoretycznie do odegrania rolę ‚konia trojańskiego’. Jak będzie w istocie poznamy to po owocach.

Nie wróży najlepiej Polsce, to co oświadczył wicepremier Janusz Piechociński. Oto zwalił on wszystko na związkowców twierdząc, że wysunęli oni zbyt daleko idące żądania. A w jakim to kraju jest inaczej? Przecież jest to zupełnie naturalne w negocjacjach, które jeżeli są uczciwe prowadzą zwykle do kompromisu.

———-

PS. Zmarł dr Krzysztof Jan Kozłowski, który na początku naszej transformacji ustrojowej był kolejno: podsekretarzem stanu i ministrem spraw wewnętrznych, przewodniczącym komisji weryfikującej etatowych agentów, szefem UOP. Okazał się on być  prawdziwym grabarzem nadziei na wyjście Polski z komunistycznego, a następnie neokomunistycznego gorsetu uszytego przez znienawidzoną w Polsce agenturę. Śmierć tego człowieka w połączeniu ze strajkiem Solidarności jest jakimś znakiem i uwerturą do kolejnych zapasów, jakie będą miały miejsce między starym agenturalnym porządkiem reprezentowanym dzisiaj przez Tuska i Komorowskiego, a patriotyczno-katolicką większością Narodu.

 

Reklamy