Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Donald Donaldowicz patriotą ci wielkim jest. 3 Maja rozbiegał się na dystansie. Chodziło o 5 km. Ponadto szło o uczczenie pierwszej w Europie konstytucji. Na mecie najpierw odpoczął, po czym na zasadzie niby spontanicznej udzielił wywiadu. Wspomniał więc o pewnym zawodzie, przestraszyłem się, że chodzi o najstarszy zawód świata, a tu zdaje się, że szło o alfonsa, niewielka różnica. Słowem akcja. Powiedział, że skoro ma się czas na palenie, picie, jedzenie i plotkowanie (mówił zdaje się o sobie), o modleniu się i chodzeniu do kościoła nie wspomniał słowem (temat niemodny nawet 3 Maja), to można też pobiegać. W tygodniu Donek robi 8-10 km, nie licząc latania za gałą.

W sprawie ciężkiej sumy, którą Polska będzie musiała ujścić do UE, w związku ze wspieraniem finansowym rolników, powiedział po raz 1975, że to wina Prawa i Sprawiedliwości. Oprócz tego UE wprowadziła procedurę karną, w związku z przekroczeniem przez Polskę za rządów prapremiera poziomu deficytu budżetowego. O tym jednak nie wspomniał. Pewnie obmyśla dopiero strategię obarczenia odpowiedzialnością PiS.

Tak więc przekaz jest taki, że prapremier to człowiek zdrowy jak koń, co w domyśle nasuwa skojarzenie, że i jego decyzje nie mają znamion pomylenia z poplątaniem. O czym innym informują oczy, i to bez względu na to w jakiej sytuacji znajdzie się ich posiadacz. Nic dziwnego. Cyklop miał jedną gałę i zgłupiał, porywając się na Odysa. Tusk ma trzy (podobno tę dodatkową trzyma pod łóżkiem), więc o tyleż razy prawdopodobieństwo zachowań patologicznych wzrasta.

Podobno „Jezus” Maria Karol Bronisław wypuścił Donka w maliny zakładając się z nim, że ów się spietra, i w żadnym razie nie powtórzy biegania nad Donem, a właściwie w Moskwie. Chodzi o 4 listopada, a więc kolejną rocznicę wylania nas przez Ruskich z Kremla (wieść niesie, że wykupiono już miejsce w kuszetce, a nowym osobistym ochroniarzem został niejaki Kuszelas). Donaldowicz planuje podobno rozbieganie pod mauzoleum Lenina, i dodatkowo za pomocą gały oddanie strzału Panu Bogu ‚w okno’. Podobno kopyto to Donek ma niezłe, o czym świadczy złamana, po jego wejściu, noga jednego z posłów PO. Można powiedzieć, że było to wejście smoka.

Teraz wszyscy w kancelarii prapremiera zastanawiają się nad swoim nieszczególnym losem, kiedy doszłoby do wyjazdu szefa do niezwykle przyjaznej dla wszystkich krainy – Ruso-Sowietów. Chodzi mianowicie o reakcję Władimira Władimirowicza, która może być druzgocząca. Rzecz w tym, że dla tego szczególnego patrioty urządzanie ‚happy day’  na sportowo i to przez gościa, który przyjechał z Polski, będzie w tym dniu nie do zniesienia. ‚Paljaki wiernulis’? Do akcji  na pewno wkroczy OMON.

I nie wróci nasz dobrodziej do Warszawy. Putin może zrobić tak jak onegdaj we Francji Ludwik XIV, aresztując królewicza Jana Kazimierza Wazę mimo, że ów był dodatkowo kardynałem. Co wtedy poczną geniusze z Alei Ujazdowskich? Dlatego też oddelegowano niejakiego Ostachowicza Igora*, żeby zamącił prapremierowi w ‚sznurach’. Ten ma praktykę, gdyż od dawna robi to w stosunku do całej Polski. Jest nadzieja, że bohaterski Donek wycofa się z zakładu, na z góry upatrzone pozycje.

———-

* Rzecz ciekawa oto Ostachowicz Igor był podopiecznym śp. Grażyny Gęsickiej, sztandarowej postaci w Prawie i Sprawiedliwości. W tym przypadku Tuskowi to nie przeszkadza. Destrukcja ma priorytet.

Reklamy