Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Muszę coś wyznać. Oto jak przez jakiś czas Donald Franciszek Tusk „milczy, milczy, milczy to” we mnie „apetyt rośnie wilczy na” (za Koftą) potęgę jego fantastycznego przekazu i jestem straszliwie niepocieszony. Ogarnia mnie taka tęsknota za światłością, że czuję, iż bez przynajmniej werbalnej obecności prapremiera w mediach, długo nie pociągnę. Na szczęście ostatnio zdarza się wiele okazji, żeby nasz fenomen mógł się pokazać i wykazać swoją genialną znajomością rzeczy mimo, że wróg czuwa i układa na jego drodze różne faszyny, schetyny i poskręcane szyny.

Na skutek niebywałego w całym tysiącleciu rozwoju Polski wywołanego polityką genialnego polskiego Kaszuba, który samego Abrahama przewyższył, wspieranego założoną przez siebie (P)otęgą (O)lbrzymiastą, społeczność międzynarodowa skłania się ku powierzeniu naszemu krajowi urządzenia Zimowych Igrzysk Olimpijskich. W tej oto sprawie Tusk jako wypróbowany w bojach internacjonalista pokroju słowiańskiego z odchyleniem germańskim wybrał się do Słowacji. Chodziło o sfinalizowanie utworzenia w sprawie organizacji tej wielkiej imprezy sportowej wspólnoty, i to nie fikcyjnej jakby to zrobił Jarosław Kaczyński z PiS, lecz faktycznej omówionej ponadto i zaakceptowanej przez prapremiera Słowacji Roberta Fico.

Tym razem Donald Franciszek żeby nie wkopać kandydatury Zakopanego ujął rzecz w  swym kolejnym genialnym odkryciu naukowym w postaci dwuwyrazowego twierdzenia, że 1 + 1 ≠ 2, a wręcz 1 + 1 > 2 i to w warunkach kiedy cały świat twierdzi mylnie, iż 1 + 1 = 2. Stało się to wszystko podczas ustalania przez obu przywódców, które z konkurencji sportowych, gdzie by rozgrywano. Rozmowa przebiegała na tzw. luzie. Tusk po kolejnym wykopaniu gały był w rozklejających się trampkach, a Fico ze względu na ostrą zimę w filcowych walonkach.

Jakby tego było mało Donald Franciszek nie wahał się poruszyć z Robertem Fico, sprawy niesłychanej chęci strony polskiej do skromności w roztrwanianiu środków, na to interesujące oba kraje przedsięwzięcie. Robert zaskoczony śmiałością wizji i popartej naukowymi odkryciami swojego partnera, wybąkał tylko, że strona słowacka zainteresowana jest nowatorskim programem wykładania filcem wszystkich tych miejsc, w których startujący zawodnik, mógłby wywinąć orła. Ze względu na białość naszego godła narodowego w kontekście białości śniegu, szybko osiągnięto w tej sprawie porozumienie. W ten sposób zabezpieczenie zdrowia uczestników zawodów będzie z pewnością wzorowe.

W pewnym momencie spotkania przywódcy obu krajów coś sobie poszeptali na boku i Donald Franciszek pokiwał Robertowi głową z przekrzywioną resztką czuprynki, jakby coś jeszcze raz potwierdził z całą stanowczością. Wścibscy dziennikarze zaczęli wychodzić ze skóry, żeby dowiedzieć się o czym była mowa, lecz nie mogli pozyskać w tej sprawie żadnych informacji. Dopiero haker rosyjski zbliżony do kół rządowych, napisał był na swoim blogu, że rzecz dotyczyła pisma gratulacyjnego Donalda Franciszka do papieża Franciszka z okazji jego wyboru na Stolicę Piotrową. Wspólnota imion wybranego i drugiego nadanego robi swoje. Może to znak jakiś pomyślał Tusk i  podzielił się tym odkryciem z Fico. Podobno Władimir Władimirowicz wkurzony otrzymanym w tej sprawie od GRU raportem jak cholera. Chodzą słuchy, że Donald Franciszek przemyśliwa jak inaczej zacząć klękać przed księżmi, jako że wszystko stara się robić inaczej. Podobno nawet wynalazł metodę na doprowadzenie do V Rozbioru Polski inaczej. Wot maładiec.

Reklamy