Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Platforma Obywatelska nie byłaby sobą, gdyby w regularnych odstępach nie zradzała jakiegoś potworka. Tym razem na świat wydostał się (P)akiet (O)światowy, którego akuszerką jest znakomita położna polskiej szkoły niejaka Szumilas Krystyna Maria.

Na początek swojej publicznej działalności, znakomitość ta zabrała się tylko za biedne miasto Knurów. Niestety jakoś tak się stało, że z kolei objęła swoją opieką powiat gliwicki, i w konsekwencji las zaczął szumieć tak, że dopchał się do Bogu ducha winnej Warszawy. Tutaj Krystyna jako jeden z cieni gabinetu cieni agenturalnej (P)ostawy (O)kupanta zaczęła wytwarzać, czyli produkować, kolejne wynalazki. Najpierw pod auspicjami Hall Katarzyny herbu Bończa-Kończa (koń skaczący w charakterze jednorożca), która przetarła szlak w wykańczaniu polskiej szkoły, a następnie już jako minister, bezpośrednio pod opiekuńczymi skrzydłami Tuska Donalda Franciszka, który miał powiedzieć przez sen „kończ waść wstydu oszczędź” (Potop – Sienkiewicz). Wtajemniczeni twierdzą, że Donald Donaldowicz skierował te słowa do Władimira Władimirowicza w związku z tragedią smoleńską. W każdym razie będąc blisko właściwej i najwyższej wykańczalni, minister Szumilas poczuła się mocno, i ku nieszczęściu wszystkich mających pójść i chodzących do szkół, zaczęła coraz bardziej myśleć na ich temat.

Wcześniej myślenie Krystyny Marii przyniosło niezmierny sukces jej rodzinnemu miastu, gdyż od  początku reprezentowania jego interesów w Sejmie (2001), ludność Knurowa zmniejszała się systematycznie co rok, osiągając w roku 2008 (danych późniejszych brak) liczbę 39.293, podczas gdy w roku 2001 było to 40.687. Średnio co rok zatem liczba ludności miasta malała o 175 osób.

Jako z wykształcenia matematyk specjalizująca się w odbywaniu licznych kursów na wszelkie możliwe tematy, wypracowała ci ona strategię, którą można sprowadzić do stwierdzenia „umiesz liczyć, licz na innych”. Rzeczywiście takie liczenie w postaci czujnego zastosowania rachunku różniczkowego w stosunku do jednych, którą była upadła UW, i całkowania w stosunku do innych, a więc PO, połączone dodatkowo ze spływem Wisłą jako Oką i to aż do Gdańska, dało kapitalny efekt. Na wyniszczonych przyjaznym traktowaniem przez Sowiety terenach wybrzeża, ‚szumiący las’ spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem, szczególnie w hallu mieszkania Donalda Donaldowicza, gdzie jako konterfekt był zawisł oprawiony w ramki.

Mając już taki dorobek za sobą Krystyna Maria ukuła następną genialną sentencję, tym razem o postaci – „im mniej pieniędzy w systemie oświatowym, tym więcej”. W ten oto prosty sposób znalazła  ci ona najwyższe uznanie w gremiach prestidigitatorów, skierowanych w odpowiednie miejsca przez Vincent-Rostowskiego Jana Antony, podobnież nawet Jacka, a zajmujących się w sposób twórczy, rozchodowaniem na trudno identyfikowalnych kierunkach pieniędzy państwowych, z jednoczesnym obciążeniem odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację gmin. W konsekwencji okazało się, że koszty pokryli rodzice w stopniu wyższym, niż czynił to budżet centralny.

Widać tych sukcesów Krystynie Marii było mało więc zabrała się za polską szkołę, teraz w sposób absolutnie kompleksowy. W pierwszym rzędzie postanowiła kontynuować dzieło swej poprzedniczki z Hallów. Chodziło o bezinwestycyjne zrobienie ze szkoły przedszkola dla sześciolatków. Nic to, że percepcja świata oświaty z głębokości lasu, w dodatku szumiącego, jest mocno upośledzona czego nie wyrównują nabyte nowe i nowoczesne okulary, to jeszcze pani minister za nic miała dorobek w tej sprawie innych nacji. Chodzi o to, że lekcje dla sześciolatków nie odbywają się pod rygorem dzwonków, ale bez nich i w wydzielonej, specjalnej części szkoły. Taki stan rzeczy zostanie niewątpliwe osiągnięty w roku 2049, ale to działaczy (P)ałko (O)pałki nic już nie obchodzi.

Następnie pani minister bynajmniej nie mając na myśli tańca i drinków, rozszumiała się do tego stopnia, że zabroniła w okresie przejściowym nauczać sześciolatków w przedszkolach pisania i czytania. Ów przepis spełnił swoją rolę, gdyż dał rodzicom tych dzieci to i owo do zrozumienia.

Z kolei nasza znakomitość zaczęła reformować programy nauczania i to w tak światły sposób, że rozpoczęto proces eliminowania ze szkół wszystkiego co przestarzałe i niepostępowe. Na pierwszy ogień poszedł, tak fatalnie w Polsce uwikłany w pogmatwane i do tego szlacheckie dzieje przedmiot, jakim jest historia. Jakby tego było mało dla uspokojenia sumień, po zredukowaniu nauki o dziejach ojczystych, Krystyna Maria zabrała się za zreformowanie nauki religii w taki sposób, żeby odciąć ją od dopływu środków, i przez to usunąć ze szkół. Tym posunięciem wywołała ci ona entuzjazm: lewaków, islamistów, w sektach, gejów, lesbijek, terrorystów, Putina, Obamy, Merkel, Dworaka i Lufta, TVN, Polsatu, Hartmana, w seksualnych związkach grupowych, diabłów, Środy, Szczuki, Michnika, Janion-Onion, Paradowskiej, Urbana, GRU, Palikota, FSB, Hollande’a, Zapatero, władz UE, żeby tylko te podmioty życia światłego wymienić.

                                       *                  *                  *

Ogłoszony prezydentem „Jezus” Maria Karol Bronisław wyłączył lampę przy biurku. Właśnie podpisał był decyzję o przyznaniu najwyższego polskiego odznaczenia wojennego. W dokumencie widniały dane personalne niezwykle zasłużonej kombatantki. Była nią Szumilas Krystyna Maria.

W dalekiej Moskwie Putin Władimir Władimirowcz dwie godziny wcześniej złożył był podpis pod pismem bardzo podobnym. Nadawał był w nim patriocie polskiemu Bronisławowi Marii Karolowi Komorowskiemu odznaczenie „Bohatera Federacji Rosyjskiej”. Order ten otrzymali nieliczni, tacy jak sam Władimir Władimirowicz czy patriota czeczeński inaczej  Ramzan Achmatowicz Kadyrow.

Tego wieczoru Szumilas Krystyna Maria zasypiała w głębokim poczuciu spełnionego obowiązku. Przyśniła się sobie sama jeszcze pod nazwiskiem Kuszelas. Mignęły postacie Przybory, Wasowskiego i Dziewońskiego, twórców polskiej kultury. Rozszumiał się i kusił swoim powabem las. Życie biegło, została ministrem. Wtem usłyszała szczęk kluczy w zamku i piskliwy odgłos zawiasów otwieranych, ciężkich drzwi. Znalazła się w pomieszczeniu z zakratowanym małym oknem. Obudziła się cała zlana potem. Nikogo w pokoju nie było, tylko z niewyłączonego radioodbiornika dobiegał jakże dobrze znany i ukochany głos. Stosując fenomenalnie nowatorską wymowę głoski ‚r’, Tusk Donald Franciszek, bo on ci to był, ogłaszał błyskawiczne i niezwykle korzystne dla kraju sprywatyzowanie wszystkich lasów państwowych w Polsce. Najwyższe ceny zaoferowały przedsiębiorstwa Gazprom i E.ON Ruhrgas. Krystyna Maria zemdlała.

PS. Ciekawe czy za sprawą takich oświatowców jak Krystyna Maria Szumilas, polski odpowiednik kandydata na pisarza historycznego typu Aleksander Dumas byłby w stanie stworzyć postać w rodzaju – Annibal de Cokonas – czyli bohatera kierującego się do końca wartościami. Obawiam się, że minister Szumilas chodzi raczej o zrobienie kokosów na wyeliminowaniu istotnych wątków z historii Polski i tym samym wykorzenieniu nas, a nie nauczaniu prawd. Ciekawe co wobec takiego typu kształcenia zrozumieją uczniowie w sprawie bycia Polakiem. W kwestii szarży ułańskiej, której np. na Gdańsk nie było, za to na Smoleńsk i inne miasta dzisiejszych Ruso-Sowietów, jak najbardziej tak.

———-

* Szumi dokoła las, czy to jawa, czy sen
Co ci przypomina, co ci przypomina
Widok znajomy ten
Co ci przypomina, co ci przypomina
Widok znajomy ten.

Żółty, wiślany piach, wioski słomiany dach
Płynie, płynie Oka jak Wisła szeroka
Jak Wisła głęboka
Płynie, płynie Oka jak Wisła szeroka
Jak Wisła głęboka.

Był już niejeden las, wiele przeszliśmy rzek
Ale najpiękniejszy, ale najpiękniejszy
Jest naszej Wisły brzeg
Ale najpiękniejszy, ale najpiękniejszy
Jest naszej Wisły brzeg.

Piękny jest Wisły brzeg, piękny jest Oki bieg
Jak szarża ułańska od Wisły do Gdańska
Pójdziemy, dojdziemy
Jak szarża ułańska od Wisły do Gdańska
Pójdziemy, dojdziemy.