Tagi

, , , , , , , , , , , , , , ,

(P)yskacze (O)bleśni słynęli z umiejętności dobrego koordynowania swoich akcji dezinformujących społeczeństwo. Tak było ze wszystkimi ich aferami. Jednak przyszła „kryska na Matyska” i wszystko zaczęło się sypać. Na długą metę nie sposób uprawiać polityki, w przypadku Tuska i ferajny polegającej na celowym niszczeniu własnego kraju, nazywając to postępem. Ludzie wcześniej czy później orientują się w czym rzecz, gdyż zawsze i wszędzie dla wszystkich hochsztaplerów największym ich wrogiem jest ludzka pamięć.

Ostatnio z człowieka niszczonego przez szefa na zasadzie – nie może być dwóch Tusków w partii – Schetyna Grzegorz Juliusz awansował do poziomu rezerwy strategicznej. Zaczyna się opowiadać „głodne kawałki” o jego nadzwyczajności i tym podobne rzeczy. Tymczasem tak na prawdę mocną stroną tego pożal się Boże polityka jest to, że onegdaj sprawował funkcję Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, oraz więcej, pełniąc z kolei funkcję Marszałka Sejmu, miał okazję po tragicznej śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, dorwać się do ściśle tajnego dokumentu w postaci aneksu do raportu o WSI autorstwa Antoniego Macierewicza. Wiedza wyniesiona z tych dwóch miejsc, pozwoliła Grzegorzowi Juliuszowi uplasować się w niewielkiej grupie osób wiedzących co trzeba.

Ten kapitał właśnie sprawia, że rzeźnika z Wrocławia uważa się za następcę skompromitowanego Donalda Donaldowicza. Sprawy zaszły już nawet tak daleko, że indywiduum zwane Urban Jerzy* przyrównuje aktualnego przecież premiera do idioty. Jeżeli indywiduum prowadzące przecież w Polsce interesy, mimo to pozwala sobie na coś podobnego, to wie, że będzie mu to poczytane za zasługę, a nie za przewinę. Tak więc dni Ksuta są policzone, a najwyraźniej Schetyna-„Faszyna” jest gotów do objęcia po nim schedy na mostku kapitańskim krypy**, która traci wszakże sterowność.

Do roli męża opatrznościowego PO Grzegorz Juliusz nadaje się tak, jak psychopata Kaligula na cesarza Imperium Rzymskiego. Jednak zainteresowani myślą inaczej i na poważnie przygotowują od jakiegoś już czasu onego do funkcji przewodniczącego partii. W tym celu ów przeprowadził już nawet lifting różnokierunkowych ząbków i w ramach planu, w którym ma wielu pomocników, uśmiecha się często z ekranów telewizorów, co innego myśląc, co innego zaś mówiąc.

Summa summarum wyraźnie czuć, że nadchodzi czas przełomu. Społeczeństwo polskie dostaje niewymowną szansę na uporządkowanie swoich spraw, przez pozbycie się na amen łobuzów z PO, a wraz nimi Schetyny-„Faszyny”, gdyż ten nadaje się może do prowadzenia podejrzanych geszeftów we Wrocławiu, ale nie do zarządzania Polską, która klubem sportowym nie jest. Jeżeli tej szansy nie wykorzystamy sami się przerobimy na żywe mumie, do tego odarte z moralności. Zamkniemy sobie tym samym dostęp do możliwości czerpania z bogactw świata wartości, bez czego staniemy się biomaszynami.

———-

* Po tym jak w zbrodniczy sposób osobnik ten okłamał nasze społeczeństwo, co do braku zagrożenia zdrowia Polaków po wybuchu w Czarnobylu, typowi temu należy się na długie lata więzienna cela.

** (sł. Bogusław Choiński, Marek Dagnan) 

     Cholerne czasy, podły zysk,
– Opuszczamy krypę!
     Złamane pensa pół na pysk.
– Czas opuścić krypę!

Nasz Stary kocha kiwać nas.
Nie lubi płacić – kurza twarz!

Nie będziesz, Jasiu, więcej pluł
Budyniem, w którym pływał szczur.

Bóg na golasa stworzył nas,
Więc skąd pretensje Jasiu masz?

Po Bogu pierwszym po to jest,
Ażeby Cię oskubał fest.

Więc żegnaj Jasiu, go i won!
I spływaj Stary na Cape Horn.